107 obserwujących
628 notek
266k odsłon
52 odsłony

Święty natychmiast, ale jeszcze nie prezydent...

Wykop Skomentuj20

Kraj

Gdy Lech Kaczyński kompromituje się w oczach części swojego elektoratu podpisaniem Traktatu Lizbońskiego, gdy jego brat miękkością w tej samej sprawie również punktów nie zyskuje, zaś Zbigniew Ziobro rzadziej pojawia się i w mediach, i w Polsce jako takiej (choć ostatnio na chwilę się jednak zjawił), potrzebny jest nowy bohater. Ktoś, kto posiada odpowiednią legendę, zasługi i zdolność choćby symbolicznego zgromadzenia ludzi wobec jakiejś sprawy. Symbol.
Już wczoraj w Salonie 24 pojawiły się rozważania na temat przyszłości Kamińskiego, w tym porównanie (autorstwa elig) sytuacji byłego już szefa CBA z sytuacją, w której znalazł się Lech Kaczyński po odwołaniu z rządu Buzka. I coś w tym może być, skoro nawet taka niezorientowana raczej gwiazda internetu, jak niejaki Gracjan (wesoły gej-naturysta), śpiewa piosenkę o korupcji i Kamińskim jako koźle ofiarnym. Czyli część osób, bynajmniej z PiS nie związana, a raczej w ogóle niezorientowana w polityce, tak rzecz odbiera. To spora szansa, pod warunkiem, że samego Gracjana spin doktorzy nie zaangażują do kampanii wyborczej, bo byłoby to trudne do zniesienia.

Pytanie tylko, czy PiS byłby gotów podjąć decyzję o wystawieniu innego, niż aktualny prezydent, kandydata, już w najbliższych wyborach. Myślę, że znamy odpowiedź na to pytanie. Bez poparcia PiS zaś Kamiński startować raczej się nie zdecyduje, a jeśli nawet, nie będzie miał szans wyborów wygrać. Warto więc wymyślić model, w którym pracowałby on dla prezydenta i działał na rzecz jego reelekcji, jednocześnie utrzymując swoją pozycję i wizerunek. Być może bowiem to na niego przyjdzie pora w roku 2015, choć tu zapowiada się ostra konkurencja. PiS ma bowiem już dziś trzech potencjalnych kandydatów na następcę Lecha Kaczyńskiego. Ziobrę, Migalskiego i Kamińskiego. Pobyt Ziobry w Brukseli tymczasowo go osłabia, Migalski ze swoim sposobem na media ma całkiem spore szanse, Kamiński zaś to postać na tej giełdzie nowa. Tyle tylko, że po drodze szykuje się trudna walka o reelekcję Lecha Kaczyńskiego, obecnie, z przyczyn wspomnianych w pierwszym zdaniu tego tekstu, jeszcze trudniejsza.

Paradoksalnie w tej walce Lech Kaczyński ma dwóch sprzymierzeńców poza własnym obozem. Donalda Tuska i Janusza Palikota. Tusk pomaga Kaczyńskiemu coraz bardziej rozpaczliwymi próbami ratowania wizerunku, dla którego poświęca swoją pozycję w partii. Zauważmy, że usuwając z rządu Schetynę premier raczej nie zaskarbił sobie życzliwości swojego partyjnego przeciwnika, zaś mianując go na szefa klubu ustawił go w bardzo dogodnej pozycji do prowadzenia przeciwko sobie ewentualnej wojny. Palikot zaś robi sporo, by z jednej strony jeszcze bardziej wbić Tuska w samozadowolenie i przekonanie o własnej wielkości (kto słuchał dziś Palikota w TVN 24 ten wie, o czym mówię), równocześnie zaś podkopuje jego pozycję w partii i dotąd naturalną kandydaturę w wyborach prezydenckich. Co więcej, zgłaszając już teraz innych kandydatów, Palikot kreuje nowe podziały w swojej własnej partii (czym potwierdza moją dawną teorię spiskową, że Palikot pozostał w głębi duszy zwolennikiem POPiS i każde jego działanie jest tak naprawdę zemstą na własnej partii za bark tamtej koalicji. Dawno już o tym zapomniałem, jednak dziś sam lubelski czarodziej mi o tym przypomniał). Dodatkowo zaś namawia kolegów do lekceważenia przeciwnika (Kaczyńskiego), a to z reguły bywa fatalne w skutkach. Przeforsowanie zaś kandydatury Komorowskiego może przynieść ciekawe efekty, ponieważ wszelkie ewentualne haki na Tuska - jeśli jeszcze jakieś zostały - jawią mi się jako małe haczyki przy tym, co można zgromadzić na Komorowskiego. Dodajmy do tego potencjalny konflikt między kandydatem PO a Cimoszewiczem. Jeśli kandydatem PO będzie dzisiejszy marszałek sejmu, koledzy Cimoszewicza już zadbają, by zemścić się za Jarucką. Na razie proponuję poczytać wpisy Galby z czasów, gdy ten ostatni był jeszcze dla prawicy wrogiem numer jeden. Szkoda tylko, że jak na razie jedyną siłą Lecha Kaczyńskiego w walce o prezydenturę są słabości jego przeciwników. Może pojawienie się w jego bliższym otoczeniu Mariusza Kamińskiego i innych osób z Ligi Republikańskiej dałoby tak potrzebny impuls do zmian i powrotu tego Kaczyńskiego, którego pamiętamy z czasów sprzed 2007 roku. Szeryfa, nie zaś faceta, który idąc w dobrym kierunku, co chwila potyka się o przeszkody, które kiedyś jedynie wzmacniały w nim chęć walki.
***

PS osoby zainteresowanym nieustająco przypominam, że nasza nowa płyta już jest. Szczegóły można znaleźć tutaj. Jeśli ktoś chciałby się w płytę zaopatrzyć bez pośrednio ode mnie, kilka sztuk będę mógł wziąć na urodziny s24. Do tej pory zainteresowanie wykazali: Freeman, Krzysztof Kotowski, 1maud, Consolamentum, boanerges. Płyta kosztuje 25 zł. Fragmentów płyty można posłuchać m.in. na myspace

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale