0 obserwujących
20 notek
2600 odsłon
  120   0

Jak się robi fake news? Przychodzi NIK do Elewarru i rzeźbi temat dla prasy

Nieprawdą jest powszechna opinia, że w sieci nic nie ginie. Sporo artykułów pojawiających się w internecie, po jakim czasie znika, bezpowrotnie dla potomności, chyba że jakiś inny portal ten artykuł powtórzy. Ostatnio zniknęły artykuły ze strony extraportal.pl. Na szczęście udało nam się wcześniej zabezpieczyć jeden z artykułów:

https://extraportal.pl/jak-sie-robi-fake-news-przychodzi-nik-do-elewarru-i-rzezbi-temat-dla-prasy/

I by nie zniknął bezpowrotnie, publikujemy go poniżej:


Jak się robi Fake News? Przychodzi NIK do Elewarru i rzeźbi temat dla prasy 

7 grudnia 2020 Robert Wyrostkiewicz 

image

Pierwszy raz opublikowałem materiał prasowy w tygodniku “Myśl Polska” mając 16 lat. Od 1994 roku i moich relacji z akcji Ligii Republikańskiej, w której się także i ja wychowywałem, zmieniło się niemało w mediach. Przez ćwierćwiecze mojego dziennikarstwa osobną kategorią gatunku stał się tzw. Fake News. Jak to się robi? Ostatni domniemany przykład z mojego biurka. 

Przychodzi NIK do Elewarru i robi kontrolę. Kontrola się kończy. Raport nie jest ani laurką ani miazgą dla firmy. Raport jak raport. Zwodowali, zajęli się innymi raportami, minęło kilka miesięcy i nagle ni z gruszki ni z pietruszki ukazuje się komunikat NIK dla prasy, że Elewarr to firma, która przynosiła totalne straty, że była fatalnie zarządzana, a jej rola jest tak marginalna, że właściwie mogłaby przestać istnieć. 

Młody dziennikarz wchodzi w taki komunikat i nauczony techniki tworzenia depeszy prasowych, newsów informacyjnych, spłaszcza wszystko do szablonu – powiedziała NIK; – dodał Marian Banaś, prezes NIK; – podsumowała w komunikacie Izba itd. itp. Tytuł, lead i jakiś background na koniec i artykuł ulepiony. Można puszczać! Wniosek prosty: Elewarr jest be. 

Dlaczego? Takie są wnioski Najwyższej Izby Kontroli.

A teraz odrobina ciekawostek dla dziennikarzy, którzy nie chcą zatrzymać się na roli reporterów wysyłanych z dyktafonem na konferencje prasowe, ale dla tych, którzy nie tyle cedzą to, co gadające głowy powiedziały na konferencjach prasowych, ale dla tych, którzy mają rzadki dar doszukiwania się tego, czego gadające głowy NIE POWIEDZIAŁY. 

Wróćmy do naszego NIK i Elewarru. Raport dotyczył lat 2018-2020, kiedy spółką zarządzał i nadal zarządza prezes dr Daniel Alain Korona. Jak mu idzie? Setki tysięcy do miliona zysków rocznie. Dużo, mało? To rzecz względna, chociaż prezes twierdzi, że po nędzy swojego poprzednika, suszach i w czasach pandemii taki wynik jest zadowalający. Ale przecież NIK mówi o klęsce finansowej Elewarru? Ano mówi, bo chociaż kontrolę zrobili z ostatnich dwóch lat, to wnioski oparli na wynikach także z czasów poprzedniego prezesa, Bogdana Drechny, za którego Elewarr sięgnął dna, czyli przebił stratę 13 mln zł z niechlubnych czasów PSL i dobił do rekordowej, bo 17-milionowej straty. Ale rozróżnienia na dwa różne zarządy we wnioskach dla prasy od NIK trudno szukać jakiś rzetelnych informacji. 

Czy dziennikarze kupią taką manipulację? Kupią. Komu chciałoby się weryfikować raporty NIK? No, chyba, że ktoś ma zacięcie śledcze, wtedy może zadać pytanie, dlaczego NIK po swoim raporcie o spółce Elewarr milczał kilka miesięcy i dopiero później wydał komunikat dla prasy (w odróżnieniu od raportu, teraz już w duchu alarmistycznym)? I czy przypadkowo zupełnie chwilę przed komunikatem NIK Elewarr został skrytykowany przez byłego ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela? I może przypadkiem NIK nie chłostał raportem Bogdana Drechny, tego od 17 mln zł długu spółki, bo na prezesa Elewarru namaścił go właśnie Jurgiel? I może to totalny zbieg okoliczności, że Marian Banaś, czyli szef NIK, mimo, ze podpadnięty u prezesa Kaczyńskiego, nadal jest kumplem Jurgiela? A już na pewno to zwyczajne zrządzenie losu, że kontrolą w Elewarrze kierował Marek Adamiak z NIK, który wcześniej był dyrektorem w resorcie rolnictwa za kadencji tego samego Krzysztofa Jurgiela? I naprawdę, na sam koniec, nie przedłużając, bez wątpienia przypadkiem jest też to, że atak następuje właśnie wtedy, kiedy Elewarr ma przejść z jurysdykcji ministerstwa rolnictwa pod ministerstwo aktywów państwowych i nadarza się okazja, by nowych-starych przywrócić na utracone stołki. Tylko czy Sasin z Aktywów będzie grał na Banasia z NIK? Oczywiście, gdyby to wszystko nie był przypadek…



Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale