7 obserwujących
41 notek
25k odsłon
  68   0

Komu, z kim - część pierwsza

Ponieważ wyłączyłem się tymczasowo z bieżączki krajowej,
https://www.salon24.pl/u/soroka/1174528,do-zobaczenia-w-nowych-lepszych-czasach

...zyskałem nieco czasu na poruszenie jakiś tam ogólnych ogólności, dotyczących pytania, co dalej z tą Polską? Która po latach rozbiorów, ledwo odzyskawszy wolność zafundowała sobie półfaszystowska dyktaturę II RP, po czym została roztrzaskana drugą Wojną Światową, po której dostała się pod, trwającą niemal pół wieku, dyktaturę komunistyczną.

Czy naród, który przez kilka pokoleń był pozbawiony możliwości, niezależnego od obcych sił, rozwoju, może być narodem normalnym? Kierującym się zbiorowym zdrowym rozsądkiem i ogólnonarodowym interesem? Czy Polacy, którzy od pokoleń żyli pod obcym butem, są w stanie gospodarzyć własnym, suwerennym państwem?

To wielopokoleniowe życie pod obcym butem, wykształciło specyficzny rodzaj człowieka. Osobnika czapkującego władzy. Obojętnie jaka to władza. Obca czy swoja – nieważne. Władza to władza. Władzy trzeba czapkować i pilnować swego obejścia. Co je moje, to je moje, a państwo, jest gdzieś tam, hen ze swoją władzą, no bo władza zawsze była i jest. Gdy będę mniej więcej robił to, czego władza chce, to tego, co je moje, łatwiej dopilnuję. Niech tam inni się gdzieś pchają, ja mam tu co mam i mi wystarczy. I pamiętaj synu/córko, słuchaj się mamy/taty i nie wychylaj się!

I takie społeczeństwo miało zbudować kapitalistyczne, demokratyczne państwo prawa...

Kto z kim?

Przez trzydzieści lat III RP, nie było komu z kim.

Czy dzisiaj jest?

Na pewno jest - z kim.

Pokolenie urodzone po roku 1980 żyje w całkowicie odmiennych realiach niż jego rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, i tak dalej. Co prawda zostało wychowane w kulturze czapkowania, że pamiętaj synu/córko, słuchaj się mamy/taty i nie wychylaj się, ale świat, w którym owe czapkowanie było sposobem na przeżycie – zniknął. A w jego miejsce pojawił się świat kompletnie starszym pokoleniom nieznany i niewyobrażalny.

Dzisiaj, dostępny najbliższy dla Polaków świat, rozciąga się pomiędzy Bugiem a Atlantykiem, Bałtykiem a Morzem Śródziemnym. Cały ten obszar można swobodnie przemierzać, gdziekolwiek na nim zamieszkać, pracować, uczyć się, prowadzić interesy, sprzedawać i kupować, wypoczywać. I odwrotnie. W Polsce dostępne są towary, literatura sztuka, itd. dokładnie takie same jak wszędzie indziej w UE.

I tak obywatele Polski, stali się polskimi obywatelami Europy. Z czego Polacy czerpią pełnymi garściami. A już w ogólnej szczególności, dzisiejsze pokolenie 40/45 minus, które innego świata po prostu – nie zna. I nie wyobraża sobie, że można być od tego świata odciętym. Jakimiś granicami, wizami, cłami, czyli całym tym bałaganem, który owo pokolenie uważa za bezsens. I to na całej drabinie społecznej. Od kmiotków sezonowo dorabiających „na saksach”, do samej społecznej góry. To pokolenie to już nie że jeno formalnie polscy obywatele Europy. Oni uważają się za polskich obywateli Europy. I są polskimi obywatelami Europy.

I by korzystać z praw i możliwości polskiego obywatela Europy, żadnej władzy nie trzeba się pytać, czy mi wolno. Owszem istnieją regulacje dotyczące np. zamieszkania czy podjęcia pracy, otwarcia firmy – ale tu nie składa się pism „uprzejmie proszę”, siedząc, ze spuszczoną uniżenie głową, kantem na zydelku, jeno wypełnia formalności związane z tym, co/czego chcę. Urzędnik państwowy, na terenie całej UE, nie jest od wydawania zezwoleń, a od formalno-prawnej rejestracji woli obywatela UE. Bez łaski. Bez czapkowania.

I owa swoboda, wolność, czyni, że młode pokolenie zna Zachód. Ma z nim bezpośrednie, bezustanne „bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Oni znają Zachód z dotyku, a nie, jak ich rodzice i dziadkowie, z komuszej propagandy PRLu. Dla pokolenia urodzonego po roku 1980, Zachód to nie jest, jak dla ich rodziców, „Pewex” i pornole. Dla nich Zachód to jest model, wzór, jak dochodzi się do dobrobytu własnego i ogólnego. Czym jest dobro własne i dobro ogółu. Oni widzą i wiedzą, że UE to nie że jeno jedność różnorodnych kultur, ale i wspólna dla owych kultur gospodarka. Że UE to jest wielki żywy i aktywny organizm.

I teraz przychodzą jakieś łepki i tłumaczą tym młodym, że to, co robią, jest niepatriotyczne, niechrześcijańskie, Polska traci suwerenność, że Polska to kolonia Niemiec, a zachodnia cywilizacja upada...


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale