Czy wojna już się toczy? Jeśli tak, to jaka?
Prawdą jest, że wojny współczesne wyglądają inaczej, niż do połowy XX wieku. Widać to zwłaszcza w Afryce, Iraku, Afganistanie i w tzw. wojnie z terroryzmem. Owszem mamy już u nas i w Europie wojnę ekonomiczną i propagandową; konfrontacja na tych planach - u nas nasila się wyraźnie. Jednakże nie lekceważyłabym różnicy z otwartym i bezpośrednim konfliktem militarnym. Vide Gruzja 2008. Czy możliwe jest współcześnie, dzięki nowym technikom, nie tylko propagandowym, jak pouczał Sun-Tzu, podbijanie innymi środkami, bez zbędnej strzelaniny. Czy możemy być wchłonięci na "surowo" przez większe organizmy państwowo-gospodarcze? Nie wiem.
W przypadku dość wyraźnych różnic mentalno-prawno-politycznych z Braćmi na Wschodzie, wydaje się to wątpliwe. Jak twierdzą znawcy przedmiotu, zaprzyjaźnione z nami władze sprawują swe rządy w oparciu o terror, wszak - z milczącym przyzwoleniem Zachodu - "walczą u siebie z terroryzmem". Spodziewam się, że na Ukrainie do uzależnienia militarno-ekonomicznego dojdzie wkrótce także kolejny element:: spreparowane procesy, ... i zastraszenie opornych. Może dla Polski w bliższym czasie przewiduje się inny scenariusz.? Bardziej Huxleyowski? Kochajmy się my Słowianie. Albo może: Polska, Rosja, Niemcy - druzja. Nowaja Wielikaja Ejwropa.
Chociaż... czy renesans towarzystw przyjaźni polsko-radzieckiej (ups. -rosyjskiej) wyznaczy front nowy jedynie kulturowo-propagandowy? Dużo zależy od tego, czy polscy wyborcy łykną tę żabę. Mogą ulec "po (fałszywej) dobroci", z samego strachu, także strachu o własne małe interesy.
Pokój i tymczasowe bezpieczeństwo - oto oferta huxleistów z po. Obym była w błędzie!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)