korek789 korek789
215
BLOG

Czy naszych obrońców przeraża Will Grigg i kto mógł być lepszy niż George Best

korek789 korek789 Sport Obserwuj notkę 0

          Który trener wystawił w pierwszym meczu w piłkarskich mistrzostwach świata 17-letniego zawodnika, który miał za sobą tylko 2 mecze ligowe w Manchesterze United i żadnego w kadrze? Oczywiście był to trener Irlandii Północnej Billy Bingham w 1982 r. w Hiszpanii, a nastolatkiem w składzie był Norman Whiteside. 2 mecze w Manchesterze United dla każdego trenera Irlandii Północnej to już jest bardzo dużo. Drużyna zawsze była uboga w talenty i grywali w niej bardzo często zawodnicy ze słabych klubów angielskich, nawet z niższych lig.
          Kibice polscy, którzy pojadą na jutrzejszy mecz do Nicei będą mogli usłyszeć fanów Irlandii Północnej śpiewających na melodię dyskotekowego przeboju "Freed From Desire" piosenkę o swoim napastniku - "Will Grigg's On Fire". Piosenkę wzięli od kibiców angielskiego klubu Wigan w którym gra Grigg. Jej tekst mówi o tym, że Grigg budzi przerażenie obrony przeciwnika i że będzie strzelał więcej i więcej goli. Polacy, Ukraińcy i Niemcy przerażeni napastnikiem ze słabego angielskiego klubu? Co prawda królem strzelców, ale trzecioligowym (w dawnym znaczeniu tego słowa - jakoś nie mogę się przyzwyczaić do tego, że w Polsce pierwsza liga to dawna druga). 
          Piłkarzy światowej klasy w historii reprezentacji Irlandii Północnej można policzyć na palcach jednej ręki. Jednym z nich był oczywiście George Best. Norman Whiteside mógł osiągnąć jeszcze więcej.  Do Manchesteru United ściągnął go łowca piłkarskich talentów Bob Bishop, który był już tak wiekowy, że mógłby być jego pradziadkiem. Kibice z Old Trafford nazywali Normana Whiteside "skinheadem z Shankill". Na pierwszy rzut oka trudno było zgadnąć dlaczego.  Nie miał ogolonej głowy i nie był związany z żadną subkulturą. Zgadzało się tylko to, że pochodził z Shankill Road w Belfaście, matecznika terrorystów z Ulster Volunteer Force. Ale nie groziła mu kariera w tej organizacji, bo jego umiejętnościami piłkarskimi zainteresował się właśnie Bob Bishop, odkrywca słynnego Besta. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko - debiutant w Manchesterze United, najmłodszy zawodnik w historii mistrzostw świata, uczestnik najsłynniejszego meczu w historii piłki Irlandii Północnej - 1-0 z Hiszpanią w Walencji w ostatnim meczu grupowym turnieju w 1982 roku.  
         Być może Hiszpanie zlekceważyli wówczas Irlandczyków po tym, jak w prasie pojawiło się zdjęcie rezerwowego pomocnika Cassidy'ego śpiącego przy basenie w kowbojskim kapeluszu i otoczonego przez około 40 butelek i puszek po piwie. Zdjęcie było podpisane - "Tak Irlandczycy przygotowują się do ważnych meczów". Tymczasem butelki i puszki to był dorobek całej drużyny, której trener Bingham pozwolił na jeden luzacki dzień. Koledzy dla kawału postawili je koło śpiącego Cassidy'ego i położyli na jego głowie kapelusz.   
        Nawiązując do tej historii z 1982 r. angielski "Daily Mail" stwierdził, że przygotowując się do meczów Euro 2016 Irlandczycy z północy nie zrobili już z siebie takiego pośmiewiska, bo mając luźniejszy dzień podczas zgrupowania pod Lyonem poszli tylko do sąsiedniej wioski napić się kawy.  
        Po mistrzostwach w Hiszpanii Norman Whiteside stał się ulubieńcem kibiców Manchesteru United.  Dlaczego nazwali go skinheadem? Podobno od jego twardej gry. W meczu Hiszpania-Irlandia Północna podczas ostrego starcia sprawił, że gwiazda gospodarzy Juanito znalazł się w pierwszym rzędzie trybun wśród widzów (na stadionie w Walencji nie było wówczas ogrodzenia). 
        Przez 7 lat gry w Manchesterze Whiteside nie zdobył mistrzostwa Anglii, ani żadnego europejskiego pucharu. W 1986 roku trenerem Manchesteru United został Alex Ferguson. Norman Whiteside miał dopiero 21 lat i gdyby jego kariera przebiegała normalnie, mógł załapać się przynajmniej na część sukcesów z ery Fergusona. Ale Ferguson nie był zadowolony z tego co zastał w klubie. Podczas kadencji poprzedniego trenera- Atkinsona, zawodnicy prowadzili dość rozrywkowy tryb życia. Jednym z tych, którzy mieli problem z alkoholem był Norman Whiteside. Być może Ferguson miał też informacje od lekarzy, że kariera Irlandczyka nie potrwa już długo i zdecydował się go pozbyć. 
         Problemy z kolanem Whiteside miał już jako nastolatek. Mimo 13 operacji nie udało się uratować jego kariery. Grał jeszcze przez jakiś czas w Evertonie, ale w pewnym momencie lekarze powiedzieli mu, że dalsza profesjonalna gra w piłkę może doprowadzić do tego, że za jakiś czas w ogóle nie będzie mógł chodzić. Zakończył więc karierę i zaczął studiować podologię - dziedzinę medycyny zajmującą się leczeniem chorób stopy i stawu skokowo-goleniowego. Po ukończeniu studiów zaczął nawet prowadzić gabinet w Manchesterze. Gdyby medycyna sportowa w latach 80-tych stała na takim poziomie jak obecnie, Whiteside mógłby znaleźć rozwiązanie dla swoich problemów zdrowotnych, stać się jedną z największych legend Manchesteru United i osiągnąć jeszcze więcej z reprezentacją. Od mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r. z udziałem Whiteside'a  kadra Irlandii Północnej musiała czekać 30 lat na udział w dużej piłkarskiej imprezie. Whiteside jest zdania, że  na Mistrzostwach Europy we Francji jego rodacy wyjdą z grupy. Miejmy nadzieję, że się pomyli, bo pewnie ma na myśli awans kosztem Polski.           
         Whiteside nie został gwiazdą na miarę swojego talentu z powodów zdrowotnych. Kilkadziesiąt lat wcześniej, inny bardzo utalentowany piłkarz z Ulsteru stracił swoją wielką szansę, bo podczas derbów Belfastu padł ofiarą rozwścieczonego tłumu. O tym wydarzeniu nie piszę po to, żeby straszyć kibicami z Irlandii Północnej przed meczem z Polską, bo we Francji fani z Belfastu nie sa na pewno tymi, których można się najbardziej obawiać. Są teraz przeciwieństwem Anglików - mają na sumieniu wiele rozrób w swoich rodzinnych stronach, ale za granicą nie powodują tylu problemów. Zresztą piłkarska federacja zrobiła w ostatnich latach sporo, żeby ich ucywilizować, o czym pisałem w poprzedniej notce.
        W poprzedniej notce pisałem też, że piłka nożna jest w Belfaście sportem protestantów. Ale nie zawsze tak było. Pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku istniał klub Belfast Celtic, stworzony na wzór swojego imiennika z Glasgow, być może największy klub w historii irlandzkiej piłki. 90% kibiców Celticu z Belfastu stanowili katolicy. 
27 grudnia 1948 roku doszło w Belfaście do derbowego spotkania Linfield-Celtic. Goście prowadzili 1-0. Kiedy w końcówce Linfield wyrównał, miejscowi protestanccy kibice wtargnęli na boisko i zaatakowali zawodników Celticu.  Najbardziej poszkodowany był najlepszy napastnik, 20-letni Jimmy Jones, który był protestantem, więc kibice Linfieldu uważali go za zdrajcę. W trakcie meczu jeden z miejscowych zawodników doznał ciężkiej kontuzji po przypadkowym zderzeniu właśnie z Jonesem. Informacja o tej kontuzji została podana przez stadionowego spikera, zaostrzając sytuację na trybunach, która i tak była napięta.  Tłum zaatakował Jonesa w ramach wendetty i postawił sobie za cel zniszczenie kariery świetnego strzelca. Brutalnie zaatakowano jego nogi. Jedna z nich została złamana. Jones był przekonany, że wybiła jego ostatnia godzina.  
Rannego uratował kibic i były piłkarz Celticu Sean McCann, który rzucił się na ratunek Jonesowi, przedzierając się przez tłum. McCann przypuszcza, że udało mu się uratować życie piłkarza, bo nosił tego dnia długi płaszcz i niektórzy z bijących Jonesa pomyśleli, że jest policjantem. Do McCanna po chwili dołączyła grupa policjantów, która wyniosła rannego z miejsca zamieszek. W szpitalu udało się uratować prawą nogę Jonesa, ale była ona odtąd krótsza o kilka centymetrów. Jones wrócił do uprawiania piłki. Jednak o ile przed pobiciem przez kibiców interesowały się nim najlepsze kluby angielskie, to po rekonwalescencji udało mu się załapać jedynie do słabego Fulham. A i tam nie zagrał w pierwszym zespole, bo nie został zatwierdzony przez władze ligi angielskiej. Powrócił do ligi Irlandii Północnej  i pobił rekord  liczby bramek strzelonych w jednym sezonie - 74 w sezonie 1956/1957: http://www.uefa.com/memberassociations/association=nir/news/newsid=2044375.html.
        Co ciekawe notka o Jonesie w Wikipedii jest bardzo lakoniczna i nie wspomina nic o ataku, którego padł ofiarą. Zdarzenie pominięto także w wymienionym wyżej artykule na stronie UEFA, który powstał po jego śmierci w 2014 roku. No ale strona UEFA jest specyficzna i pewnych wydarzeń w ogóle nie zauważa (na przykład zamachy terrorystyczne w Paryżu w ubiegłym roku zostały całkowicie przemilczane, choć dosyć trudno jest udawać, że jest to wydarzenie bez wpływu na Euro 2016).      
        Sądzę, że atak kibiców na piłkarzy, który zrujnował karierę Jonesa nie był przypadkowy. Republika Irlandii przygotowywała się w 1948 roku do wystąpienia z Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. To  miało przypieczętować podział wyspy. Niechęć do katolików w Irlandii Północnej narastała i w Belfaście nie było już miejsca dla katolickiego klubu. Dlatego policja z opóźnieniem zareagowała na atak kibiców Linfield na piłkarzy Celticu. Po meczu z 27 grudnia 1948 r. kierownictwo Celticu zdecydowało o likwidacji klubu.  Dziś na miejscu dawnego stadionu klubu znajduje się galeria handlowa.     

korek789
O mnie korek789

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport