2 obserwujących
230 notek
17k odsłon
72 odsłony

B.92 Zapiski wartownika - 29 kwietnia

Wykop Skomentuj

Trwała wymiana listów na linii Kielce - Rybnik. Pod koniec czerwca wymusiłem na Teresce spotkanie w Katowicach, na neutralnym terenie. Nie był to może najlepszy pomysł, ale doszło do spotkania. Kilku godzinny spacer po bocznych uliczkach i parkach. Ale doszliśmy do wniosku, że spróbujemy coś zrobić razem.Może nawet dojdziemy do ołtarza. Póżniej, w lipcu, Tereska ponownie przyjechała do Kielc. I znowu spędzaliśmy po kilka godzin dziennie. Odprowadzałem ją na Bema i słowo daję, trudno się było rozstać. Żeby nie było nieporozumień: od początku przyjęliśmy zasadę czystości przed małżeńskiej. Ale i tak było świetnie. 

Potem w sierpniu pojechałem oficjalnie poznać rodziców Tereski. W czasie tego wyjazdu namieszałem totalnie. Już na początku błąd : nie pomyślałem o kwiatkach! Potem zostałem na noc, a rano... Ulokowali mnie w pokoju za stołowym. Wiedziałem, że tam spały Tereska z mamą. Więc czekałem w swoim pokoju na sygnał, że droga wolna. O pół jedenastej przyszła Tereska, bo myślała, że jeszcze śpię. Ona też czekała na sygnał. Następnego dnia jakoś tak wyszło, że zostałem na poniedziałek i wtorek. Żeby się zaręczyć! Za ostatnie pieniądze jakie miałem przy sobie kupiłem kwiatki i srebrną obrączkę. Zamiast flaszki, na prośbę Tereski, musiała starczyć duża butla jakiegoś napoju gazowanego. No i przy obiedzie poprosiłem państwa Dorotę i Stanisława o rękę ich córki. Zgodnie z oczekiwaniami, oświadczyny zostały przyjęte. Był czternasty sierpnia. Świętego Maksymiliana. Zostałem jeszcze na jeden dzień. Wtedy nie było to jeszcze oficjalne święto.

Muszę przyznać, że w rodzinie Treski zostałem przyjęty bardzo miło. Na początku, zaraz za furtką, przywitał mnie pies Kuba. Obwąchał mi buty, raz może szczeknął i ... poleciał do ogrodu. Z czasem zostaliśmy z Kubą "przyjaciółmi".

W drzwiach powitała mnie pani Dorota, przyszła Teściowa. Wtedy odniosłem wrażenie, że wita mnie dawno nie widziana, bliska osoba. Serdeczność wręcz biła od tej niskiej, energicznej kobiety.

Chwilę póżniej pojawił się pan Stanisław czyli przyszły Teść. Wysoki, szczupły i siwowłosy. Mocno głuchawy i też bardzo sympatyczny gość.

Na koniec Grzegorz, brat Tereski. Jedyny młodszy ode mnie w tym towarzystwie.

Całą rodziną przywitali mnie obiadem. Chyba jakoś sobie radziłem. Wieczorem poszliśmy z Tereską na mszę do kościoła Świętego Antoniego. Wtedy jeszcze nie była to bazylika.

Od tamtego czasu w zasadzie co tydzień byłem w Rybniku. Przyjeżdzałem w sobotę około południa a wyjeżdzałem w niedzielę wieczorem. W tym czasie zaliczyliśmy nauki przed małżeńskie. Razem chodziliśmy na spacery, do kościoła. Zaliczyłem też kilka imprez rodzinnych. Głównie u rodziny na Paruszowcu.Tereska też przyjechała na imieniny do swojej Teściowej. Był to jesienny weekend. Spała w moim pokoju. Impreza nawet nieżle się udała.

I wszystko się dobrze układało w drodze do ołtarza. W tym czasie pisałem do Tereski jeden list średnio na trzy dni.Terenia wręcz nie nadążała z odpisywaniem. Termin ślubu wyznaczono na dwudziesty czwarty listopada. Dopiero na początku tego miesiąca zawiozłem moich rodziców do Rybnika. Zresztą na sugestię pani Doroty, która bardzo chciała tego spotkania. Pewnie, że miała rację. Sam powinienem na to wpaść wcześniej.

Moim świadkiem był oczywiście Darek. To wynikało z naszych bardzo dawnych ustaleń.

Dzień przed ślubem zapakowałem Darka i Agnieszkę do poloneza i zawiozłem do Rybnika. Nie jestem teraz pewien, ale chyba wtedy dopiero się poznali.

O ślubie napiszę jutro. Trochę się dzisiaj zmęczyłem tymi wspomnieniami.    (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura