2 obserwujących
14 notek
12k odsłon
2646 odsłon

MUNDIAL A SPRAWA POLSKA (cz. 4 Czy Lewy jest lewy?)

Wykop Skomentuj58


Stało się zupełnie inaczej… i nie zdziwiłem się, że to ten sam Hummels po kilku latach przeżuwania w sobie żółci, dał sygnał wiosną tego roku do ataku na Lewego.


Robert przeszedł do Bayernu i cieszył nas dalej. Czyż nie? A nie było w nas (i mediach!) zawahania, czy da sobie radę, przebije się do pierwszego składu? Pamiętamy to jeszcze? A on nie tylko, że się przebił… ale zaliczył legendarny już wyczyn z Wolfsburgiem, kolejne korony króla strzelców i mistrzostwa Niemiec… Polak stał się liderem Bayernu Monachium! Hej, polscy kibice! Śmieliśmy wcześniej o tym marzyć?


Niestety Bayern nie potrafił podbić LM i ten fakt zaczął zwiastować katastrofę. Odszedł Guardiola. Drużyna zaczęła się szybko starzeć, a jej trzon łapać coraz więcej kontuzji. Nowi gracze często nie potrafili się wpasować, okazywali kompletnymi niewypałami albo także łapali kontuzje.  Bayern tracił styl, a zawodnicy radochę z gry. Robert i tak robił swoje!


Harował za siebie oraz wszystkich wiecznie chorych i kontuzjowanych, za błędne decyzje kadrowe, nieudolnych trenerów i nietrafione nabytki. Nikt nie zauważył, że Bayern ma ogromny problem ze skrzydłami. Na papierze wciąż były nimi dwie gwiazdy RR. Przychodzili do klubu inni i nie wiedzieli, jaka będzie ich rola w drużynie. Starali się, walczyli, gdy nagle cudownie zdrowiał np. Robben i tracili miejsce w składzie… więc odchodzili, a gwiazdorek równie nagle jak ozdrowiał, tak znowu łapał kontuzje i – ważne! – nie wiadomo na jak długo wypadał z gry. Szukać więc następcy, czy tymczasowego zastępcy? A przecież piłki ze skrzydeł, to paliwo dla napastnika. Robert i tak robił swoje!


Strzelał bramki jak na zawołanie w ciągu kolejnych lat, mimo, iż oprócz kłopotów ze skrzydłami, doszedł problem z partnerem w ataku, ponieważ Thomas Muller, król strzelców MŚ 2014 przestał strzelać. Już w sezonie 2016/17 równie ciekawe było to, czy Lewy strzeli 30 goli i zdobędzie kolejną „armatkę”, jak i to, czy Muller strzeli choć jednego gola! Tym czasem wypadł nagle Neuer, a karierę zakończył Philipp Lahm – legenda i dobry duch drużyny. Robert i tak robił swoje!


Tymczasem styl gry Bayernu od czasu odejścia Pepa coraz bardziej się rozmywał. Kolejny trener (Ancelotti), sprawiał wrażenie, jakby mu było wszystko jedno i dorabiał sobie jedynie do emerytury. Na boisku każdy coraz bardziej zaczynał grać pod siebie i piłkę w kierunku Lewego posyłał dopiero wtedy, jak już kompletnie nie wiedział co z nią zrobić. Robert dostał nowy kontrakt i miał być liderem, więc jako lider zwrócił uwagę na powyższy fakt (vide sytuacja z końcówki sezonu 2016/17). Dał sygnał, że  jest problem, że w drużynie dzieje się źle. Wniosków żadnych. Dopiero kilka miesięcy później - klęska z PSG  rozpętała burzę. Ancelotti odszedł. Zastąpił go tymczasowo Heynckes i zaraz znalazł problem: szatnia najlepszego niemieckiego klubu przestała być niemiecka… oraz rozwiązanie: ma znowu niemiecką się stać! Jakżeż to niemieckie  Był tylko jeden mały szkopuł, niepozorny zupełnie… w wyjściowym składzie jeden niemiecki pewniak grający na europejskim poziomie – Joshua Kimmich. Inni Niemcy wciąż łapiący kontuzje albo grający w kratkę, czy też – jak to się określa – grający poniżej oczekiwań. Robert i tak robił swoje!


Zaczął chyba dostrzegać, że FC Bayern zmienia się coraz bardziej w FC Titanic Monachium. Widać było gołym okiem, że klub znowu nie podbije LM, a jedynie siłą rozpędu oraz przy braku konkurencji po raz kolejny Bundesligę. Trzeba przyznać – niby dostrzeżono wreszcie wysiłek Lewego… to, że od lat trzyma grę drużyny pomimo wszelkich zawirowań i kłopotów. Miał dostać wsparcie… ale właśnie – wsparcie, czy niemiecki klub powinien mieć niemieckiego napastnika, dlatego takiego znaleziono? … Zastępcę, czy następcę? Tak czy inaczej Robert zmienił agenta i podjął starania o zmianę pracodawcy. Miał prawo? Jak najbardziej. Dla Bayernu zrobił co mógł. Powtórzę – kolejne mistrzostwa kraju i korony króla strzelców oraz walka o triumf w LM. Zdobycie pucharu nie było możliwe – ot, choćby przez ciągłe absencje podstawowych graczy: Neuera, Boatenga, Riberego czy Robbena.


Wiosną tego roku – tak jak napisałem – było jasne, że podbój LM nie będzie możliwy po raz kolejny. Wyraźnym znakiem dla mnie, że klub powoli, ale systematycznie się sypie, były trudności ze znalezieniem nowego trenera. Teoretycznie – kto nie chciałby trenować takiego klubu? Faktycznie – nikt z czołówki trenerskiej się nie palił. Dlaczego? Mam nadzieję, że odpowiedziałem.


Dla wszystkich było też jasne, że kolejna porażka w LM wywoła ogromną medialną burzę oraz niezadowolenie kibiców. Pozostała kwestia – w kogo burza ma uderzyć? Oczywiście we władze klubu. Pojawił się więc stary jak świat pomysł – znaleźć kozła ofiarnego i to w podwójnej roli! Reszta prosta. Kto się idealnie nadawał? Oczywiście polski lider drużyny. Pozostało tylko wykreować konkretne zarzuty, a następnie je „wypromować”. Co do tego, że jak się chce, to się zawsze znajdzie, nie trzeba nikogo przekonywać.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport