24 obserwujących
80 notek
147k odsłon
  317   0

RELIGIA I JEJ NAMIASTKI

Humanistyczny indywidualizm jako kult niezależnych jednostek też prowadzi na błędne drogi. Jednostki uważając się bóstwa same chcą ustalać, co jest dla nich właściwe a nawet moralne. Na przykład decydować o życiu i śmierci swoich bliskich: dzieci poczętych i starców. Notabene ci ludzie sami czczą zjawiska i rzeczy od nich niższe, goniąc za sukcesem, pieniędzmi, seksem.

Postawa typu religijnego towarzyszy nawet kwestii tak zwanej orientacji seksualnej. Osoby z zaburzeniami tożsamości płciowej chcą być uprzywilejowane. W Europie stają się dziś tabu, to znaczy krytyka zboczeń zaczyna być przedstawiana jako coś w rodzaju bluźnierstwa oraz karana. Zauważmy, że inaczej to wygląda, gdy chodzi o poniżanie religii czy duchownych; sądy uznają to za dozwoloną krytykę. Patrząc od strony religioznawczej, tęcza na Placu Zbawiciela w Warszawie, przed frontem kościoła, jest zatem symbolem postawy parareligijnej wobec skłonności homoseksualnych, połączonej z wrogością do chrześcijaństwa. Postawienie jej tam jawi się jako umyślna prowokacja.

Gdy ktoś nie zna prawdziwego Boga, nawet podziw dla szlachetnych ludzi, których się czci i naśladuje, może iść za daleko. Podobnie miłość wobec osób bliskich nie powinna przeradzać się kult religijny. Zjawiska te mają jednak i dobre strony, gdyż jak generalnie religia świadczą o szukaniu dobra większego niż my sami. Ciekawym przykładem jest spotykana we wspomnieniach wojennych obserwacja, że wykorzenieni religijnie czerwonoarmiści w wojennym lęku modlili się – do swoich matek, żon i sióstr.

 

Technika i przyroda

Religijne nadzieje wiążą się też z osiągnięciami ludzkości. Stąd kult nauki, techniki i rozumu, albo szerzej postępu. Te jednak nie udoskonalają natury człowieka, gdyż postępu moralnego ludzkości wcale nie widać. Często bywają źle wykorzystane, a nawet mogą nas zgubić ludzkość, jeśli zacznie używać stworzonej przez naukę broni.

Obok kultu człowieka szerzy się kult przyrody. Tę należy chronić, w naszym własnym interesie, ale ochrona przyrody wyradza się dziś w ekologizm, w którym przyroda jest bożkiem i tabu. Jej obrońcy czują się jakby kapłanami i pozwalają sobie na stosowanie przemocy i kłamstwa. Znanym przykładem jest ekoreligijny mit, jakoby globalne ocieplenie wynikło ze spalania paliw – tymczasem temperatura Ziemi i poziom oceanów podnoszą się już od ponad 20 tysięcy lat… Ta pseudoreligia przybiera pozory naukowości, a jej elementy są nauczane w szkole.

Do tego dochodzą pozostałości starożytnego pogaństwa. Tym jest astrologia i inne postacie wróżbiarstwa, szczególnie popularne w krajach bardziej zlaicyzowanych. Rozwijają się kulty importowane z Indii, które oprócz zwykłego politeizmu proponują duchowość narcystyczną, opartą na kontemplacji samego siebie. Praktykowana jest magia, która często występuje pod płaszczykiem „naturalnych” metod leczniczych. Mieszanka tych tendencji występuje w tak zwanym „New Age”.

 

Nawrót pogaństwa

Przedmiotem nowej wiary i nowego kultu staje się zatem z reguły coś wewnątrz świata: zjawisko polityczne, społeczne, psychologiczne, przyrodnicze, estetyczne. Ktoś, kto zna i zakłada wiarę w jedynego Boga, który przecież nie należy do świata materialnego, może pomyśleć, że nie jest to w ogóle religia. Jednakże w tych kultach postawy religijne są bardzo widoczne.

Co więcej, czczenie rzeczy z tego świata nie jest niczym nowym. Na tym opiera się gros religii tworzonych przez ludzi od czasów najdawniejszych. Tak zwane pogaństwo polegało na ubóstwianiu niezrozumiałych sił natury: grom to Zeus, morze to Posejdon, płodność i szał miłosny to Afrodyta.

Ten typ religii był oczywiście pomyłką, choć wyrażał autentyczne religijne aspiracje i czynił ludzi stosunkowo lepszymi. Starożytna krytyka religii, obecna w kulturze greckiej, zwracała się więc przeciwko religijności skierowanej błędnie, ku światu. Żydzi i chrześcijanie widzieli to podobnie, stwierdzając, że poganie czczą ślepe siły natury, ubóstwionych władców, albo wręcz martwe wizerunki.

Na tym tle widać, że dzisiejsze ataki na religię idą w odwrotnym kierunku. Zmierzają do tego, by ludzie przestali rozumnie czcić Boga, istotę najwyższą, stwórcę i pana świata, a zamiast tego padali ogłupiali na kolana przed elementami świata: władzą, innymi ludźmi, dobrami materialnymi, przyrodą. Oznacza to regres, powrót do irracjonalnego pogaństwa, a nie racjonalistyczny sceptycyzm. Ten istnieje i może być intelektualnym wyzwaniem, ale pozostaje społecznie na marginesie. Wyciągany jest jako narzędzie do zwalczania chrześcijaństwa, po czym zastępuje go zwykłe bałwochwalstwo, czyli bezmyślny zachwyt wobec rzeczy, które nie są Bogiem, lecz bożkami.

 

W warszawskim tygodniku katolickim „Idziemy”, 2015 nr 3

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo