2 obserwujących
229 notek
17k odsłon
60 odsłon

B.82 Zapiski wartownika -25 kwietnia

Wykop Skomentuj


Już w Kielcach, w drodze powrotnej, Tadek skasował dwa górne polonezy, przejeżdzając pod niskim wiaduktem kolejowym. Tłumaczył, że nie widział zasypanego śniegiem ostrzeżenia o małej wysokości dopuszczalnej. Zresztą tyle razy jeżdził tą drogą... Owszem, ale żukiem. Zapomniał się. Był zmęczony. Straty potrącali mu potem z wypłaty.

Po przetrwaniu zimy przeszedłem do pracy biurowej. Wspomagałem panią Wiesię w zakresie zamówień części do poloneza. Oczywiście dodatkowo nadal jeżdziłem. W lecie fajnie się jeżdziło.

A w lecie najlepiej iść na urlop. Z pewnymi oporami ze strony kierownika Zdzisława urlop wziąłem w lipcu. I pojechałem do Kołobrzegu. Stało się tak za sprawą mojego kumpla Darka. On, jako stały bywalec ośrodka Kielczanka, zaproponował mi wspólne wakacje.No i pojechaliśmy. Było fajnie. Tam jechaliśmy autobusem. W nocy. Szybko minęło.

Pogoda była świetna. Pierwszy tydzień minął jak z bicza trzasł. Plaża, po obiedzie spacery. W drugim tygodniu coś pękło. W telewizji całodzienne transmisje z mistrzostw świata w lekkiej atletyce. I Darek, jako fanatyk sportu, utknął w sali telewizyjnej. Po południu chodziłem sam. Chyba nawet się z lekka pokłóciliśmy. Do domu wracaliśmy oddzielnie. Spotkaliśmy się dopiero na dworcu w naszym mieście.

Wkróce jeszcze do metod pracy kierownika Zdzisława. W Wielki Piątek osiemdziesiąt siedem Dyrektor ogłosił przez radiowęzeł, że o godzinie dwunastej wszystkie panie mogą iść do domu. Chyba, że będą niezbędnie potrzebne do wykonania jakichś prac. Oczywiście wszystkie zainteresowane pracujące w biurowcu panie skorzystały z tego "polecenia". To znaczy prawie wszystkie. Bo w naszym dziale nie poszła do domu żadna z sześciu pań. Kierownik stwierdził, że wszystkie są mu potrzebne! Nie wiem do czego? Chyba do proszenia o pozwolenie, albo wkurzanie przełożonego. Oj,usłyszał kilka bardzo ciepłych słów pod swoim adresem. Ale nie ustąpił. Twardy facet!!!

Na jesieni pan Tomasz miał zawał. I całe rządy w dziale przejął Zdzisław. W tym czasie dostałem bilet do rezerwy. Do Węgorzewa. Mój kierownik wpadł najpierw na pomysł przeniesienia mnie na chwilę do innego działu, do pobliskiej stacji obsługi. Miał plan zamiany mnie na jednego z tamtejszych pracowników. Zaproponował mi nawet to tymczasowe rozwiązanie. Ale się nie zgodziłem. Uzasadniłem to tym, że to brzydko mi pachnie. Podejrzewałem, że chce mnie się pozbyć. Ale do zamiany nie doszło bo ktoś, prawdopodobnie Tomek, wybronił mnie od wojska. Musiałem tylko iść do WKU na rozmowę z jakimś Pułkownikiem. Za wycofanie biletu chciał części do służbowego samochodu. I tak się stało. Ja mu to załatwiłem.

Ale od tamtej pory zaczęły się problemy na linii Kierownik - pracownik. Kierownik założył sobie, że oczyści swoje otoczenie z ludzi Tomasza, to znaczy Wiesi i mnie. Nie wiem co moja koleżanka miała na sumieniu. Ja byłem czysty. Zresztą nigdy nie byłem niczyim człowiekiem.

Po odejściu szefa na chorobowe, a było pewne, że potrwa długo, Zdzisław przejął władzę. Zaczął od drobnych uwag, małych złośliwości. Ze mną miał problem. Jako młody pracownik nie miałem zamiaru stawać do kłótni z przełożonym. I to go wkurzało. Brak reakcji bitego zawsze wkurza bijącego. Doszło nawet do tego, że kiedyś po opieprzu stwierdził, że jestem dziwnym pracownikiem, bo nie zaprzeczam jego słowom. Że się nie bronię. Pomyślałem sobie, że jeśli chce to mu pokażę, że nie ma racji. Los chciał, że pomógł mi ... Jarek.

Znowu jestem w pracy. Znowu nocka. Jest około pół dwunastej w nocy. Siedzę sam w kwaterze głównej. Nic się nie dzieje.

Tereska była dziś u lekarza. Zanim poszła do doktor Sabiny pomogłem się jej ogarnąć.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura