3 obserwujących
183 notki
14k odsłon
56 odsłon

B.57 Zapiski wartownika - 15 marca jeszcze raz

Wykop Skomentuj

Wróćmy jeszcze do Andrzeja. Po ślubie z Moniką mieszkał jeszcze jakiś czas u nas. Z Olafem. 

Bo Monika kończyła studia w Krakowie. Gdy wróciła zamieszkali z jej matką w bloku.

W osiemdziesiątym czwartym przenieśli się do Stolicy. Monika przejęła mieszkanie po siostrze, która uciekła na zachód razem z mężem i dzieckiem. Mój brat załapał się do ministerstwa przemysłu. Do departamentu paliw. Nie wiem jak on to zrobił. Potem piął się po szczeblach kariery. Był dyrektorem departamentu albo wyżej. Póżniej przeszedł do jakiejś agencji, chyba energetyki. I tam też był wysoko, chyba nawet prezesem.

Z Moniką byli małżeństwem przez siedemnaście lat. Potem zaczęły wychodzić różnice charakteru. I Andrzej znalazł sobie kogoś spokojniejszego. Blondyneczka Jolka miała córkę Asię. Byłem świadkiem na ich ślubie. Nie powiem, że Jolka była ideałem kobiety. Dziecinna, żeby nie powiedzieć głupia. Blondynka... Pewnie poleciała na kasę dyrektora. A Andrzej miał wreszcie kim rządzić.

To dziwne małżeństwo rozpadło się po ponad dziesięciu latach. Andrzej znalazł trzecią. Jolka wielokrotnie dzwoniła do mojej Mamy z prośbą o pomoc. Ciekawe co było dalej.

 Monika została znajomą. Kilka razy przyjeżdzała na Wszystkich Świętych. Przy okazji odwiedzin grobu swoich rodziców wpadała do nas. Nawet nocowała.

Wypada mi napisać, że w drugiej klasie technikum Monika pomogła mi przygotować się do zaliczenia semestru z rosyjskiego. I to tak skutecznie, że potem już nie miałem problemów z tym językiem.

Olaf- syn Andrzeja i Moniki. Urodził się trzynastego marca o trzynastej. W roku siedemdziesiątym czwartym. Miałem czternaście lat, gdy zastałem jego chrzestnym. Lubiłem tego chłopaczka. Sympatyczny blondynek. Bardzo ruchliwy i elokwentny. Przez jakiś czas był lekko przytępiony od leków na jakieś uczulenia i astmę. Uczył się nieżle. W Warszawie tez mu się powodziło. Po rozwodzie rodziców został z matką. Z rodziną Jolki też był na dobrej stopie.

Chyba nie skończył studiów. Kiedyś w internecie znalazłem zapis, że jest krytykiem komiksów. A z dzieciństwa pamiętam, że pożerał historyjki z Guciem i Cezarem.

Ożenił się bo musiał. Podobnie jak tatuś, ale troszkę inaczej. Chodził z jakąś dziewczyną a na jej imieninach "zaliczył" jej koleżankę. I musieli się pobrać. Bywa...

Jolanta - żona Andrzeja była rozwódką z dzieckiem. Pracowała jako sekretarka dyrektora. Nawinął się Andrzej. Nie wiem czym go urzekła. Załatwił jej pracę blisko siebie. Pobrali się i zamieszkali u niej. Pani dyrektorowa miała fajnie: dom, dacza, urlopy... Ale Andrzej odszedł i była rozpacz. Telefony do teściowej. Nie wiem jak się to skończyło.

Jarosław - mój brat. Młodszy ze starszych. Było między nami siedem lat różnicy. Tylko i aż. Nigdy nie umiałem się z nim dogadać tak na sto procent. Zawsze był starszy, silniejszy, lepszy, mądrzejszy i miał fory u rodziców. Praktycznie prawa ręka ( w kiszeni) rodziców. Kiedy się urodziłem i zobaczył mnie po raz pierwszy powiedział krótko" może być". Zgodził się i zaakceptował. Bo nie miał innego wyjścia.

20 marca czwartek

Znowu w pracy. Znowu brama towarowa. I znowu na trzeciej zmianie.

Usiłuję pisać o moim kochanym braciszku. Jak byłem mały nazywałem go Jajek. Pewnie nie umiałem wymówić "r". To u dzieci częsty przypadek. Na szczęście to przechodzi z wiekiem. (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura