29 obserwujących
40 notek
204k odsłony
  196   0

Jakże szczęśliwa jesteś, Mario!

   A co z przyjaciółmi, co z uczniami Jezusa? Było ich dwunastu, z których jeden, Juda, którego Jezus najbardziej umiłował, go wyda. Pozostali rozpierzchną się jak stadko owiec, gdy piorun z nieba porazi pasterza. Piotr, ten co podawał się za jego najwierniejszego ucznia, trzy razy wyprze się Jezusa. „Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka. I zaraz kur zapiał. I wspomniał Piotr na słowa Jezusa, który powiedział: Zanim kur zapieje trzykroć się\mnie zaprzesz. I wyszedłszy, gorzko zapłakał.” (Mat. 26, 74-75) Piotr do końca życia żałował tych godzin słabości, paniki, strachu. Pewnie dlatego w ewangeliach dokładnie opisano upadek Piotra. Pozostali apostołowi, pozostało ich dziesięciu, nie rozpamiętywali, nie roztrząsali; po prostu uciekli, pochowali się, ukryli. Każdy chce żyć. Kto nie lęka się okrutnej śmierci? Czas słabości mieli również uczniowie Jezusa, późniejsi apostołowie. Zanim zaczniemy osądzać, warto się spytać: kto z nas zachowałby się lepiej w godzinie próby? W czasie grozy, strachu? Realnej śmierci?

   Uczniowie poukrywali się tak gębko, że nie było komu pochować Jezusa, gdy skonał na krzyżu. Gdyby nie Józef z Arymatei, który odważył się pójść do Poncjusza Piłata i poprosić o ciało, a otrzymawszy zgodę, gdyby Józef z Arymatei – dobry i bogaty człowiek – nie pochował Jezusa w rodzinnym grobowcu, to ciało Jezusa rzucone do jakiegoś dołu rozdarłyby i rozwłóczyłyby zdziczałe psy, sępy i szakale. Co z pozostałymi? Postronni widzowie? Żydzi? Mieszkańcy Jerozolimy? Ci najpierw wiwatowali, witając Jezusa wkraczającego do Jerozolimy, by w kilka dni później na pytanie Poncjusza Piłata: co mam uczynić z Jezusem, królem żydowskim? wyć: ukrzyżuj go! Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Krew jego na nas i dzieci nasze! (Mat 27, 25, Mar. 15, 13,…) Tak zmienne jest zdanie tłumu.

   Wszyscy biorą udział w ukrzyżowaniu Jezusa, Mesjasza. I ci, którzy go nienawidzą, i ci, co go kochają, i ci, którym jest on obojętny. Jedyna różnica, że jedni czynią to chętnie, inni z ociąganiem, inni wreszcie wbrew swej woli, ale wszyscy w tym udział. Wszyscy? Prawie wszyscy. Wyjątki są, ale jakże nieliczne, jak Maria Magdalena, i druga Maria co przyszły drugiego dnia by obejrzeć grób (Mat. 28, 1). Wbrew utartej tradycji, ta druga Maria to na pewno nie była Maria, matka Jezusa. Gdyż, po pierwsze: Mateusz wymienia ją jako drugą Marię! Po wtóre, gdyby to była matka Jezusa, Matusz tego faktu by nie pominął. Kim była zatem ta druga Maria, co razem z Marią Magdaleną przyszła do grobu Jezusa, i której objawił się anioł głosząc nowinę o zmartwychwstaniu? I którym wkrótce potem objawił się sam Jezus? (Mat. 28, 1-10) Czyż to nie znamienne i wspaniałe, że właśnie tym kobietom zmartwychwstały Jezus objawia się pierwszym przed swymi uczniami, późniejszymi apostołami? Ale te kobiety pozostały mu wierne, a uczniowie wyrzekli się go.

   Czy ta druga Maria, której objawiła się Jezus, to ta sam Maria, która w Betanii natarła stopy Jezusa drogocennym olejkiem nardowym i wytarła je własnymi włosami? Tego nie wiemy. Ale wydaje się słuszne i sprawiedliwe, że to jedna i ta sama kobieta. Tę samą Marię, co tak wspaniale uświęciła Jezusa przed jego śmiercią, Jezus nawiedza jako pierwszą po swoim zmartwychwstaniu! Bóg jest sprawiedliwy. Nie patrzy na osobę, lecz odmierza według zasług i win. Najpierw uczcił te, co były mu wierne, potem odwiedza tych, co zwątpili, zgrzeszyli, lecz mogą się naprawiać i nawrócić. Lecz to oni, ci co zwątpili, stworzyli kościół i chrześcijaństwo. I oni spisali ewangelie. Nie dziwi, że trzech na czterech ewangelistów nie wymienia imienia kobiety, która namaściła Jezusa w Betanii.

   Ciekawe, jak wyglądałoby chrześcijaństwo, gdyby współtworzyły je Maria i Maria Magdalena? Nieme i ciche bohaterki Dobrej Nowiny. Ale to mężczyźni są autorami ksiąg tak Nowego, jak Starego Testamentu. Powstaje jeszcze jedno pytanie. Czy Maria słusznie uczyniła namaszczając Jezusa cennym olejkiem zamiast go sprzedać a pieniądze rozdać biednym? Czy nie lepiej, zamiast zmarnotrawić je na przyjemność jednego człowieka, uratować dzięki nim dziesiątki przymierających z głodu? Podobnie współcześnie mówi lewica, obrona biednych to dla nich od zawsze najważniejsze zadanie. Dlatego dzisiaj nawołują do zamknięcia kościołów, bo w kościołach, w ludzkich zgromadzeniach, może dojść do zrażania w dobie pandemii. Jezus, zapytany przez faryzeuszy o najważniejsze przykazanie, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.” (Mat. 22, 37 40) Dlaczego zatem Jezus pochwalił Marię, za to, co uczyniła? Czy nie zaprzeczył tym samym przykazaniu miłości bliźniego? Nie. Jezus pozostał wierny sobie i Bogu.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo