2 obserwujących
84 notki
6753 odsłony
42 odsłony

Sportowe wyjazdy

Wykop Skomentuj

Przed Sylwestrem zdawało się, ze wielka miłość Adama się skończyła. Może w tym momencie nawet tak. Ale w następne wakacje znowu się spotkali nad morzem. I znowu coś między nimi zaiskrzyło. Zbyszek starał się nie zwracać uwagi na "sukcesy" kolegi.

Ten rok to rozkwit kontaktów długoletnich już kumpli.Do swojej pasji kibicowania piłkarzom ręcznym dołożyli wyjazdy na mecze. Pierwszym była wycieczka do Krakowa.W tamtych czasach w kolejnych kolejkach rozgrywek ligowych drużyny grały dwa mecze. Więc chłopaki pojechali na weekend.Zbyszek był w dobrych stosunkach z Jarkiem, więc nocleg mieli zapewniony.

Na mecz pojechali pociągiem. Gospodarze w swojej hali na Suchych Stawach nie byli zbyt gościnni i w sobotę wygrali paroma bramkami. Po meczu musieli się dostać na drugi koniec miasta. Zbyszek znał trochę połączenia z poprzednich pobytów w mieście, więc wystąpił w roli przewodnika. Droga z Nowej huty do jednej z wiosek na przedmieściach zajęła im ponad godzinę, ale to już była wina połączeń.. Wysiedli na właściwym przystanku z tramwaju. Ruszyli drogą przez las. Minęli cmentarz i po pokonaniu dobrze ponad kilometra spotkali Jarka . Był na spacerze z Małym. Pokonali jeszcze następny kilometr i byli na miejscu.

 Jarki byli nadzwyczaj sympatyczni. Ugościli ich kolacja. Przenocowali. Rano śniadanie i ... Mimo obiecanego podwiezienia, musieli znowu jechać tramwajem. Zbyszek stwierdził, ze nie wiedzą jakie maja połączenie do domu. Może pojedziemy z drużyną? Marzenie! Ale pomarzyć można.

 Dotarli na czas. Mecz był emocjonujący.Na dodatek tym razem zakończył się remisem. Chociaż niewiele brakowało. Kiedy wyszli przed halę, z pewnej odległości obserwowali zawodników obu drużyn z wolna rozchodzących się po meczu.. W pewnej chwili Bocian, jeden z młodszych zawodników, podszedł do nich i zaproponował im wspólny powrót do domu. A więc jednak się spełniło! Jechali autobusem ze swoimi idolami. Zapamiętali ten przejazd na długie lata. Jechali obok Bociana , Bizona. Gienek siedział na sąsiedniej ławce. Za nim obaj bracia Tłuki. A Tolo i Riwa rozbawiali ich za plecami. Mieli potem nasi kibice co wspominać przez kilka następnych tygodni.

Wyjazd do Krakowa zbiegł się z pewną datą powiedzmy historyczną. Tej nocy, gdy spali u Jarków, zniesiono taryfę nocną w tramwajach. A ściśle rzecz ujmując zniesiono godziną policyjną. Zawieszono równocześnie stan wojenny. Tylko zawieszono, ale zawsze. Sytuacja w kraju podobno się unormowała. Ale czuć było jakby ciszę przed burzą.

Zbyszek pracował sobie spokojnie w biurze. Urlopu nie miał / nie przepracował w firmie roku/, więc nie wyjechał na wakacje. Adam, już jako student mógł sobie na to pozwolić. I pojechał. Oczywiście do Międzyzdrojów. Jak co roku. I po raz drugi spotkał Alę. I... Można powiedzieć, że odnowili znajomość. Niefortunny sylwester poszedł w zapomnienie. Nazywała go co prawda Podlecówą, ale było to jednak bardziej pieszczotliwym niż epitetem. Na dodatek, jako przyszła farmaceutka, zaaplikowała mu "telassoterapię". Adam mówiąc szczerze nie bardzo wiedział lub rozumiał o co chodzi. Ale na plażę chodzili razem i było fajnie.

Adam postanowił zrobić krok dalej i zaprosił Alę do siebie. W prawdzie tylko na parę godzin, ale dziewczyna przyjechała. Chłopak postanowił przedstawić swoją koleżankę Zbyszkowi. Umówili się, że spotkają się niby przypadkiem w mieście, gdy Zbyszek będzie wychodził z biura. Ala pewnie się domyślała o co biega ale... Zaskoczenie było ogólne. Odegrane przez wszystkich i ku zadowoleniu ogólnemu. Poszli na krótki spacerek. Odprowadzili Zbycha do domu na obiad. Potem poszli jeszcze na kawę i lody. A przed szóstą wieczorem Ala pojechała do domu autobusem.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura