Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk
112
BLOG

Czy przejęcie śledztwa smoleńskiego było/jest możliwe?

Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk Polityka Obserwuj notkę 4

W poprzednim wpisie zastanawiałem się czy powinniśmy byli spróbować przejąć śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Teraz chciałbym spróbować odpowiedzieć na pytanie jak mogło to zostać zrobione, czy było to możliwe z punktu widzenia prawa i co dalej , skoro śledztwa do tej pory nie przejęliśmy

 

1. Katastrofa smoleńska była wydarzeniem jakie nie miało nigdy miejsca w historii świata. Zginęli Prezydent, wszyscy dowódcy wojskowi i najwyżsi urzędnicy państwowi jednego kraju.Wydawać się by mogło, że bezprecedensowe wydarzenia wymagają tworzenia i stosowania nowych przepisów dopasowanych do danej sytuacji, a póki ich nie ma działania na podstawie ustnych porozumień.

2. Nawet jeśli uznać, że konieczne było zastosowanie już obowiązujących przepisów, to także one dawały możliwość przejęcia śledztwa.

Polska delegacja do Smoleńska leciała samolotem wojskowym. Na jego pokładzie znajdował się Prezydent – zwierzchnik sił zbrojnych i najwyżsi dowódcy wojskowi. Te fakty powodują, że zastosowane powinny zostać przepisy dotyczące lotnictwa wojskowego.

Polskę i Rosję obowiązuję porozumienie między Ministrem Obrony Narodowej Polski a Ministrem Obrony Rosji z 7 lipca 1993 r. dotyczące ruchu powietrznego wojskowych statków powietrznych RP. Jego 11 artykuł brzmi następująco: „Wyjaśnienie incydentów lotniczych,awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”.

Pojawiły się zarzuty o autentyczność tego porozumienia. Janusz Sejmej, rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, potwierdził jednak, że porozumienie z 1993 r. nie zostało nigdy wypowiedziane.

Także Centrum Informacji Rządowej potwierdza ten fakt, tłumacząc jednak dlaczego nie zastosowana została ta umowa:

„Porozumienie zawarte pomiędzy Ministrem Obrony Narodowej Polski a Ministrem Obrony Rosji z 7 lipca 1993 r. dotyczy ruchu powietrznego wojskowych statków powietrznych RP i FR. Porozumienie reguluje wzajemne zgłaszanie lotów, usługi związane z obsługą samolotów (np. przy lądowaniu), rozliczenia. Art. 11 ww. porozumienia przewiduje podejmowanie działań w przypadku np. katastrof wojskowych samolotów. Porozumienie to nie określa jednak żadnej procedury, zgodnie z którą art. 11 miałby być realizowany. Po katastrofie pod Smoleńskiem możliwe było, albo rozpoczęcie długotrwałych rozmów ze stroną rosyjską w celu ustalenia procedury badania wypadku w oparciu o art. 11 Porozumienia z 1993 roku, albo natychmiastowe podjęcie badań przy wykorzystaniu istniejących międzynarodowych procedur wynikających z tzw. Konwencji Chicagowskiej. Wybór tzw. Konwencji Chicagowskiej, w ocenie także polskich specjalistów w zakresie badania wypadków lotniczych, zapewnia sprawne prowadzenie postępowania oraz jawność jego wyników.”

Część prawników nie podziela zdania rządu i uważa, że zapis na poziomie ogólnym wystarczał do wspólnego przeprowadzania śledztwa, a szczegółowe procedury mogły zostać dograne ustnie.

Co ciekawe 10 kwietnia sam Prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew zapewniał w rozmowie z premierem Tuskiem, że śledztwo będzie prowadzone wspólnie. Informacja ta pochodzi z kancelarii premiera, podaję link dla wątpiących : http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4471/

3. Zastosowana konwencja chicagowska dotyczy lotnictwa cywilnego, a więc teoretycznie nie dotyczy takich przypadków jak katastrofa w Smoleńsku.Argumentem za jej zastosowaniem miało być natychmiastowe podjęcie badań, sprawne prowadzenie postępowania oraz jawność wyników. Dziś gdy po 3 miesiącach ciągle nie mamy dostępu do kluczowych dowodów i świadków można się zastanawiać czy ten argument był słuszny.

Co ważne jednak nawet konwencja chicagowska dopuszczała możliwość przekazania śledztwa krajowi do którego należał samolot.Badanie wypadków lotniczy reguluje 13 załącznik do konwencji. Zgodnie z punktem 5.1

„Państwo miejsca zdarzenia,podejmuje badanie okoliczności wypadku i ponosi odpowiedzialność za prowadzenie takiego badania. Może ono jednak przekazać, w całości lub w części, prowadzenie badania innemu państwu na podstawie dwustronnej umowy.”

Mnóstwo kontrowersji wzbudziło to, że Rosjanie w ramach zabezpieczania dowodów przejęli zaraz po katastrofie rzeczy należące do zmarłych w tym wyspecjalizowane urządzenia elektroniczne zawierające tajemnice państwowe. Także tutaj, wcale nie musiało się tak stać. Zgodnie z punktem 3.2 załącznika:

„Państwo miejsca zdarzenia podejmuje wszystkie niezbędne środki w celu zabezpieczenia dowodów rzeczowych i zapewnienia niezawodnej ochrony statku powietrznego oraz wszystkiego, co się na nim znajduje, przez czas potrzebny do przeprowadzenia badania. Jeżeli ze strony Państwa Rejestracji, Państwa Operatora, Państwa Konstruktora lub Państwa Producenta skierowana zostanie prośba o to, by statek powietrzny oraz wszystkie znajdujące się na nim, oraz jakiekolwiek inne, dowody rzeczowe pozostały nietknięte do czasu dokonania ich przeglądu przez akredytowanego przedstawiciela Państwa, które zwróciło się z taką prośbą, Państwo miejsca zdarzenia podejmuje wszelkie konieczne środki w celu spełnienia tej prośby, na ile tylko jest to praktycznie możliwe i nie przeszkadza w należytym prowadzeniu badania”

4. Tak jak pisałem w poprzedniej notce przejęcie śledztwa nie miałoby polegać na tym, że Polacy robiliby wszystko samemu, bo ze zrozumiałych względów żaden kraj nie zgodziłby się na to, by po jego bazie wojskowej poruszali się bez kontroli zagraniczni prokuratorzy. Polacy powinni wiele czynności wykonywać wspólnie z Rosjanami, czy pod ich kontrolą. Ale kluczowe dowody powinny trafiać w polskie ręce.

5. Zaraz po katastrofie oczy całego świata były skierowane na Rosję. Gdybyśmy wtedy wystąpili z prośbą o przejęcie śledztwa, to ciężko byłoby jej odmówić, bo bardzo szkodziłoby to wizerunkowi Rosji w świecie, sugerowałoby, że ma coś do ukrycia.

Oczywiście nie wiadomo jakby postąpiła Rosja, w szczególności, że to nie jest demokratyczny kraj, nie mniej naszym obowiązkiem było podjęcie stosownej próby, wywarcie presji międzynarodowej.

 

Co dalej?

Z pewnością dziś byłoby znacznie trudniej przejąć śledztwo niż w kwietniu. Świat przestał już interesować się katastrofą. Jesteśmy zdani po trochę na łaskę albo niełaskę Rosjan. Mimo to wierzę, że powinniśmy upominać się o swoje prawa. Nawet przyjąwszy zasadę, że to Rosjanie odpowiadają za śledztwo, nasz dostęp do dokumentów, dowodów rzeczowych i świadków powinien być szerszy niż jest obecnie.

Zgodnie z punktem 5.25 trzynastego załącznika konwencji chicagowskiej:

Uczestniczenie w badaniu pozwalana udział we wszystkich etapach badania pod nadzorem Przewodniczącego Komisji Badania Wypadków , a w szczególności do:

a) oględzin miejsca zaistnienia wypadku ,

b) badania szczątków,

c) pozyskiwania zeznań świadków i składania propozycji co do tematyki przesłuchań

d) posiadania pełnego i niezwłocznego dostępu do dowodów rzeczowych,

e) otrzymywania wszystkich egzemplarzy dokumentów dotyczących sprawy,

f) uczestniczenia w odczytywaniu zapisów na nośnikach informacji,

g) uczestniczenia w badaniach prowadzonych poza miejscem zaistnienia wypadku , takich jak: przegląd agregatów, narady techniczne, próby i modelowanie,

h) udziały w naradach informujących o postępie w badaniach, łącznie z dyskusjami dotyczącymi analizy informacji, formułowania wniosków, określania przyczyn i zaleceń w zakresie bezpieczeństwa

i)składania oświadczeń dotyczących różnych elementów badania wypadku.

Musimy domagać się egzekwowania praw jakie mamy.Nie możemy się zgadzać na sytuację, w której na postawionych 5 wniosków o przekazanie materiałów ze śledztwa, zrealizowany i to tylko częściowo zostaje jeden. Jest to łamanie nawet tej nie najlepszej formy współpracy jaką przyjęliśmy.

Możemy też spróbować podjąć się trudniejszych działań - podjąć negocjacje z Rosją w celu ustalenia przepisów uszczegóławiających umowę z 1993 r. , spróbować na nowo zainteresować świat poruszając sprawę na forum NATO i lobbując na rzecz zbadania katastrofy przez niezależną komisję międzynarodową lub przynajmniej wsparcia NATO wprowadzeniu śledztwa. Jako kraj należący do NATO chyba mamy takie prawo.Udział śledczych z innych krajów niż Polska mógłby wymóc na Rosji przekazanie dokumentów, dowodów i umożliwić dostęp do świadków.

Poważne zastrzeżenia wobec śledztwa, jakie możemy przedstawić z pewnością uzasadniałoby jedną czy drugą czynność. Rosjanie nie mogliby potraktować postawienia takich oczekiwań jako wielkiego afrontu, skoro przez miesiąc podawali nam inną godzinę katastrofy niż była naprawdę, jeśli ciągle nie dają nam dostępu do dowodów rzeczowych i świadków, jeśli zeznania jednego ze świadków przeczą temu co jest w stenogramach oraz jeśli występuje wiele innych poważnych zastrzeżeń co do ich postawy.

W końcu, niezależnie czy uda się coś wynegocjować z Rosją czy na forum NATO, musimy prowadzić odważnie własne niezależne śledztwo na tyle ile pozwalają nam ramy prawne.

Jednym słowem –

z pewnością nie możemy się zgadzać na sytuację jaka jest obecnie.

Jestem absolwentem kierunku Zarządzanie i Marketing w Szkole Głównej Handlowej. Pracuję jako analityk biznesowy w renomowanej firmie. Przez kilka lat byłem liderem Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego Soli Deo z Warszawy. Małe stowarzyszenie przekształciłem w najprężniejszą organizację studencką w Warszawie. Koordynowałem dziesiątki projektów, w tym "Poruszyć Niebo i Ziemię" - cykl spotkań ze sławnymi osobami na temat Kościoła, wartości i kontrowersyjnych kwestii społecznych, w którym wzięło udział ok. 20 tysięcy studentów. W mojej działalności skupiam się na łamaniu stereotypów dotyczących chrześcijaństwa i poszukiwaniu prawdy w kwestiach wiary i wartości. Zachęcam do kontaktu mailowego: zbigniew.kaliszuk@gmail.com oraz przez Facebook (http://www.facebook.com/zbigniew.kaliszuk)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka