Dlaczego tak liczni i z takim przekonaniem popierają J. Kaczyńskiego?
Im dłużej się nad tym zastanawiać, tym bardziej odnawia się pytanie o masowe reakcje Polek i Polaków na tę naszą podsmoleńską tragedię. Te obie rzeczy mają związek, choć nie jest on widoczny gołym okiem.
Otóż, moim zdaniem, w tamtych spontanicznych (dość masowych) reakcjach na Katyń2 było coś niesamowitego... Może nie mistycznego (jak wyraził się pewien Prezydent), lecz atawistycznego i archaicznego... wstrząs i ... jakiś odruch samoobrony. Niektórzy, ci bliżsi mi publicyści, nawet socjologowie komentowali te wydarzenia słowami, że naród się przebudził...Chyba rzeczywiście ten wymiar obecny był w tylu, przecież żywiołowych aktach hołdu, szacunku, żałoby. Prócz tego, było i jakieś mimetyczne powtarzanie, przepływ, poruszenie udzielające się innym ... nawet po prostu na ulicach.
I teraz także, jak się wydaje, popieranie J.K. nie daje się sprowadzić do aktu elekcji nowego Prezydenta. Tym samym ludziom... z ulic polskich miast, a także tym, którzy wówczas byli z nimi moralnie, chodzi o coś innego, niż wybór najlepszego z kandydatów. Owszem są i zwykłe emocje polityczne, lecz prócz tego u tych samych ludzi mamy zapewne tamten wymiar: na poły instynktownej (nie oznacza to, że bezrefleksyjnej) obrony pewnych oczywistych dla nich (i dla mnie) wartości, wolnego narodu, patriotyzmu, pewnego sacrum, wreszcie ludzkiej godności i moralności jako takiej.
Przed kim, przed czym ta obrona?
Przed pozorami i/lub brakiem patriotyzmu oraz karierowiczami, którzy mają wszystko na sprzedaż, przed relatywizmem i brakiem jakichkolwiek świętości, przed oportunistami nie tylko w wielu mediach, którzy nie znają hamulców moralnych i dla własnej kariery oraz zapłaty 30 srebrników gotowi są wydawać bliźnich, szkalować uczciwych, mieszać z błotem archaiczną prawicę. Ci nie są już narodem, tylko nowoczesnymi obywatelami świata (a w przyszłości? Kto wie – może udziałowcami jakiejś światowej korporacji, o przewadze kapitału rosyjskiego? Dla nich: co za różnica…).
Mamy więc być może konflikt: postawy własnego partykularnego interesu i skuteczności oraz ethosu wartości, godności i tradycyjnego patriotyzmu.
Jeśli tak wielu poczuło się do swej przynależności narodowej, to zapewne będą głosować na Polskę, choć nie do końca wiadomo, do czego to zaprowadzi. Oby nie do wojny. Lecz przecież, w takich chwilach ludzie prawi [wiem, wiem, że polski Check Spelling uznaje ten wyraz podobnie jak prawo – za archaizm] nie mogą opierać się na chłodnej kalkulacji swoich wąskich interesów. Czy ktoś jeszcze tak mniej więcej to widzi?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)