Nowym marszałkiem Sejmu ma zostać Sekretarz Generalny PO, Grzegorz Schetyna. Niektórzy myślą, że może go to wzmocnić, inni, że na pewno go to osłabi. A może się też okazać, że najbardziej osłabi to samą Platformę.
Nie przypominam sobie, aby Schetyna w przeciągu ostatnich 5 lata powiedział coś miłego w kierunku PiSu. Z tą partią współpraca na pewno nie będzie mu się układała pomyślnie. Z koalicyjnym PSLem nie powinien mieć większy problemów. Natomiast sytuacja z SLD jest naprawdę ciekawa.
Szef Sojuszu jest ze Schetyną w konflikcie. Człowiek numer 2 w PO nazwał Napieralskiego „politycznym handlarzem ”. Napieralski po I turze zażądał przeprosin, ale się ich nie doczekał. Jeśli Platforma realnie liczy na koalicję z SLD w przyszłej kadencji, musi już teraz okazywać wolę współpracy w Sejmie. Schetyny raczej nie będzie na to stać. Chętnie rozmawiałby z kimś innym na lewicy, np. Kaliszem czy Olejniczakiem, ale ten pierwszy chyba liczy się coraz mniej, a drugi jest w Brukseli i szybko nie wróci, jeśli w ogóle wróci z zesłania.
Marszałkiem Sejmu powinie być człowiekiem zdolnym do współpracy z opozycją. Komorowski posiadał taką zdolność, Schetynie ewidentnie jej brakuje. I to może kosztować Tuska dużo więcej niż mu się wydaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)