26 obserwujących
46 notek
179k odsłon
231 odsłon

Złoty pomnik

Wykop Skomentuj

 „Podobny bądź do skały, o którą się ciągle fale rozbijają. A ona stoi, a koło niej usypiają bałwany wody. … Jakżeż więc? Wolę znasz. Czyż więc to, co ci się zdarzyło, wzbrania ci być sprawiedliwym, wielkodusznym, roztropnym, rozumnym, ostrożnym, szczerym, obyczajnym, wolnym i inne mieć cechy, przy których natura ludzka swą właściwość zachowuje? Pamiętaj zresztą przy każdym zdarzeniu, które cię do smutku przywodzi, o zasadzie: to nie jest nieszczęściem, owszem, szczęściem jest znosić to wzniosie.” (Rozmyślania, IV, 49)

Mąż i ojciec

W „Rozmyślaniach” Marek Aureliusz wspomina o żonie. Dziękuje jej jako ostatniej w jednym zdaniu. Posłuchajcie: „I że mam żonę taką, taką posłuszną, tak kochającą, tak prostą, że mi nie brak dzielnych wychowawców dla dzieci.” (Rozmyślania, I, 17) Jest to jedyne wspomnienie o Faustynie Młodszej – żonie, córce i matce cesarzy. Zdaniem wielu to wspaniałe zdanie, wyraz miłości męża do żony. Doprawdy? Czytam to inaczej. Oschłe to słowa i co najmniej dwuznaczne podziękowania. Żona nie ma nawet imienia. Kilka zdań wcześniej Marek wspomina niejaką Benedyktę i Teodota dziękując bogom, że nie miał z nimi żadnych stosunków seksualnych. Oni byli warci nazwania, a żona, z którą przeżył 30 lat, która urodziła mu wiele dzieci już nie była godna imienia? Poza tym, co to znaczy, że miał tak posłuszną, kochającą i prostą żonę, że nie brakło dzielnych wychowawców dla dzieci? Oczywiste, że dzieciom cesarza nie brakowało najlepszych wychowawców. Czy nie znaczy to, że zdaniem Marka Aureliusza jego żona zaniedbywała dzieci? Że zostawiła ich samych sobie? Wielkie to oskarżenie w ustach władcy, Rzymianina i ojca. Podstawowym, najważniejszym zadaniem rzymskiej żony było urodzić i wychować dzieci. Kobieta, która nie spełniała tych wymogów, nie była nic warta. Podczas 30 lat małżeństwa – od ślubu w 145 do śmierci w 175 roku – Faustyna Młodsza urodziła co najmniej 13 dzieci, może więcej. Dokładana liczba nie jest znana. Wiemy, że Marek Aureliusz miał co najmniej sześciu synów i siedem córek. Spora gromadka, zapewniająca bezpieczną przyszłość państwa. Córki były wykluczone z dziedziczenia władzy, tu liczyli się jedynie chłopcy. Synowie władcy byli kluczowi dla stabilności i spokoju państwa. Lecz wieku dorosłego dożył tylko jeden syn, Kommodus i cztery córki. Jeden syn na sześciu przeżył dzieciństwo! Trochę liczb. W rodzinie cesarskiej wśród chłopców śmiertelność wynosiła 83 %, wśród dziewczynek 43 %. Średnio: 62 %. Dzieci cesarza i Faustyny zapewne było więcej. Nie będzie przesadą stwierdzenie że śmiertelność pośród dzieci cesarza wynosiła 2/3. Ujawnia się tu stara prawda, że fizycznie i psychicznie kobiety są silniejsze od mężczyzn. I kto tak naprawdę jest słabą płcią?

   Inne pytanie: jak to jest możliwe, aby na rodzinę władcy padł taki pomór? Gdyby mowa była o jakimś ubogim Rzymianinie z Zatybrza, jakimś szewcu, garbarzu, czy murarzu, który ma gromadkę dzieci i wrzaskliwą żonę; rodzina żyjąca w nędzy i ciągłym głodzie… to owszem. Taka statystyka byłaby zrozumiała. Lecz tu mowa jest o cesarzu – najpotężniejszej i najbogatszej osobie w imperium. Część dzieci mogła umrzeć albo tuż po urodzeniu, albo na choroby wieku dziecięcego śmiertelnie groźne bez leczenia, a wówczas na te choroby nie było żadnego leczenia. Ale żeby umarło pięciu synów na sześciu! Wyjaśnienie tej strasznej statystyki może być tylko jedno: zaraza. Zaraza w pałacu cesarskim.

   Pisząc o pandemii wymieniłem dwa centra zarazy: wielkie miasta, obozy wojskowe, miejsca ludne, gwarne, ruchliwe. Lecz było o trzecie takie miejsce – pałac cesarski. Pałac był nie tylko miejscem zamieszkania władzy i jego rodziny, lecz także centrum imperium. Tu mieścił się „rząd” imperium i wszystkie „ministerstwa”. Ciągły ruch: delegacje z zagranicy i z prowincji, żołnierze z meldunkami, kręcili się gońcy i posłańcy, przybywały delegacje wojska ze wszystkich garnizonów, petenci z Rzymu, Italii, i z całego imperium, i mnóstwo innych, każdy w swojej sprawie… Do tego urzędnicy wszystkich stopni, trzeba dodać mnóstwo służby i niewolników. Pałac cesarski był jakby odrębnym, bardzo ruchliwym miastem. Idealne centrum zarazy. Dla wirusa, czy bakterii obojętne jest, czy zaraża dziecko niewolnika, czy cesarza. Marek Aureliusz zatrudnił najlepszego lekarza Galena, by leczył jego rodzinę. Galen leczył tez Lucjusza. Cesarz Lucjusz Werus umarł po krótkiej chorobie, zapewne na zarazę. Tak samo umierały dzieci Marka. Tytus Aureliusz, starszy brat bliźniak Kommodusa, umiera w 165 roku, Marek Anniusz w 169. Wiadomo, że Kommodus także chorował na zarazę. Zasługę, że przeżył przypisuje się Galenowi, ale Kommodus pewnie miał silniejszy organizm, albo był bardziej odporny niż jego bracia.

   Kilka słów o Galenie, jest to postać warta pamięci. Galen (około 130 - 210 r.n.e), Grek z pochodzenia, lekarz, na którego dziełach, a przetrwała tylko mała część, uczyły się pokolenia lekarzy po sam koniec XVIII wieku. Dziś jest tak modna „medycyna naturalna”, cokolwiek to znaczy, a Galen był jej mistrzem. Galen wiedział wszystko o ziołach, o roślinach, o ich leczniczych i trujących własnościach, o leczeniu naturalnym, zresztą wówczas nie było innego. Galen badał anatomię człowieka, fizjologię, patologię, farmakologię i inne medyczne …logie. Prawdziwy medyczny geniusz. Przykład cesarskiej rodziny Marka Aureliusza pokazuje, że wobec epidemii wywołanej obojętnie przez wirusy, czy bakterie, cały medyczny geniusz i wiedza Galena i cała ta, tak modna, „medycyna naturalna” okazała się tyle samo warta, co odczynianie uroków, czy „zamawianie” choroby przez znachora.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura