1. Wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej jest fundamentalnym obowiązkiem polskiego rządu(dlaczego, wyjaśniałem, w poprzedniej notce), a co za tym idzie powinien on dołożyć wszystkich możliwych starań by ją rozwikłać.Uważam, że śledztwo powinni prowadzić Polacy, niezależnie czy katastrofa miałaby miejsce w Rosji,Francji, w Stanach Zjednoczonych czy na Fidżi. Tylko w ten sposób można zagwarantować pełne zaangażowanie służb i potraktowanie sprawy jako absolutnie z najwyższym priorytetem. Poza tym jest to zwyczajnie kwestia honorowa. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek liczący się w świecie kraj powierzałby wyjaśnienie przyczyn śmierci najważniejszych osób w Państwie komu innemu. Air Force One rozbija się i amerykanie pełnią tylko pomocniczą funkcję w śledztwie? Wolne żarty.
2. Miejsce katastrofy – Rosja – powoduje, że przejęcie śledztwa tym bardziej powinno być naszym obowiązkiem. Rosja nie jest żadnym demokratycznym, szanującym prawo krajem jak starają się przedstawić niektórzy. To kraj w którym zdarzają się morderstwa niezależnych dziennikarzy (choćby Anny Politkowskiej; Związek Dziennikarzy Moskwy oszacował listę zamordowanych i zaginionych bez wieści rosyjskich pracowników mediów na około 300 ), morderstwa dysydentów ( jak Aleksander Litwinienko), niewygodnych polityków z kraju i zagranicy (choćby próba otrucia Wiktora Juszczenki). To kraj który jeszcze nie tak dawno zaprowadził terror wojenny w Czeczenii mordując i prześladując ludność cywilną i potrafił zaatakować zbrojnie niezależną Gruzję. To kraj, w którym służby, które miały prowadzić śledztwo w prostej linii wywodzą się z KGB, które niezbyt chlubnie zapisało się w historii świata. To kraj mający imperialne aspiracje i starający się odbudować swoją strefę wpływów ( w której znajdowała się Polska ).
W końcu to kraj, w którym wiele kluczowych śledztw w ostatnich latach, jak choćby śledztwo w sprawie zatonięcia okrętu podwodnego „Kursk”, zostało przeprowadzone tak aby na Rosję nie padł choć cień podejrzenia, że coś mogło być jej winą.
Wielką naiwnością jest wiara, że Rosjanie przeprowadziliby uczciwe śledztwo w którym sami są stroną.Nawet odrzucając hipotezę zamachu istnieje duże prawdopodobieństwo, że wina leży w pewnym stopniu po stronie kontrolerów, czy osób odpowiadających za przygotowanie lotniska.
3. W samolocie leciał Prezydent – zwierzchnik sił zbrojnych, najwyżsi dowódcy wojskowy kraju należącego do NATO. Samolot rozbił się na terytorium kraju mającego rozbieżne interesy z sojuszem północnoatlantyckim. We wraku samolotu oprócz ciał ofiar tragedii, znajdowały się też rzeczy należące do nich w tym komórki, laptopy i inne sprzęty zawierające tajemnice państwowe i NATO. Czymś wydawałoby się oczywistym było postawienie żądania by nikt nie zabierał rzeczy należących do zmarłych bez udziału polskich służb i by te rzeczy od razu trafiały w polskie ręce.
4. Wiele osób powtarzało jak mantrę, że w obliczu szansy na pojednanie polsko-rosyjskie nie mogliśmy okazać Rosji braku zaufania, że byłaby to postawa sprzeczna z chrześcijańskim miłosierdziem, że skoro Rosjanie okazali nam tyle ciepła to nie mogliśmy im się tak niemiło odwdzięczyć i zażądać przekazania śledztwa
Poprawa relacji z Rosją z pewnością byłaby bardzo cenna. Ale musi ona odbywać się w oparciu o zdrowy rozsądek i prawdę. Zostawienie śledztwa w rękach Rosjan przypomina powierzenie znanemu złodziejowi swojego majątku, aby nim zarządzał, tylko dlatego, że akurat okazał nam serdeczność. Możemy po chrześcijańsku wybaczyć Rosji ich przewiny, ale zwyczajnie głupie i naiwne jest okazywanie pełnego zaufania, dopóki nie udowodni ona, że się naprawdę zdemokratyzowała.Czy kilka życzliwych gestów ze strony Putina i Miedwiediewa wystarczy by uwierzyć, że teraz jest to już uczciwy kraj?
Ceną za ewentualne pojednanie nie może być nie wyjaśnienie przyczyn śmierci najważniejszych osób w kraju. Takie pojednanie nigdy nie będzie miało mandatu społecznego jako budowane na krwi zmarłych.
Trzeba też rozróżnić uczucia okazywane przez zwykłych Rosjan, od ich służb specjalnych, które raczej nie kierują się emocjami.
5. Argumentem za tym by nie przejmować śledztwa, miała być też obawa wywołania stosunków zimnowojennych z Rosją, jak to określił premier Donald Tusk oraz pogorszenia współpracy ekonomicznej jak twierdzili inni.
Czy zrobienie czegoś co zrobiłby każdy inny kraj na naszym miejscu i czego Rosjanie mogli się spodziewać wywołałoby konflikt ? Nie sądzę. Jestem pewien, że Rosjanie świetnie rozumieli, że jeśli sytuacja byłaby odwrotna, to oni sami by tak postąpili. Zresztą jeszcze 10 kwietnia prezydent Miedwiediew zapewniał, że śledztwo będzie prowadzone wspólnie.
A nawet jeśli przedstawienie naszych oczekiwań miałoby pogorszyć relacje z Rosją, to czy jest to powód by tego nie robić ? Według tej zasady Polacy nigdy nie powinni się o nic upominać,bo anuż się komuś podpadnie i pogorszy z nim stosunki, tylko zawsze zgadzać się na to co mówią inne kraje. Moim zdaniem to droga do zmarginalizowania pozycji Polski. W tak fundamentalnych sprawach jak wyjaśnienie śmierci najważniejszych osób w Państwie musimy zdecydowanie umieć bronić swojego interesu.
6. Pojawiły się argumenty, że zrozumiałe jest, że nie wystąpiliśmy o przejęcia śledztwa, bo trudno by Polacy mieliby sami chodzić po rosyjskim lotnisku wojskowym, czy przesłuchiwać rosyjskich wojskowych.Oczywiście trzeba się z tym zgodzić. Trudno było czegoś takiego oczekiwać. Czego jednak powinniśmy się domagać, to tego by to Rosjanie pomagali Polakom, towarzyszyli nam w naszych działaniach, a nie by było na odwrót i to też rzadziej niż częściej.
7. Niektóre osoby twierdzą – no jak to – ale przecież Polacy prowadzą swoje śledztwo!Te osoby zapominają albo nie chcą widzieć, że śledztwo bez dostępu do dowodów rzeczowych i świadków przypomina grę w tenisa paletkami do ping-ponga.
Niestety wszystkie obawy jakie mogliśmy mieć w związku z prowadzeniem śledztwa przez Rosjan znajdują po trzech miesiącach pełne uzasadnienie. Przecieki płynące od rosyjskich mediów i śledczych sugerują wyłączną winę polskich pilotów i ignorują pojawiające się coraz większe wątpliwości dotyczące choćby postawy kontrolerów. Nie mamy dostępu do szeregu dowodów rzeczowych, świadków i dokumentów, polscy prokuratorzy nie biorą udziału w szeregu czynności dochodzeniowych bo ich zwyczajnie nie ma w Moskwie, Polscy archeolodzy nie mogą dojechać do Smoleńska od 3 miesięcy. Oryginały czarnych skrzynek i wrak samolotu znajdują się w Rosji i nie zanosi się na to by się to zmieniło. A jak przywieźliśmy do Polski kopię czarnej skrzynki, to na drugi dzień minister Miller musiał jechać z powrotem do Rosji bo okazało się, że brakowało na niej fragmentu zapisu. Pojawiają się też zeznania sprzeczne ze stenogramem z czarnej skrzynki jaki otrzymaliśmy od Rosjan.
Reasumując – naszym obowiązkiem było staranie się o przejęcia śledztwa i przeprowadzenia go z pomocą Rosjan. Nie znaczy to, że Rosjanie to śledztwo by nam na 100% przekazali. Ale z całą pewnością powinniśmy podjąć próbę.
Oczywiście pojawia się pytanie. No dobrze ale czy przejęcie śledztwa było w ogóle możliwe? jak miało się odbyć? Mieliśmy siłą zabrać czarne skrzynki? Jak na tą kwestię zapatruje się prawo ? I skoro nie przejęliśmy śledztwa w kwietniu, to czy mleko się nie rozlało? Co dalej? Na te pytania padło już wiele odpowiedzi wśród blogerów, postaram się je usystematyzować w kolejnym poście.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)