Trwa cisza wyborcza przed jutrzejszą elekcją. Możemy w końcu odetchnąć od bezustannego agitowania za którymś z dwóch kandydatów. Może to dobry czas, żeby zastanowić się nad polskimi partiami politycznymi.
Obecnie wykształcił się w naszym kraju dziwaczny system dwupartyjny. Dlaczego dziwaczny? Ponieważ dwie największe partie(PO i PiS) wywodzą się z tego samego pnia- Solidarności. Obie partie mają charakter prawicowy, przyczyn PiS skrajnie prawicowy, PO natomiast centro-prawicowy.
Istnieje też grupka mniejszych partii, które niestety nie mają przed sobą ciekawej perspektywy. Dwa molochy podzieliły sztucznie podzieliły między siebie polską sceną polityczną, nie zostawiając za dużo miejsca dla innych ugrupować. Za najważniejsze z nich uważam SLD, PSL, PD, SD, Samoobronę, SdPl.
PiS ma za sobą dwa lata rządów(2005-2007). Udało im się być u władzy w najlepszych latach po roku 89-wysoki wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia, dobra koniunktura międzynarodowa, napływ ogromnych środków europejskich. Dlaczego więc nie udało im się wygrać wyborów z przed trzech lat? Ponieważ PiS nie ma w naturze zdolności koalicyjnej. Oczywiście, mogą zawrzeć koalicję z każdym, tylko że w każdej koalicji będą się dusili. Nie wytrzymają po prostu tego, że będą musieli się podzielić stołkami z kimkolwiek. Prezes nie jest w stanie podzielić się z kimś prestiżem, jaki płynie ze sprawowania władzy. Z tego powodu upadła wielka koalicja z Samoobroną i LPR em.
A dlaczego nigdy nie zagłosuję na PiS. Ponieważ jest popierany przez najgorsze środowiska w Polsce-Radio Maryja, Fronda, Solidarni 2010. Ludzie z tych środowisk są ludźmi zakompleksionymi, zawistnymi, dla których liczy się tylko "naród". Nie wyobrażam sobie, że mógłbym oddać głos na tę samą partię, co człowiek mówiący, że Rosjanie są winni katastrofie smoleńskiej, że homoseksualizm jest chorobą, że Jezus Chrystus powinien zostać królem Polski. Przeszkadza mi również czasami wręcz chamskie poparcie Kościoła Katolickiego.
Odpycha mnie również strasznie populistyczny program wyborczy - 3 mln mieszkań, niereformowanie KRUS u(niby broni wieś przed ubóstwem, tak naprawdę tylko i wyłącznie nie pozwala jej się "ucywilizować"), dzielenie Polski na liberalną i solidarną. Etatyzm PiS u budzi moje obrzydzenie-przecież polska gospodarka jest bardziej regulowana, niż szwedzka, uważana za socjalną! A im jest jeszcze mało!!! Również podejście do przedsiębiorców jest co najmniej nieodpowiednie-każdy prywaciarz ma coś za uszami, jest bogaty, więc pewnie kradł. No i jeszcze wymachiwanie szabelką-Niemcy źli, Ruscy źli, UE- feee... Niby nasza polityka zagraniczna w latach 05-07 nie była prowadzona na kolanach. Ale wydaje mi się, że PiS chętnie zapłaciłby USA za postawienie tarczy w Redzikowie.
Ale jest też małe światełko w tunelu-Joanna Kluzik-Rostkowska. Na nią chętnie oddałbym głos. W polskich warunkach można ją spokojnie nazwać liberałem-popiera in vitro, nie jest na "nie" dla legalizacji związków partnerskich, ma zdroworozsądkowe podejście do kwestii społecznych i gospodarczych. Ma też całkiem niezły wizerunek-zadbana kobieta, która pokazała, że jest nie tylko "aniołkiem", ale także dobrym specjalistą. Mam nadzieję, że to kiedyś ona będzie reformowała PiS.
Platforma Obywatelska jest u władzy od 2007 roku. Oni to akurat maja pecha. Kryzys gospodarczy, który moim zdaniem z Polską nie obszedł się tak łaskawie jak niektórzy twierdzą, katastrofa pod Smoleńskiem, powódź, która przerosła wyobrażenie nas wszystkich. PO jest w koalicji z najobrotniejszym koalicjantem na całym świecie- PSL em. Ta koalicja również nie należy do najłatwiejszych, ale jest bez wątpienia bardziej partnerska niż PiS-LPR-Samoobrona.
Rzeczą, która najbardziej mnie w PO denerwuje jest to, że niesłusznie odwołują się do dziedzictwa liberalizmu. CO ONI MAJĄ Z NIM WSPÓLNEGO? Teksty Gowina są czasami tak debilne(o in vitro, o aborcji, o gejach, o parytecie), że mógłby sobie spokojnie podać rękę z posłem Górskim. Niestety, Palikot ze swoją retoryką nie może być dla niego wielkim zagrożeniem. Gdyby znalazł się w PO liberał z prawdziwego zdarzenia, który umiałby przekonać do siebie opinię publiczną oraz znaleźć oparcie w części partii, mógłby zawalczyć z Gowinem na poziomie. Palikot vs. Gowin merytorycznie wygrywa ten pierwszy, jeśli zaś idzie o formę-ten drugi.
Platforma jest zbieraniną wszystkich-od lewa do prawa. Na prawo jest oczywiście Gowin, miał być też Krzaklewski. Po lewej stronie Hubner. Wydaje mi się, że kwestią czasu jest to, kiedy z list Platformy wystartuje Cimoszewicz. Olejniczak z Kaliszem też niebezpiecznie spoglądają na PO(Kalisza byłoby szkoda). W centrum są Tusk ze Schetyną.
PO ma nawet ciekawy program gospodarczy. Tylko co z tego, skoro go nie realizuje. Podatek liniowy, prywatyzacja(coś miało się dziać, ale J.K. Bielecki chyba zmienił zdanie)-to część, ale nie udało się jej zrealizować. I nie wiadomo czy kiedykolwiek się uda. PO chyba wyczuwa nowo-stary europejski trend-etatyzm.
Są jednak rzeczy, które Platformie się udały, np. reforma emerytur pomostowych. To duży sukces osiągnięty dzięki Olejniczakowi. Najśmieszniejszy jest przypadek walki ze świńską grypą-PO udało się dzięki nic nieróbstwu. To niesamowite! Coś takie może się zdarzyć tylko w Polsce.
PO ma przed sobą dobry czas. Ma szansę uzyskać władzę, jakiej nikt nie posiadał od czasów upadku komuny. Tylko ciekawe co oni z nią zrobią? Pewnie nic...
SLD jest kontynuatorem tradycji PZPR u. Sojusz był już u władzy(1993-97;2001-2005), zawsze w koalicji z PSL em. Był to koalicjant niezwykle trudny dla socjalistów-ludowcy opanowali do mistrzostwa bycie zarówno w koalicji, jaki i opozycji jednocześnie.
SLD wygrało wybory z 2001 roku z ogromnym poparciem-41%. W dziejach wolnej Polski wyższe poparcie uzyskało tylko PO-41,5%. W wyborach z 2005 roku otrzymali zaś 11%. Dlaczego? Polskie partie polityczne nie przegrywają wyborów z powodu zapaści gospodarczej, bezrobocia czy innych, równie dramatycznych przyczyn. SLD przegrał wybory z powodu afery Rywina. Ten epizod rozwalił Sojusz, zmusił Millera do ustąpienia. Zrobił po prostu z lewicy miazgę.
Teraz widzimy symptomy odbudowy lewicy. Po nieudanym LiDzie wydawało się, że lewa strona przestanie istnieć zupełnie. Szefowie formacji lewicowych woleli pływać na swoich małych stateczkach zamiast płynąć razem na ogromnym statku. Wszystko może zmienić Grzegorz Napieralski.
Napieralski osiągnął niespodziewanie wysoki wynik w I turze tegorocznych wyborów-13,7%. Dostał wiatru w żagle swojego małego statku. Pytanie co teraz zrobi? Czy zaprosi do siebie Cimoszewicza, Nałęcza(którzy moim zdaniem powinni zniknąć z polityki za to co odstawiali przez ostatnie dwa miesiące), Borowskiego, Rosatiego? I czy oni to zaproszenie przyjmą?
Chyba nikt nie ma wątpienia, że jeśli Sojusz pozostanie tylko sojuszem to nie wyjdzie poza swoje max. 13%. Musi nastąpić realne zjednoczenie lewicy-nie żadna głupia koalicja wyborcza, tylko zupełnie nowa partia z nowym programem. Muszą się też znaleźć nowie ludzie, którzy ten program będą przedstawiali, a później realizowali. Dobrym przykładem może być Arłukowicz- młody, wykształcony, nawet przystojny. Jestem pewien, że więcej by się takich znalazło.
Ale co musiałoby się znaleźć w tym nowym programie? Refundacja in vitro, liberalizacja prawa aborcyjnego, legalizacja związków partnerskich, zerwanie konkordatu, parytet. Nowa lewica musi też zaproponować nowy pomysł na gospodarkę. Nie może to być bezustanna gadka o biednych. Nie będzie to też program stricte liberalny. Znalezienie złotego środka może się okazać trudne, ale może też przynieść niebywały sukces.
Jeśli Napieralskiemu nie odbije i zdecyduje się na otwarcie na lewicę, może przejść o historii.
PSL jest partią zupełnie nieciekawą dla młodego liberała. Skrajny populizm i konserwatyzm. Zrobią wszystko dla stołków. No i są partią „rodzinną”-znajdą pracę każdemu. Najlepiej w spółce Skarbu Państwa. Niedługo ludowcy przestaną się w ogóle liczyć. Ich elektorat zostanie przejęty przez PO, PiS i lewicę.
O SdPl u nie piszę, bo moim zdaniem niedługo przestanie istnieć.
Samoobrona już chyba nigdy nie wróci. Miejmy nadzieję. Od polityków należy wymagać, że zrobią coś dobrego. A Samoobrona raczej nie zostawiła dla Polski po sobie nic dobrego.
Zostały jeszcze PD i SD. Zastanawiam się w ogóle, dlaczego te dwie partie jeszcze się nie połączyły. Przecież między nimi nie ma żadnych różnic! Demokraci mają program, który mógłby zostać programem SD. PD ma wspaniałą historię i kadry, SD majątek. Razem mogłoby z tego powstać coś ciekawego. Liberalizm gospodarczy i światopoglądowy mógłby im dać jakieś 5-10-15%( tyle otrzymują liberałowie na zachodzie Europy). A to pozwoliłoby im stać się języczkiem u wagi. Poczekamy, zobaczymy. Jeśli odejdzie Brygida Kuźniak, może w Polsce powstanie licząca się partia liberalna z Piskorskim, Olechowskim, Frasyniukiem na czele.


Komentarze
Pokaż komentarze