2 obserwujących
113 notek
8933 odsłony
54 odsłony

Dziadek i młodzi

Wykop Skomentuj

Młodsze roczniki to już nie było to. Jeszcze bardziej nieudane niż Zbychu. Najlepszy był Mirek. Typowy chłopek roztropek. Średni wzrost, krępy. Twarz okrągła lekko ogorzała. Na unitarce był ponoć we Włodawie. A tam straszne komary i końskie muchy. Ponoć kiedyś nawet krowę pożarły. 

Mirek wsławił się pojedynkiem z Dziadkiem. Jakoś tak się porobiło, że młody dostał jakieś tam polecenie. Mówiąc o tym Romkowi dosyć głośno powiedział parę razy " bo Dziadek powiedział... Dziadek kazał". Tak się złożyło, że Chorąży to słyszał.

- Ja ci dam dziadek! Ci pokażę kto tu jest dziadek!- Pan Stefan lekko się zdenerwował. I wyzwał Mirka na pojedynek! Miało to polegać na wyścigu przez korytarz wejściowy w budynku warsztatu. Długi na może i pięćdziesiąt metrów, dosyć szeroki. Start był w otwartej bramie, meta przy stoliku dyżurnego. Cała załoga stacji zebrała się wzdłuż ścian. Obaj zawodnicy ustawili się na linii startowej. Ktoś głośnym gwizdem dał sygnał. Ruszyli... na pierwszych metrach młody minimalnie prowadził. Potem stary delikatnie zabiegł mu drogę... dyskretnie odepchnął... szli łeb w łeb... Jednak chorąży minimalnie wygrał.

- I kto tu jest dziadek? - Spytał za linią mety. I poszedł do swojej kanciapy. Tam miał świeżo otwartą Flaszkę. Opróżnił ją razem z jednym z sierżantów.

Było tez dwóch cokolwiek chorych żołnierzy. Wiesiek spod Wadowic miał problemu z błędnikiem i ciśnieniem. Po przecince przyznał się, że ma prawdopodobnie jakiegoś krwiaka. Ale starał się żyć normalnie. Był z zawodu elektrykiem. I to bardzo dobry. Po służbie dorabiał i punktował u trepów naprawiając im samochody.

Był też Marek z Krakowa. Taki cwaniaczek dyskotekowy. Lekko symulował różne problemu zdrowotne. Najczęściej wzrost ciśnienia i drgawki. Potrafił na zawołanie mieć drgania rąk i czasem nawet całego ciała. Próbował różnych kombinacji. Przy okazji lekko szpanował . Tylko, że niestety dosyć szybko koledzy się zorientowali i nie dawali się nabierać.

Był tez drugi Romek. Najniższy w grupie. Nazywał się jak  Adam, najlepszy kolega Zbyszka, ale nie miał nic z nim wspólnego. Przynajmniej się nie przyznawał. Zwykła zbieżność nazwisk.

Zbyszek odchodził już niemal gdy przyszedł młody Kapral. Z jego przybycia najmniej był zadowolony Romek. To dla niego była swego rodzaju konkurencja. Bo on miał władzę jako starszy szeregowy. A tu przychodzi jakiś kapral. No ale staremu zostało ledwo pół roku...

Trochę nam się przedłuża ta wojskowa część. A tu jeszcze trzeba powiedzieć parę słów o kadrze zawodowej czyli tak zwanych trepach. Więc teraz poświęcimy im trochę miejsca.

Najważniejszy był Major Jerzy. Potężny mężczyzna ze sporą nadwagą. Wzrost około sto osiemdziesiąt pięć centymetrów i waga podobno sto czterdzieści kilo. Dużo blond włosów i wąsów. Z tych ostatnich podobny cokolwiek do Stalina. Podobnie sumiaste tylko, że też blond. Nie stronił od alkoholu ( podobnie jak inni "zawodowcy"). Jeżdził wartburgiem. Biuro miał w budynku sztabu jednostki odległym od stacji ze sto metrów. Zbyszek zapamiętał jedną z kontroli... (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale