Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
74 obserwujących
1571 notek
1331k odsłon
166 odsłon

Ucieczka od wolności, ucieczka od romantyzmu

Wykop Skomentuj

i z tego powodu choć “żywy, zostanie dla ojczyzny umarły”. W tym momencie dokonuje się przemiana - umiera w nim Gustaw, natomiast rodzi się Konrad. Przemianę tę Więzień uwiecznia napisem wykonanym węglem na kamieniu. Później ponownie zasypia. W czasie snu Duch opisuje potęgę Konrada, z której jednak śpiący nie zdaje sobie sprawy i choć “czekają (na) jego myśli - szatan i anioły”, to jednak “nie wie on gdzie leci, sam nie wie co zdziała”. Na koniec wypowiada jeszcze jedno zdanie:

“Ludzie! Każdy z was mógłby, samotny, więziony,

Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony!”.

AKT I

Scena I

REKLAMA

Miejsce: Korytarz więzienny, później - cela Konrada.

Osoby: Jakub, Adolf, Żegota, Konrad, Ksiądz Lwowicz, Sobolewski, Frejend, Tomasz, Feliks Kółakowski, Suzin, Jacek, Józef, Jankowski, Kapral.

W wieczór wigilijny więźniowie wychodzą ze swych cel i zbierają się w celi Konrada. Umożliwił im to Kapral - Polak, który niegdyś był legionistą, a później został siłą wcielony do carskiego wojska i pełnił straż w więzieniu. Zebrani witają nowo przybyłego więźnia Żegotę, który dziwi się, że został aresztowany, gdyż nie należał do żadnego spisku. Wyraża nadzieję, że ci, którzy ich uwięzili, będą tylko żądać okupu. Tomasz jednak wyprowadza go z błędu. Okazuje się, że na Litwę przybył senator Nowosilcow, który popadł w niełaskę u cara i z tego powodu:

“Musi z towarzystw (...) wielką rzecz wysnować

I nowych wielu ofiar carowi poświęcić”.

Nie pomoże tu też żadna obrona, gdyż rozprawy toczą się potajemnie, zaś “ten co skarży (...),naszej ma słuchać obrony”. Tomasz proponuje, aby z tego powodu zebrani wybrali spośród siebie kilku nieżonatych i kilka sierot, którzy przejmą na siebie winę, aby uwolnić innych od kary. Tomasz sam zgłasza się jako pierwszy. Potem rozmowa schodzi na nieco inne tory. Zebrani - pomimo ciężkiej sytuacji - zdobywają się nawet na żarty dotyczące więziennego pożywienia i tutejszych warunków. Później Sobolewski opisuje obraz, którego był świadkiem w czasie powrotu z przesłuchania. Widział, jak wywożono kibitkami dwudziestu studentów żmudzkich. Byli wśród nich: brat Jacka, Janczewski i Wasilewski. Wszyscy skazańcy mieli ogolone głowy i byli skuci łańcuchami. Najmłodszy z nich miał około dziesięciu lat i nie mógł udźwignąć swego łańcucha, jednak policmajster nadzorujący transport stwierdził tylko, że waga łańcucha jest przepisowa i nie pozwolił ulżyć biedakowi. Wasilewski natomiast po chłoście, którą otrzymał w czasie przesłuchania, był tak osłabiony, że do kibitki musiał go wnosić jeden z żołnierzy. Słysząc tę opowieść Józef stwierdza, że dawniej w czasie wojen niszczono nawet lasy i palono dojrzewające zboża, ale obecnie

“Car mędrszy, srożej, głębiej Polskę krwawi:

On nawet ziarna zboża zabiera i dławi!

Sam szatan mu metodę zniszczenia tłumaczy”.

Więźniowie wspominają Ksawerego, który w obawie przed aresztowaniem popełnił samobójstwo. Dla rozweselenia proszą Feliksa, aby zabawił towarzystwo. Przed nim jednak głos zabiera Żegota i - nawiązując do uprzedniej wypowiedzi Józefa opowiada bajkę Antoniego Goreckiego, której morał brzmi:

“O wy, co tylko na świat idziecie z północą,

Chytrość rozumem, a złość nazywacie mocą

Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie,

Myśli Boga oszukać - oszuka sam siebie”.

Później Feliks śpiewa piosenkę, w której jak refren powtarzają się imiona: Jezus i Maryja. Milczący dotąd Konrad oburza się na bluźnierczą treść piosenki i występuje w obronie imienia Maryi. Popiera go Kapral, który opowiada historię z czasów wojen napoleońskich. Pewnego razu, nocując wraz z oddziałem Francuzów w gospodzie znajdującej się w miasteczku o nazwie Lamego, słyszał on, jak pijani żołdacy bluźnią świętym i Matce Bożej. Zaprotestował wówczas i udało mu się uciszyć żołnierzy. Późną nocą, gdy zatrąbiono na alarm, okazało się, że wszyscy Francuzi zostali zamordowani, a jedynie Kapral pozostał przy życiu. W swej czapce znalazł kartkę z łacińskim napisem, który znaczył: “Niech żyje Polak, jedyny obrońca Maryi”.

Po skończonej opowieści Kaprala, Feliks rozpoczyna następną piosenkę. Konrad jest dziwnie roztargniony, więźniowie przewidując, że zacznie za chwilę prorokować, wyciszają się i wsłuchują się w śpiewane przez niego słowa. Frejend akompaniuje na flecie. Refren pieśni Konrada stanowią słowa:

“Zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem, a choćby mimo Boga”.

Ksiądz Lwowicz przerywa bluźnierczą pieśń, Konrad nie zwraca na niego uwagi opisując dalej swoją wizję. Zdaje mu się, że jest orłem unoszącym się w przestworzach. Z góry spogląda na ziemię starając się ujrzeć przyszłość, jednak widok przesłania mu ogromny kruk. Orzeł podejmuje z nim walkę, ale kruk chwilowo zwycięża wprowadzając do umysłu Konrada zamęt. W tej chwili zebrani słyszą stukanie do bram więzienia i rozbiegają się do cel. Konrad pozostaje sam.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale