U mnie wiejskie dożynki. Uroczysta msza i inne klimaciarskie atrakcje. W Częstochowie uroczyście obchodzone święto Maryi Jasnogórskiej, oraz konferencja episkopatu biskupów polskich. Trzeba zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie naprawdę mają o czym debatować. Po raz pierwszy jednak widać wyraźną linię dzielącą polskich hierarchów. Jedna strona dostojników na czele z Sławojem Głódziem, który już kilka lat temu został słusznie zakwalifikowany przez "Newsweek" do grona popleczników dyrektora Rydzyka wmawia całej Polsce, że nie istnieje problem Radia Maryja. Druga strona z biskupem Gocłowskim nie udaje, że nie widzi zachowania toruńskiego rozrabiaki.
Dobrze, że ten konflikt ujrzał światło dzienne. Nawet mimo braku decyzji Episkopatu obserwatorzy polskiego życia społecznego mogli zobaczyć, że nie wszyscy biskupi są tak betonowi i ociężali jak były kapelan wojska polskiego. Dla polskiego kościoła ważne jest jednak, aby tą prawidłowość widziała polska młodzież. To przecież młodzi ludzie są szansą dla polskiego katolicyzmu. Skupianie się na ochronie skromnej grupy zgromadzonej wokół RM nie jest dobrym planem na przyszłe lata. W wypadku pokazywania poparcia dla zachowania ojca Rydzyka nie będzie łatwe przyciągnięcie młodych do świątyń. W ogromnej większości młodzież patrzy z obrzydzeniem na to, co w swej politycznej działalności wyprawia toruńska rozgłośnia. Brak jasnej deklaracji polskiego kościoła utożsamia go jednoznacznie z tym wszystkim, co jest mówione na antenie RM.
Od wieków wiara jest przekazywana przez rodziców i dziadków. Ci jednak, którzy przy okazji chcą perswadować młodym miłość do Radia Maryja są ignorowani, a reakcją jest odejście od kościoła.
Nie chciałbym obrazić nikogo w starszym wieku, ale na tych ludziach polski kościół nie utrzyma silnych podstaw świadomych społecznie i racjonalnie myślących wiernych. Młodzi wolą spotkania w Lednicy, a nie pielgrzymki z rodziną Radia Maryja.
Nie tędy droga.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)