Kij w mrowisko
Do zrozumienia potrzebna jest trzeźwość umysłu, a nie emocje. Strzeż się tych, którzy szlochają, gdy coś sobie uświadomią, bo tak naprawdę nie uświadomili sobie niczego.
5 obserwujących
16 notek
22k odsłony
1444 odsłony

Kiedy dorośli bawią się w związek

https://www.deccanherald.com  Gautam Dheer, DHNS, Chandigarh, Read more at: https://www.deccanherald.com/national/man-seeks-divorce-saying-wife-can-t-cook-758818.html
https://www.deccanherald.com Gautam Dheer, DHNS, Chandigarh, Read more at: https://www.deccanherald.com/national/man-seeks-divorce-saying-wife-can-t-cook-758818.html
Wykop Skomentuj25

Koniec starego roku i początek nowego to jest czas podsumowań, porządków, statystyk i mniej lub bardziej dogłębnych analiz poszczególnych aspektów ludzkiego życia. Ten remanent dotyczy również tak intymnej sfery jak wszelkiej maści związki. W poprzednich latach o tej porze pojawiały się artykuły na temat rosnącej ilości rozwodów oraz, co najciekawsze, że gros decyzji o rozstaniu zapada właśnie w okresie świąteczno-noworocznym. Rozstanie ze względu na przemoc nie podlega dyskusji. Zagadką dla mnie jednak jest dlaczego ktoś jako postanowienie noworoczne wybiera rozwód z innych, powiedzmy błahych powodów. Zastanawia mnie również dlaczego teraz w tych „pełnych przepychu i ogólnej szczęśliwości” czasach ludzie nie potrafią lub nie chcą być ze sobą, chociaż podobno tak bardzo pragną miłości. Wiem, że na ten temat powstaje wiele prac naukowych  jak i prywatnych wynurzeń, które mają na celu zobrazować różne odcienie tego zjawiska. Raz doszukuje się problemu w emancypacji kobiet i zbabieniu mężczyzn, innym razem wini się postępującą laicyzację oraz kryzys wartości.

Mężczyźni podobno boją się silnych kobiet. Kobiety nie chcą być na łasce mężczyzn. Ludzie tworzą związki na siłę z obawy przed samotnością.

Lecz kiedy tak obserwuję ludzi, to dla mnie na pierwszy plan wysuwa się zupełnie inny powód niestałości we współczesnych związkach- a mianowicie podświadome przekonanie, że partner ma być jak telefon albo telewizor, zawsze na usługach żeby zabawić, zapewnić rozrywkę i ładnie wpisać się w aktualnie dominujące trendy. Żeby to nie był stary Rubin tylko najnowsze LG wyposażone w sztuczną inteligencję. Koniecznie musi być sztuczna, bo prawdziwą trudniej zmanipulować. Potrzeba bycia zabawianym wynika z braku zainteresowań w życiu. Co z tego, że teraz jest ogólna tendencja do samorozwoju, rozwijania własnych pasji, skoro dla ludzi to jest tylko tymczasowa moda, forma ucieczki przed samym sobą lub zwyczajny przejaw snobizmu. Podobno każdy ma TYYYYYYYYLE zainteresowań, a w gruncie rzeczy żadne z nich nie jest stałe, konkretne i pasjonujące. Zainteresowania zaczynają się i kończą pod opuszkiem palca na ekranie smartfona. Przecież nie chodzi o beznamiętne czytanie dzieł greckich filozofów lub cotygodniowe skoki spadochronowe żeby zaimponować aktualnemu bądź potencjalnemu partnerowi. Kluczem jest umiejętność bycia z samym sobą, odnalezienie swojej przestrzeni bez uwieszania się na drugim człowieku, bez przypinania listy nierealnych żądań, bez tresury- za to z wzajemnym poszanowaniem, żeby po prostu w człowieku widzieć człowieka, który też ma swoje marzenia, swój potencjał ale i ograniczenia. 

Współczesne związki oraz ich wizje zdeprawowała kultura popularna, czyli wszelkie romansidła, filmy, seriale, pseudo poradniki,  książki wątpliwej jakości. To one wpłynęły i nadal wpływają na miliony ludzi, którzy nie chcą i nie potrafią wyjść z bańki pełnej kłamstwa. Kobiety mówią, że nie czekają na księcia na białym koniu i to jest prawda, bo teraz czekają na jakiegoś Greya w złotym porsche. Mężczyźni chcą pań domu, kochanek i bizneswoman jednocześnie. Ani kobiety, ani mężczyźni nie mieliby tak dziwnych i sprzecznych oczekiwań gdyby ktoś im tego nie wmówił, nie zaszczepiłby w ich umysłach chorych idei. Po co pracować nad związkiem skoro tak łatwo można znaleźć kogoś nowego, lepszego, kto lepiej się prezentuje przynajmniej na profilu w social mediach? Pełna dowolność, żadnego zaangażowania, metoda laboratoryjna albo się uda albo nie. BAW MNIE- jak to śpiewał Seweryn Krajewski w ducie z Urszulą. 

Moim zdaniem wiele rozstań to efekt tego, że dorośli bawią się w związek. Wchodzą w relacje z ciekawości, ze strachu przed samotnością lub co gorsze i co dotyczy głównie kobiet, bo pragną ślubu i białej sukni (?!). Związek ma zapewnić rozrywkę, ma zająć czas, który w zasadzie można również poświęcić na rozwijanie swoich pasji-tylko trzeba je mieć. Po pewnym czasie okazuje się, że tak nie da się żyć, bo ciekawość, wizja samotności, dzieci i wspólny kredyt to za mało żeby utrzymać przy sobie dwoje szarpiących się ludzi. Nagle zaczyna się poszukiwanie miłości idealnej- przystojniaka Brada Pitta, posągowej piękności Angeliny Jolie, biznesmena czułego inteligenta i modelki, która zechce urodzić dzieci i gotować- nawet jak się znajdą to i tak prędzej czy później okazuje się, że to są- tfu-  zwykli ludzie. Popkulturowa bajka kończy się na sali sądowej lub na zmianie statusu w mediach społecznościowych. A przecież miało być tak pięknie, jak w filmie. 


Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo