„Wygrana Bronisława Komorowskiego oznacza wygraną z klerem” Janusz Palikot
„Zaangażowanie kleru przeciw nam to istotny agregat negatywnych sił, z którymi musieliśmy się zmierzyć. Kościół popełnił duży błąd przekraczając granice zaangażowania politycznego” Sławomir Nowak
Po zakończeniu wyborów politycy Platformy Obywatelskiej oskarżyli Kościół katolicki o sprzyjanie Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy to oskarżenie jest prawdziwe? Czy Kościół powinien się angażować w politykę, a jak tak to w jaki sposób? Warto postawić sobie takie pytania.
Uważam, że Kościół nie powinien opowiadać się wprost za konkretnymi politykami. Przez wiele lat na polskiej scenie politycznej mogliśmy zaobserwować zmiany poglądów u takiej liczby polityków, że trudno mieć pewność, że osoba, jaką popieramy, nas nie zawiedzie. Co więcej, w ten sposób Kościół musiałby się podpisać pod wszystkimi postulatami danej osoby, czy partii — także w tych obszarach, które nie dotyczą zakresu jego działalności np. dotyczącymi ekonomii, czy infrastruktury.
Sądzę natomiast, że obowiązkiem Kościoła jest przypominanie o wartościach, jakimi powinni kierować się politycy i upominanie się o mądre prawo dotyczące kwestii społecznych. Kto jak nie Kościół powinien zatroszczyć się o nienarodzone dzieci, które same nie mogą się bronić? Kto skuteczniej może bronić także wszystkich innych ludzi przed byciem skrzywdzonym? Kościół jako instytucja dysponuje znacznie potężniejszym głosem niż jakakolwiek indywidualna osoba, czy najbardziej prężna organizacja świecka. Kościół nie może mówić o miłości tylko w teorii, ale powinien przede wszystkim głosić ją w praktyce. Upominanie się o prawa i los innych ludzi jest wyrazem najgłębszej miłości.
Los wielu wartości i konkretnych ludzi rozstrzyga się w czasie wyborów. To politycy ustalają prawo i jego interpretacje odnośnie aborcji, in-vitro, homoseksualizmu, edukacji seksualnej, wychowania dzieci. Gdy już zostaną wybrane osoby reprezentujące „liberalne” wartości, to z "konserwatywnego" punktu widzenia może być za późno, by coś uratować. Nie powinno więc dziwić, że właśnie przy okazji wyborów członkowie Kościoła w szczególności zabierają głos.
A jak było tym razem ? Z pewnością część księży wprost popierało Jarosława Kaczyńskiego, jak choćby media skupione wokół o. Tadeusza Rydzyka. Niemniej sądzę, przynajmniej w oparciu o to co byłem w stanie zaobserwować, że większość mediów katolickich i księży zachowało zasadę by mówić o wartościach w polityce a nie ślepo agitować za którymś z kandydatów. Opisywane m.in. przez „Gazetę Wyborczą” przypadki zbierania podpisów dla Jarosława Kaczyńskiego w Kościołach czy porównanie Bronisława Komorowskiego do szatana dotyczyło jednostkowych przypadków. Nikt nie udowodnił masowości tego zjawiska, więc dziwię się osobom, które przyjmują je za pewnik.
Wiele oburzenia wywołało przypominanie katolikom, że nie powinni głosować na kandydata, który popiera metodę in-vitro, gdyż w ten sposób stają się współodpowiedzialni za zabijanie zarodków. W sytuacji w której było dwóch kandydatów, z których jeden wprost opowiadał się za tą metodą, mogło to być jednoznacznie odebrane. Czy było to więc stronnicze zaangażowanie polityczne ? Moim zdaniem nie. Nikt nie kazał kandydatom mieć takich poglądów. Bronisław Komorowski mógł w każdej chwili opowiedzieć się przeciwko in-vitro , a wtedy zarzut straciłby na ważności.Jeśli polityk głosi hasła, które stoją w sprzeczności z fundamentami nauki moralnej i społecznej Kościoła to musi się liczyć z krytyką z jego strony. Tak jak napisałem - Kościół ma obowiązek upominać się o mądre prawo i o bardzo konkretne wartości.
Warto pamiętać, że byli też i tacy księża jak ks. Kazimierz Sowa, szef jednego z największych mediów katolickich, stacji Religia.TV, który publicznie zadeklarował „ja oddam głos na całkiem innego kandydata - Bronisława Komorowskiego.”
W końcu trzeba też rozróżnić to co księża głoszą podczas Mszy Świętej a to co robią prywatnie. Nie można komuś zabraniać wypowiadania się w sprawach państwowych tylko dlatego, że jest księdzem. Księża to są tacy sami Polacy jak my i mają takie samo prawo by zabierać prywatny głos w sprawach Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze