Zapiski zagubionego
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
16 obserwujących
72 notki
54k odsłony
  265   2

W hołdzie manicheizmowi

Mani, wyobrażenie współczesne
Mani, wyobrażenie współczesne

Nie jestem pierwszym człowiekiem na ziemi,który zauważył, że nasza cywilizacja opiera się na kłamstwach. Jednym z takich kłamstw, jest wizja manicheizmu, jaka dominuje w naszej kulturze. W niniejszym wpisie chciałbym, jako człowiek, który sporo (jak na swoje możliwości) zrobił, aby ową nieprawdę utrwalić, chciałbym w tym wpisie pochylić się nad manicheizmem takim, jakim był w istocie – i odkłamać to wielkie kłamstwo, jakie się o nim rozpowszechnia.

Zacznijmy od początku. Czym był manicheizm? Manicheizm to ruch religijny stworzony w III wieku przez Maniego (212–274/277 r.), perskiego mędrca i filozofa, a według swoich współwyznawców: także proroka. Bardzo niewiele wiadomo o jego życiu. Pochodził, najprawdopodobniej, z wysokiego rodu. Był z urodzenia elkazaitą (elkazaici to niewielka grupa judeochrześcijańska, tj. starająca się pogodzić przesłanie Ewangelii, istniejąca na Bliskim Wschodzie między I a IV wiekiem), tym niemniej już w dwunastym roku życia miał otrzymać pierwsze objawienie, w którym tajemniczy anioł, przez samego Maniego zwany „bliźniakiem”, miał przekazać mu najważniejszą wiedzę na temat natury świata. Kolejne, otrzymane w wieku lat dwudziestu czterech, miało pchnąć Maniego na drogę misjonarską. Czy to prawda – trudno powiedzieć, w każdym razie pewne jest, że młody Mani dużo podróżuje, w tym do Indii – i być może poza nie – gdzie styka się także z hinduizmem i buddyzmem. Inspiracje dalekowschodnie pozwalają mu ostatecznie zwieńczyć dzieło i stworzyć oryginalne przesłanie religijne, które szerzy – z wielkim powodzeniem – w swym ojczystym Iranie, gdzie osiada przy dworze królewskim i dostaje w pewnym momencie możliwość wyniesienia swej wspólnoty do roli wyznania państwowego. Nie korzysta z niej jednak, łagodny i wielkoduszny, w związku z czym, ginie w wyniku intryg pałacowych knutych przez kapłanów „konkurencji” zaratusztriańskiej, za panowania Bahrama I.

Nie zatrzymuje to jednak postępów młodej religii. Już w 280 roku manicheizm przenika do Cesarstwa Rzymskiego. Już w 312 roku pojawiają się w samym Rzymie manichejskie klasztory. Młoda religia zaczyna odgrywać także ważną rolę na terytorium Galii i – krótko mówiąc – wykazuje potencjał stania się religią ogólnorzymską. Z tego też względu, ściąga na siebie niespotykaną nienawiść chrześcijańskiej ortodoksji. Teodozjusz I, w roku 381, ulegając naciskom kościoła rzymskiego, odbiera manichejczykom status obywateli. Od 382 wydaje kilka kolejnych edyktów uderzających w wyznawców Maniego. Prześladowania nasilają się, eskalują – manichejczyków zaczyna zwalczać się ogniem i mieczem. Represje są tak brutalne, że do V wieku, po kwitnącym onegdaj ruchu religijnym nie zostaje właściwie ani jeden ślad, łącznie z tym, że zniszczono niemalże wszystkie święte pisma manicheizmu, a nawet życiorysy założyciela (do XX wieku, z punktu widzenia warsztatu historyka, nie dało się stwierdzić, czy Mani był postacią historyczną). Manichejczycy uciekają – na Daleki Wschód, w tym do Chin, gdzie znajdują spokój, tym niemniej w wieku XIV znów zaczynają się prześladowania i zakazy sprawowania kultu. Mimo to, manicheizm przetrwał, choć w wersji „katakumbowej”. Do dziś ponoć tajemnie wyznaje religię Maniego znaczna liczba Ujgurów, zresztą wciąż krwawo prześladowanych przez „komunistyczny” reżim. Słusznie nazwał kiedyś Jerzy Prokopiuk manicheizm najbardziej udręczoną religią świata.

W sensie doktrynalnym, ideę manichejską określić można mianem dualistycznego gnostycyzmu o charakterze synkretycznym, łączącego w sobie wątki zaratusztriańskie, chrześcijańskie oraz buddyjskie – niemniej jednak, zawiera także ta idea wątki oryginalne, oryginalne do tego stopnia, że dość trudno obecnie dla nas zrozumiałe. Rzeczywistość, według Maniego, to pole bitwy dwóch zasad: wyższej – dobra, a w terminologii oryginalnej Światłości, oraz niższej: zła, przez Maniego mianowanego ciemnością. Światło jest źródłem życia, harmonii i ducha. Ciemność jest chaosem, podziałem i materią. Człowiek – to duch uwięziony w materii. Celem zaś jego życia, jest wyrwać się z niej i powrócić do świata światłości. W tym wypadku, nie odbiegał Mani od innych nurtów gnostyckich, istniejących w jego czasach. Tym jednak, co go od nich odróżnia, jest inny, bardzo zaskakujący w przypadku religii dualistycznej, stosunek do świata materialnego (nie do materii, Hyle, ale do świata, który jest z niej zbudowany). W wizji perskiego proroka, to nie Aryman/Szatan/Demiurg, bóg ciemności, stworzył ciała – a byty świetliste, w tym Matka Życia i Żywy Duch (odpowiednik Ducha Świętego z chrześcijańskiej ortodoksji), na polecenie Ojca Światłości. Wyrażający to mit można streścić w ten sposób: w pewnym momencie kosmicznej historii, jak to zwykle w tego typu mitach, doszło do starcia światłości z ciemnością, w którym ciemność usiłowała zniszczyć królestwo światła. Królestwo światła – i teraz, nie wiadomo, czy w geście samoobrony (jak podaje Prokopiuk), czy w ramach kary dla duchów ciemności (jak chce Steiner), ale w każdym razie decyduje się, zgodnie z własną, pokojową, naturą, nie odpowiadać agresją na agresję, ale ucieka się do podstępu, podsuwając wygłodniałym demonom zła „pierwiastki światłości”, które te pożerają, by potem zapaść w głęboki sen. Następnie, rzeczone dobre eony (w tym owe dwa wymienione na wysokich stanowiskach) zstępują w dziedziny cienia, aby z ciał śpiących demonów, przenikniętych światłem, stworzyć świat materialny.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale