Z artykułu dowiesz się:
- Jakie były powody wejścia agentów do domu kongresmenki
- Czego dotyczą podejrzenia w sprawie dokumentów imigracyjnych
- Jak działania służb skomentowali Ilhan Omar i Donald Trump
- Kim jest parlamentarzystka i dlaczego budzi w USA tak wielkie emocje
Nalot w Waszyngtonie. Agenci wynosili pudła
Funkcjonariusze Homeland Security Investigations wkroczyli do domu parlamentarzystki rano. Działania podjęto na podstawie zatwierdzonego przez sąd nakazu w ramach federalnego śledztwa karnego. Jako jedno z pierwszych mediów o akcji poinformowało BBC News, a sprawę opisały także inne media, w tym portal Axios.Nagrania z miejsca zdarzenia zarejestrowały agentów wynoszących tekturowe pudła z dokumentami bezpośrednio do białej furgonetki zaparkowanej przed posesją polityk. Działania służb wywołały natychmiastowe reakcje polityczne w stolicy Stanów Zjednoczonych.
Dla obserwatorów w USA akcja służb to dalsza eskalację konfliktu rządu Donalda Trumpa z polityk Partii Demokratycznej. Przywódcy Demokratów w Izbie Reprezentantów – Hakeem Jeffries, Katherine Clark i Pete Aguilar – określili działania jako niekontrolowane nadużycie władzy przeciwko politycznym oponentom.
Algorytmy Władzy z Ryszardem Wilkiem z Konfederacji. Oglądaj odcinek podcastu:
O co toczy się śledztwo? W tle sprawa ojca i wybory
Podstawą federalnego postępowania są podejrzenia dotyczące oszustw w dokumentacji imigracyjnej. Chodzi o formularze wypełnione dekady temu przez zmarłego ojca Omar, gdy ta była jeszcze dzieckiem. Federalni śledczy badają potencjalne zarzuty dotyczące składania fałszywych oświadczeń oraz nadużyć prawnych przy procedurach azylowych. Zgodnie z tamtejszym prawem udowodnienie świadomego oszustwa przy procedurze wjazdowej może otworzyć drogę do procedury denaturalizacji, czyli odebrania przyznanego obywatelstwa.Sprawa budzi dodatkowe kontrowersje z uwagi na kalendarz polityczny. Przeszukanie nastąpiło bowiem na niespełna miesiąc przed wyborami do Kongresu. Na amerykańskiej scenie politycznej od lat obowiązuje niepisana zasada tak zwanego 60-dniowego okna przedwyborczego. W tym okresie Departament Sprawiedliwości tradycyjnie powstrzymywał się od tego typu kroków wobec kandydatów. Ma to na celu uniknięcie bezpośredniego wpływania na wynik głosowania i oskarżeń o upolitycznienie służb. Złamanie tego obyczaju wywołało oburzenie na Kapitolu.
„Nie dam się uciszyć”. Ostra reakcja Ilhan Omar
Sama Ilhan Omar odniosła się do wydarzeń we wpisie na platformie X. Zapewniła swoich zwolenników, że czuje się dobrze i nie zamierza rezygnować z dalszej działalności publicznej.„Przez dziesięć lat Trump brał mnie na celownik za pomocą bezpodstawnych kłamstw i kampanii oszczerstw. To tylko kolejna eskalacja w jego kampanii politycznych zastraszania. Nie dam się uciszyć” – oświadczyła kongresmenka.
W podobnym tonie wypowiedziała się rzeczniczka deputowanej. Jacklyn Rogers przekazała, że rajd ze strony DHS Trumpa to skandaliczne nadużycie władzy i bezprecedensowa eskalacja w wykorzystywaniu federalnych organów ścigania jako broni do brania na celownik wrogów politycznych. Biuro kongresmenki podkreśliło, że polityk nie popełniła żadnego błędu ani wykroczenia.
Kim jest Ilhan Omar? Trudna droga i wielkie spory
Postać Ilhan Omar jest w USA dobrze znana. Urodziła się w 1982 roku w Mogadiszu w Somalii. W dzieciństwie uciekła z ogarniętej wojną ojczyzny i w latach 1991–1995 mieszkała w obozie dla uchodźców w Kenii. Do Stanów Zjednoczonych dotarła w latach 90. jako uchodźczyni, a w 2000 roku uzyskała amerykańskie obywatelstwo.W 2018 roku wygrała wybory do Izby Reprezentantów z ramienia stanu Minnesota, zostając jedną z pierwszych muzułmanek w historii Kongresu. Na Kapitolu dołączyła do nieformalnej, radykalnie lewicowej grupy „The Squad”. Szybko stała się głównym celem ataków ze strony Republikanów. Konserwatyści wielokrotnie zarzucali jej nieprawidłowości formalne. Sam Donald Trump publicznie powielał oskarżenia, jakoby wyszła za mąż za własnego brata w celu obejścia przepisów wizowych, domagając się jej deportacji. Omar konsekwentnie zaprzecza tym oskarżeniom, nazywając je absurdalnymi i bezpodstawnymi plotkami.
Głos z Białego Domu
O sprawę przeszukania dziennikarze zapytali bezpośrednio Donalda Trumpa. Amerykański przywódca zaprzeczył, jakoby osobiście sterował operacją służb federalnych w stolicy.- Zawsze uważałem ją osobiście za całkowicie przekręconą, ale to nie ma nic wspólnego ze mną - stwierdził prezydent.
Dodał, że postępowanie leży wyłącznie w gestii Departamentu Sprawiedliwości. Prezydent zaznaczył przy tym, że federalne organy ścigania przyglądają się kongresmovementce bardzo uważnie. Sprawa przeszukania wpłynie na końcówkę amerykańskiej kampanii wyborczej.
Fot: Ilhan Omar, demokratyczna kongresmenka pochodząca z Somalii/ East New





Komentarze
Pokaż komentarze (1)