2 obserwujących
86 notek
6943 odsłony
12 odsłon

Egzaminy, egzaminy

Wykop Skomentuj

Zbyszek przyszedł na egzamin chyba z pól godziny przed czasem. Zdziwiła go jedna rzecz : Nie było Czarka!!! Czyżby zrezygnował? Chyba nie możliwe... Kilka dni potem dowiedział się o co poszło. To przez polonistkę. Najpierw chłopak oblał pisemny polski. Nie miał głowy do literatury i gramatyki. Ale ona dobiła go jeszcze na ustnym, który Czarek zdawał jako poprawkę. Bo musiał.

No i Zbyszek musiał sam bronić honoru klasy z matematyki. Wszedł do sali, jak przyszła jego kolej. Do wyboru miał kilka zestawów zadań spisanych na kartkach. Pani Rysia podsunęła mu dyskretnie jedną z kartek. Więc po krótkim namyśle zdecydował się na ten zestaw. Usiadł przy stoliku. Nie zauważył na sali pana Stefana. Czyżby i on nie przyszedł?

Zbyszek przejrzał zadania. W sumie były Łatwe. I nie było rachunku prawdopodobieństwa. Ani trygonometrii!. Rozpisał na brudno główne elementy rozwiązań. I czekał.

Pan Stefan troszkę się spóżnił. Gdy zajął miejsce za stołem Zbyszek wyszedł do tablicy. Miał zapisać całe rozwiązanie na tablicach. Pisał dosyć sprawnie. Z upływem czasu czuł coraz bardziej jak mu się nogi w kolanach trzęsą. Dopiero gdy skończył pisanie, troszkę się rozlużnił.

 Czekał co powie nauczyciel. Ku swojemu zdziwieniu usłyszał same pozytywne opinie. Oczywiście Stefan zadał kilka pytań pomocniczych. Ale były to tylko potwierdzenia dobrej opinii. Potem wyszedł na korytarz. Czekał może z kwadrans. Potem wyszedł także Pan Stefan. Pogratulował mu! Stwierdził, ze dałby nawet bardzo dobrze, ale to by dziwnie wyglądało przy dostatecznym na zaliczeniu. Zbyszek i tak był zadowolony. Miał niezłą ocenę. Mógł spokojnie zdawać na studia.

Pierwsze lato w zasadzie bez wakacji. W zasadzie, bo przecież miał króciutkie wakacje. W czerwcu. Luz totalny. Tylko, że w perspektywie czaiły się egzaminy na studia... Trochę odpoczął do połowy czerwca. Potem jakiś kurs przygotowawczy, który niewiele mu dał... I na początku lipca kilka dni stresu. Najpierw pisemne. To nie było trudne. Matematyka i fizyka poszły bez problemu. Dwa dni pisania poszło do przodu. Zapamiętał tylko jedną ciekawostkę. Niemalże identyczne zadania z badania przebiegu funkcji rozwiązywał na obu maturach i na studiach. Czyżby jakaś moda. I nawet dane liczbowe były takie same...

Nie maił wątpliwości, że znajdzie się na listach dopuszczonych do drugiej tury. I tak było faktycznie. Po dniu przerwy zaczęły się egzaminy ustne. Oba zdał bez problemu. Trochę nie miał szczęścia na fizyce, ale zaliczył. Mimo pytań, które wyrażnie mu nie podeszły. Ale wynik był raczej dobry. Tak mu się wydawało.

Niestety, brakło mu punktu do sukcesu. Pewnie gdyby miał odpowiednie pochodzenie wszedłby bez problemu. Niestety nie był ze wsi, nawet nie pochodził z robotniczej rodziny. Cóż ... Nie załamał się tym faktem.

Tym bardziej, że teść Jarka zaproponował mu pomoc. Ten bardzo sympatyczny człowiek zaproponował Zbyszkowi pomoc w zdaniu egzaminów na studia nauczycielskie. Miał w takiej uczelni pewne znajomości. Zbyszek przyjął propozycję. Ale miał zdawać dopiero w końcu sierpnia. Do tego czasu miał wakacje!   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura