Platforma w swoich kalkulacjach wyborczych liczyła na tzw. elektorat negatywny Kaczyńskiego. Wypominali kandydatowi PiSu dwa lata rządów – nieudolność, bezkompromisowość, zacietrzewienie, CBA, wymachiwanie szabelką. Teraz okazuje się, że w tych wyborach nie miało to najmniejszego znaczenia.
Między bajki trzeba włożyć historie o tym, jak bardzo Polacy boją się recydywy IV RP. Okazuje się, że nie boją się wcale. Bo niby skąd tak wysoki wynik Kaczyńskiego? Na pewno nie z litości. PiS na czas tej kampanii wszedł w buty PO i widać efekty. Kaczyński już nie był człowiekiem walczącym z postkomuną, stojącym tam gdzie stał wtedy. Pokazał się jako polityki zdolny do doprowadzenia do zgody narodowej. Jeśli jego wizerunek się nie zmieni, PO będzie miała problem. Nie będzie umiała walczyć o ten sam elektorat(PiS wyraźnie przesunął się ku centrum) z człowiekiem koncyliacyjnym i po prostu sympatycznym. Jeśli do tego dojdzie wzmocnienie lewicy, PO może stracić pozycję rozgrywającego na polskiej scenie politycznej.
Jeśli jego wizerunek się nie zmieni...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)