Najazd imigrantów na Hiszpanię. Obrazki ze szturmu na Polskę to nic

Redakcja Redakcja Imigranci Obserwuj temat Obserwuj notkę 37
Hiszpańska Ceuta ponownie znalazła się w centrum kryzysu migracyjnego. W ciągu ostatnich dni do enklawy w Afryce Północnej przedostały się tysiące migrantów z Maroka. Hiszpania skierowała na miejsce wojsko, a lokalne władze apelują o wprowadzenie stanu wyjątkowego. Według najnowszych doniesień co najmniej 19 osób utonęło podczas prób przedostania się do Europy. Obrazki z Ceuty przypominają szturm imigrantów na polskie granice z 2021 r., choć wówczas zasieki, a także skoordynowana współpraca służb i wojska udaremniła wtargnięcie cudzoziemców. Skala problemu w Hiszpanii jest znacznie większa.

Tysiące migrantów przekroczyły granicę z Maroka

Sytuacja w Ceucie gwałtownie się pogorszyła w ostatnich dniach. Jak poinformowała hiszpańska telewizja publiczna TVE, do miasta dotarło już od 1,5 do 2 tysięcy migrantów, a kolejne osoby wciąż próbują przedostać się na terytorium Hiszpanii.

Według Gwardii Cywilnej migranci masowo przekraczają granicę od strony morza, pokonując falochron Tarajal – morskie przedłużenie bariery granicznej. Część dopływa do Ceuty na pontonach, dmuchanych kołach lub z wykorzystaniem płetw, inni przechodzą przez otwarte przejścia w ogrodzeniu.

W internecie pojawiły się nagrania, na których widać migrantów wiwatujących po dotarciu do hiszpańskiej enklawy. Niektórzy krzyczą: „Niech żyje Hiszpania!” lub „Do widzenia, Maroko. Witaj, Hiszpanio”. Na filmach widać nawet zdesperowanego mężczyznę, który płynął z rowerem.  


 

Ceuta to autonomiczne miasto Hiszpanii położone na północnym wybrzeżu Afryki, na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Choć znajduje się na kontynencie afrykańskim, należy do Hiszpanii. 

Co najmniej 19 ofiar. Wojsko skierowane do Ceuty

Według dziennika "El País” podczas prób przeprawy z Maroka do Ceuty utonęło co najmniej 19 migrantów, a liczba ofiar może wzrosnąć.

Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potwierdziło wysłanie do Ceuty jednostek wojsk lądowych, które wspierają Straż Cywilną w zabezpieczeniu granicy i utrzymaniu porządku. Równocześnie zamknięto granicę między Marokiem a Melillą – drugą hiszpańską enklawą w Afryce – gdzie w ostatnich godzinach przedostało się około 300–400 migrantów.

W marokańskim mieście Fnideq, położonym tuż przy granicy z Ceutą, nadal gromadzą się setki osób liczących na możliwość przedostania się do Unii Europejskiej. Niektórzy przybysze próbują włamać się do prywatnych domów. 


 


Władze Ceuty alarmują. "Całkowita katastrofa humanitarna"

Prezydent autonomicznego miasta Ceuta Juan Jesús Vivas zaapelował do rządu w Madrycie o ogłoszenie stanu wyjątkowego, określając obecną sytuację jako "całkowitą katastrofę humanitarną i społeczną”. Według lokalnych władz liczba migrantów przekroczyła możliwości miasta w zakresie zapewnienia zakwaterowania, opieki i pomocy humanitarnej. Wśród osób przekraczających granicę znajduje się również wielu nieletnich.

Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zamierza jednak na razie wprowadzać stanu wyjątkowego. Resort zapewnia, że dysponuje wystarczającymi siłami do zapewnienia bezpieczeństwa oraz kontroli sytuacji. 


Premier Sánchez zapowiada działania. Krytyka lewicowego premiera

Premier Pedro Sánchez poinformował, że rząd przygotowuje odpowiednie środki zaradcze i pozostaje w stałym kontakcie z władzami Maroka. – To czas na wypracowywanie rozwiązań w duchu odpowiedzialności i współpracy – napisał szef hiszpańskiego rządu w serwisie X. Do Ceuty udają się premier Pedro Sánchez oraz minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska, którzy mają ocenić sytuację na miejscu.

Konserwatywna Partia Ludowa obarczyła odpowiedzialnością za kryzys szefa hiszpańskiego rządu, który jest bardzo liberalny w kwestii migracji. Lider prawicy Alberto Núñez Feijóo ocenił, że Ceuta mierzy się z "kryzysem bezpieczeństwa narodowego”, a rząd nie może dłużej ignorować sytuacji.

Komentatorzy zwracają uwagę, że obecny kryzys przypomina wydarzenia z maja 2021 roku, gdy w ciągu jednego dnia do Ceuty przedostało się około 5 tysięcy migrantów. Wówczas również konieczne było skierowanie do miasta wojska.

Ceuta i Melilla pozostają jedynymi lądowymi granicami Unii Europejskiej z Afryką i od lat są jednym z głównych punktów, przez które migranci próbują dostać się na terytorium Wspólnoty. Obecny kryzys może okazać się jednym z najpoważniejszych od czasu wydarzeń sprzed pięciu lat.  


Kryzys migracyjny i szturm na Polskę z 2021 roku

Obecna sytuacja w hiszpańskiej Ceucie przywołuje skojarzenia z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej z 2021 roku. Latem tamtego roku reżim Alaksandra Łukaszenki rozpoczął sprowadzanie do Białorusi tysięcy migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu, Jemenu i państw Afryki. Osoby te były zachęcane do przylotu m.in. przez państwowe białoruskie biura podróży, które oferowały pakiety obejmujące wizę, przelot i transport pod granicę z Unią Europejską.

Według ustaleń służb państw UE oraz NATO działania te miały charakter operacji hybrydowej wymierzonej w Polskę, Litwę i Łotwę. Migranci byli dowożeni przez białoruskie służby w pobliże granicy, wyposażani w narzędzia do przecinania zasieków i zmuszani do wielokrotnych prób nielegalnego przekroczenia granicy. W wielu przypadkach funkcjonariusze białoruskiego KGB, straży granicznej i innych formacji siłowych uniemożliwiali im powrót w głąb kraju, stosując przemoc, groźby i eskortując ich bezpośrednio pod polskie zapory. 


Kulminacja kryzysu nastąpiła w listopadzie 2021 roku przy przejściu granicznym Kuźnica–Bruzgi, gdzie zgromadziło się kilka tysięcy migrantów. Dochodziło do skoordynowanych prób sforsowania ogrodzeń, rzucania kamieniami, konarami drzew i elementami metalowych barierek w stronę polskich funkcjonariuszy. Polskie służby odpowiadały m.in. użyciem armatek wodnych, gazu łzawiącego oraz zwiększeniem liczby żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej. Rząd wprowadził stan wyjątkowy na terenach przygranicznych, a następnie rozpoczął budowę stalowej zapory o długości 186 kilometrów, wyposażonej w system monitoringu elektronicznego. Kryzys trwał z największym natężeniem od lata do końca 2021 roku, choć próby nielegalnego przekroczenia granicy utrzymują się do dziś. 

Polskie, unijne i natowskie instytucje uznały, że działania Mińska były elementem wojny hybrydowej, mającej wywrzeć presję polityczną na Unię Europejską po nałożeniu sankcji na reżim Łukaszenki. Zachodnie służby wywiadowcze wskazywały również na wsparcie i koordynację ze strony Rosji, która politycznie i logistycznie wspierała Białoruś. 

 Ostatecznie, po zaostrzeniu kontroli granicznych, budowie zapory oraz ograniczeniu lotów z państw Bliskiego Wschodu do Mińska, skala kryzysu wyraźnie zmalała, choć presja migracyjna na granicy polsko-białoruskiej nie została całkowicie wyeliminowana. 

Fot. Kryzys imigracyjny w hiszpańskiej Ceucie/screen 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj37 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka