Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk
163
BLOG

Krzyż pod pałacem, a neutralność światopoglądowa Państwa

Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk Polityka Obserwuj notkę 4

"Krzyż przed Pałacem Prezydenckim to symbol religijny, więc zostanie we współdziałaniu z władzami kościelnymi przeniesiony w inne, bardziej odpowiednie miejsce"

Słowa Prezydenta-Elekta Bronisława Komorowskiego wywołały „wojnę o krzyż”. Głównym argumentem podnoszonym przez przeciwników pozostawienia krzyża przed pałacem okazała się neutralność światopoglądowa Państwa. Czy słusznym?

Jeszcze niedawno we Wrocławiu kilku uczniów wniosło petycję do dyrektora liceum aby usunąć krzyże z ich szkoły.

„Szkoła powinna być neutralna, państwo powinno być neutralne, a kiedy ten symbol tam wisi, państwo mówi, że popiera ten symbol. Chciałbym, żeby państwo traktowało każdego tak samo”tłumaczył jeden z autorów protestu.

Petycja ta, za sprawą „Gazety Wyborczej” urosła do ogólnopolskiego problemu, podczas gdy w samej szkole większości uczniom krzyż nie przeszkadzał,

„Myślę, że to jest jednak głupi pomysł. Nawet jeśli ktoś nie jest wierzącym katolikiem, to nie zaszkodzi mu to, że krzyż wisi w klasie” komentowała jedna z uczennic.

W ostatnich dniach mogliśmy usłyszeć, że pałac prezydencki jako budynek administracji państwowej nie powinien być miejscem kultu religijnego i modlitwy, że od tego są Kościoły, że nie można przesadnie epatować wiarą. Znamienne, że używane są bardzo podobne argumenty co w przypadku dyskusji na temat usunięcia krzyża ze szkół. O dziwo, teraz tych argumentów potrafili używać nawet katoliccy księża (sic!) jak Adam Boniecki czy Kazimierz Sowa, wielu moich kolegów ze środowiska katolickiego i inne osoby, które opowiadały się przeciwko grupce licealistów z Wrocławia.  Te wypowiedzi pokazują, że tak naprawdę neutralność światopoglądowa jest tylko pretekstem do realizacji politycznego celu – krzyż przed pałacem stał się symbolem utożsamianym z nielubianym przez wielu politykiem, jego przeniesienie mogłoby więc trochę zahamować rodzący się mit Lecha Kaczyńskiego.

Niestety, katolicy protestujący przeciwko obecności krzyża pod pałacem wykazują się dużą krótkowzrocznością. Skoro Pałac to „nie jest miejsce kultu”, to dlaczego mają być nim szkoły?Dlaczego w ramach walki o rozdział Kościoła od Państwa nie zażądamy usunięcia krzyży ze szkół i urzędów, krzyży przydrożnych, krzyża z Giewonta i wszystkich innych krzyży znajdujących się poza terenami kościelnymi? Trzeba być konsekwentnym! Skoro w jednej sytuacji postawienie krzyża oznacza wprowadzenie miejsca kultu, to logiczne jest uznanie, że podobnie musi być i w innych sytuacjach. Nie róbmy ze szkół kaplic! Dlaczego turyści chcący odwiedzić polskie góry muszą być poddawani nachalnej katolickiej indoktrynacji krzyżem na Giewoncie? Dlaczego nie usuniemy religii ze szkół ?  Dlaczego wzorem zachodnich Państw nie zmienimy nazwy Święta Bożego Narodzenia na Ferie Zimowe? Przecież w ten sposób narzucamy się z religią katolicką ateistom!

Ironizuje? Może i trochę tak. Ale pokazuje tylko logiczne konsekwencje uznania, że krzyż pod pałacem prezydenckim zakłóca neutralność światopoglądową Państwa. Krzyż pod pałacem to nie jest jakiś inny krzyż niż wszystkie inne, który niczym Bazyliszek, straszy i atakuje katolicyzmem, tylko taki sam krzyż.

Można wyszukiwać nie wiadomo jakich argumentów, ale nie da się zaprzeczyć faktowi, że chrześcijaństwo odgrywa bardzo dużą rolę w historii Polski. Już same początki naszego narodu związane są z chrztem Mieszka I. Przez kolejne 1000 lat chrześcijańska wiara budowała naszą tradycję, kulturę, pomagała przezwyciężać najtrudniejsze okresy jak zabory i lata PRLu. Krzyż i symbolika chrześcijańska w Polsce nie ma więc znaczenia wyłącznie religijnego, ale jest też wyrazem wielu uniwersalnych wartości i stanowi element naszej tradycji. Święta katolickie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, obchodzą także osoby niewierzące, traktujące je jako czas poświęcony bliskim. Zdecydowana większość Polaków  zawiera katolickie śluby i jest chowana podczas katolickich pogrzebów, ceniąc sobie ich podniosłość. Znamienne, że po tragedii smoleńskiej wszyscy politycy lewicy mieli wyprawiane pogrzeby.

Krzyż jest też znakiem naszej pamięci i nadziei na życie wieczne zmarłych. Symbole krzyża umieszczane są na grobach, krzyże ustawiane są w miejscach wypadków. Podobną symbolikę ma też krzyż znajdujący się pod pałacem prezydenckim. Ma on przypominać o największej narodowej tragedii od czasu drugiej wojny światowej.

Przeciwnicy krzyża mówią: ale my nie chcemy go usuwać, jedynie przenieść. W innym miejscu może pełnić równie symboliczną funkcję. W swojej argumentacji osoby te nie zauważają jednak, że plac przed pałacem Prezydenckim jest wyjątkowym miejscem. To tam w kwietniu przychodziły setki tysięcy czy nawet miliony Polaków, tam tysiące ludzi stało po kilkanaście godzin w kolejce do Pałacu po to by oddać ostatni hołd parze prezydenckiej, tam powstało morze kwiatów i zniczy.  Żaden Kościół, cmentarz ani jakiekolwiek inne miejsca nie będą mieć tak symbolicznego wymiaru.  To jest najbardziej logiczne i zdroworozsądkowe miejsce w którym powinna znajdować się pamiątka katastrofy. Tak jak na pl. Piłsudskiego stoi krzyż na znak pamięci o Janie Pawle II i jego pamiętnych pielgrzymkach do ojczyzny, tak pod pałacem powinien stać znak pamięci o tragicznie zmarłych w Smoleńsku.

Pojawiły się zarzuty, że krzyż został upolityczniony przez jedną partię. Ale czy ktoś zabraniał politykom i zwolennikom innych partii, także oddawać hołd zmarłym? Czy wielkim problemem byłoby zaproponowanie wszystkim partiom poszukania wspólnego rozwiązania, które upamiętniałoby wszystkich zmarłych zamiast zapowiadać wyłącznie usunięcie krzyża?

Krakowskie Przedmieście i krzyż były symbolem narodowego pojednania, dziś stają się symbolem podziału społeczeństwa. Uważam, że niezależnie jaki się ma pogląd na krzyż przed pałacem, to trzeba być gotowym na poszukanie kompromisu. Może w miejsce dotychczasowego krzyża pomnik z motywem krzyża ku pamięci wszystkich zmarłych albo płyta ze zdjęciami wszystkich ofiar w tym Prezydenta z małżonką w specjalnej obwódce (głowa Państwa wymaga choć minimalnego podkreślenia) i mały krzyż obok ? Wszystkich nigdy się nie zadowoli, ale krzyż musi być znów znakiem, który będzie łączył a nie dzielił większość społeczeństwa.

Dalszy rozwój sprawy będzie sprawdzianem woli budowania zgody dla obu głównych partii politycznych. Przekonamy się, czy PO zgodzi się na to, żeby pod pałacem znajdowała się jakaś forma upamiętnia katastrofy, a PiS czy zaakceptuje kompromisowe rozwiązanie.

A katolikom proponuje zastanowić się nad podejściem do symboli wyznawanej przez siebie wiary, po to by nie obudzić się kiedyś w kraju w którym zostanie ona całkowicie wyrugowana z kultury i tradycji niczym na zachodzie.

Jestem absolwentem kierunku Zarządzanie i Marketing w Szkole Głównej Handlowej. Pracuję jako analityk biznesowy w renomowanej firmie. Przez kilka lat byłem liderem Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego Soli Deo z Warszawy. Małe stowarzyszenie przekształciłem w najprężniejszą organizację studencką w Warszawie. Koordynowałem dziesiątki projektów, w tym "Poruszyć Niebo i Ziemię" - cykl spotkań ze sławnymi osobami na temat Kościoła, wartości i kontrowersyjnych kwestii społecznych, w którym wzięło udział ok. 20 tysięcy studentów. W mojej działalności skupiam się na łamaniu stereotypów dotyczących chrześcijaństwa i poszukiwaniu prawdy w kwestiach wiary i wartości. Zachęcam do kontaktu mailowego: zbigniew.kaliszuk@gmail.com oraz przez Facebook (http://www.facebook.com/zbigniew.kaliszuk)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka