A słowa „do naturalnej śmierci” są neutralne? Nic nie zmieniają?!
Panowie Giertych i Wierzejski, są ludźmi młodymi i z pewnością planują powiększenie swoich rodzin. W życiu politycznym życzę im szybkiego, bolesnego i ostatecznego upadku.
Jednak szczerze im, a zwłaszcza ich żonom, nie życzę, aby kiedykolwiek stanęły twarzą w twarz przed koniecznością respektowania takiego prawa. Prawa, którego sami się domagają.
Niech sobie bowiem ci panowie wyobrażą, że konstytucja ze zmienionym art. 38 już obowiązuje. niech sobie wyobrażą, że ich żony właśnie leżą w szpitalu w bardzo zagrożonej ciąży. Nie ma wątpliwości - może przeżyć albo matka, albo dziecko. Przy takim zapisie w konstytucji, o jaki oni walczą, lekarzowi nie wolno będzie nawet zapytać męża i ojca, czy ma ratować matkę, czy dziecko. Sprawa będzie z góry przesądzona. Życie dziecka ma być chronione bezwzględnie, a śmierć kobiety przy porodzie jest przecież naturalna, więc także chroniona konstytucyjnie!
Lekarz właściwie, przy takim porodzie powinien założyć ręce i obserwować, co się dzieje, ewentualnie robić notatki do napisania raportu. Najlepsze w takiej rzeczywistości byłyby w ogóle porody rodzinne we własnym domu - z udziałem przyuczonej akuszerki, albo... „mądrej”. Tak, jak bywało przez całe wieki. Lekarz powinien właściwie ograniczyć się do stwierdzenia: „Bóg dał”, „Bóg wziął” - zależnie od okoliczności.
Warto by tych panów zapytać o to, co by zrobili w takiej sytuacji?!
To tylko jeden przykład, a można sobie wyobrazić, jakie rozterki i obawy będą mieli lekarze. Zwłaszcza, kiedy zetkną się z pacjentem, lub jego rodziną, którzy zechcą taki przepis wykorzystać dla pieniędzy. Albo z opinią min. Ziobro z konferencji prasowej.
Dotychczasowy Art. 38 konstytucji mówi o ochronie życia całkiem wystarczająco i dokładnie. Nadgorliwi, samozwańczy „obrońcy życia” z LPR, w imię swojej bezrozumnej, ślepej chęci zaistnienia i przypodobania się jeszcze bardziej ograniczonej części społeczeństwa i tym samym zapewnienia sobie politycznego bytu, chcą wprowadzać z hukiem głupie przepisy bez zastanowienia się nad skutkami. Ważne jest efektowne brzmienie i fałszywe powołanie się na Jana Pawła II, a nie skutki.
Nie wystarczy tylko zapisać prawo. Trzeba jeszcze rozumieć, co się zapisuje, żeby po fakcie nie tłumaczyć się głupkowato - „nie było naszą intencją...”, a potem pisać poprawki i poprawki do poprawek...! Jak się nie potrafi precyzyjnie sformułować intencji w akcie prawnym, to nie należy się za to w ogóle brać, tylko powierzyć to zadanie komuś, kto potrafi, a samemu ograniczyć się do pisania kartek z wakacji. Na przykład z Egiptu.
I jeszcze - „obroncy życia” powołują się, że słowa „od poczęcia do naturalnej śmierci”, to słowa Jana Pawła II.
Może jednak pojmą wreszcie, że te słowa wypowiedziane, a zapisane jako akt prawny to dwie rózne kwestie. Ustnie, każdy może do nich jeszcze dopowiedzieć, jak on je rozumie, jak interpretuje i stosuje. Zapisane jako obowiązujące prawo z nałożonymi sankcjami za jego złamanie, uzyskują sztywne znaczenie oraz zupełnie inną wagę i moc.
Zamiast szkodliwego dopisywania nieprzemyślanych formułek, należałoby się zastanowić nad sprecyzowaniem pojęcia „życie”!
Ale - mój Boże - tej wagi zadanie powierzyć fajtłapom, pieniaczom, przestępcom, rozpustnikom, efekciarzom, oszustom, fanatykom, leniuchom i nieukom z lewej i z prawej, siedzącym w Sejmie?!
Nic się o „naturalnej śmierci” nie mówi ani w parlamencie, ani w prasie, ani nawet w środowisku lekarzy. A ona - jak sądzę - zamiesza w konstytucji, ustawach i w życiu, znacznie bardziej, niż „poczęte życie”.
Pierwszy mój post na nowym blogu, więc poważny.
Ale tak nie będzie zawsze!
44
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)