Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego warszawski sąd uznał skargi sędziów za niedopuszczalne
- Dowiedz się, ilu sędziom Karol Nawrocki odmówił nominacji
- Jak WSA zdefiniował konstytucyjną rolę prezydenta jako arbitra i głowy państwa
- Kiedy i w jakiej formie sprawa odmowy awansów sędziowskich trafiła do NSA
Prerogatywa pod ochroną sądu. Ważne orzeczenie WSA
Stołeczny sąd w czerwcowym wyroku jednoznacznie orzekł, że postanowienie Prezydenta RP o odmowie awansowania sędziego nie podlega kognicji sądów administracyjnych. Sędziowie domagali się stwierdzenia nieważności prezydenckiego postanowienia oraz nakazania głowie państwa wręczenia aktów powołania. Argumentowali przy tym, że odmowa ma charakter decyzji administracyjnej, która powinna być rzetelnie i merytorycznie uzasadniona.
Skład orzekający nie podzielił jednak argumentacji skarżących prawników, wskazując na specyficzny charakter kompetencji głowy państwa. W uzasadnieniu wskazano, że akt powołania sędziego stanowi wyłączną prerogatywę prezydenta RP, która wynika bezpośrednio z zapisów Konstytucji. Zgodnie z ustawą zasadniczą głowa państwa zachowuje w tej sferze pełną samodzielność, której nie mogą ograniczać inne organy władzy sądowniczej.
Sąd podkreślił, że wiążące prezydenta zasady i wartości konstytucyjne nie podlegają weryfikacji ani rozstrzyganiu przez sąd administracyjny. To istotna konkluzja, która w praktyce zamyka drogę do kwestionowania odmowy nominacji przez sędziów oczekujących na awans. Wyrok ten jest traktowany przez prawników Kancelarii Prezydenta jako potwierdzenie nadrzędności roli prezydenta w procesie kształtowania składów sędziowskich.
Prezydent jako arbiter, a nie organ administracji
Ponadto z orzeczenia WSA wynika prawne rozróżnienie ról pełnionych przez głowę państwa w systemie ustrojowym. Sąd w Warszawie orzekł, że wydawanie aktu powołania sędziego nie mieści się w sferze klasycznej działalności administracji publicznej. Jest to czynność o charakterze ustrojowym, która wynika z pozycji prezydenta jako najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej.
W uzasadnieniu wyroku wskazano, że prezydent podejmujący decyzje nominacyjne nie występuje jako organ administracyjny, lecz jako głowa państwa wykonująca kompetencje arbitrażu. Działa on jako najwyższy przedstawiciel państwa, równoważący władze wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Sąd uznał, że próba poddania tej aktywności kontroli WSA byłaby naruszeniem konstytucyjnej równowagi między organami państwa.
Taka konstrukcja ustrojowa wyklucza możliwość ingerencji sądów administracyjnych w suwerenne decyzje personalskie głowy państwa. Karol Nawrocki forsował taki pogląd od początku swojej kadencji. Stanowisko sądu wzmacnia pozycję prezydenta w trwającym od wielu miesięcy sporze o kształt wymiaru sprawiedliwości i nominacje sędziowskie.
Spór o nominacje z listopada 2025 roku
Sprawa ma swój początek w wydarzeniach z połowy listopada 2025 roku, które wywołały burzę w środowisku prawniczym. Wtedy to głowa państwa oficjalnie odrzuciła wnioski o nominowanie 46 sędziów do sądów wyższych instancji. Decyzja ta odblokowała przekazane wcześniej przez Krajową Radę Sądownictwa rekomendacje i spotkała się z natychmiastowym protestem części organizacji sędziowskich oraz ówczesnego Ministerstwa Sprawiedliwości.
Większość spośród 46 pominiętych sędziów podpisała w 2021 roku głośny apel wzywający do bezwzględnego wykonywania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Prezydent jednoznacznie uzasadniał swoje ówczesne stanowisko względami ustrojowymi i koniecznością obrony suwerenności polskiego systemu prawnego przed zewnętrznymi ingerencjami. W jego ocenie sędziowie ci wykazali brak lojalności wobec polskiej Konstytucji.
- Nie będę dawał awansów tym sędziom, którzy kwestionują porządek konstytucyjno-prawny Rzeczypospolitej - mówił wówczas Karol Nawrocki. Dotyczy to osób, które słuchają złych podszeptów ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, zachęcającego do kwestionowania porządku konstytucyjno-prawnego. Wypowiedź ta padła podczas konferencji prasowej zorganizowanej tuż po podjęciu decyzji o zablokowaniu listy nominacyjnej.
Prezydent zapowiedział wówczas całkowite wstrzymanie tego typu procedur awansowych na całą swoją pięcioletnią kadencję wobec osób podważających status innych sędziów. - Odsyłamy nominacje sędziowskie, brak zgody przez najbliższe pięć lat. Żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny, nie może liczyć na nominację - oświadczył. Słowa te wyznaczyły jednoznaczny kurs Kancelarii Prezydenta.
Sędziowie idą do NSA
Po odmowie nominacji ze strony prezydenta co najmniej kilkunastu sędziów zdecydowało się skierować sprawę na drogę sądową i złożyło skargi do warszawskiego WSA. Środowisko sędziowskie liczyło na to, że sąd administracyjny zmusi prezydenta do uzasadnienia każdej indywidualnej odmowy lub unieważni jego decyzję. Po niekorzystnym dla nich czerwcowym werdykcie spór prawny przenosi się jednak na kolejny szczebel.
Wyroki warszawskiego sądu nie są prawomocne, a sędziowie zapowiedzieli wykorzystanie wszystkich dostępnych środków odwoławczych. Pod koniec sierpnia co najmniej dwóch sędziów zaskarżyło niekorzystne dla siebie orzeczenia do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Teraz to NSA podejmie ostateczną decyzję w kwestii granic prezydenckiej prerogatywy oraz dopuszczalności sądowej kontroli odmowy nominacji sędziowskich. Rozstrzygnięcie to będzie miało historyczne znaczenie, gdyż wyznaczy standard prawny na kolejne lata i określi, jak głęboko sądy mogą ingerować w decyzje głowy państwa. Do czasu ogłoszenia wyroku sytuacja nominacyjna 46 sędziów pozostaje całkowicie zawieszona.
- Byłoby to działanie sprzeczne z naszą konstytucją. KRS przeprowadza konkurs, a prezydent wręcza nominacje - tak zareagował na decyzję Nawrockiego z listopada 2025 r. Żurek, porównując prezydenta do "króla Słońce". - Nie wiemy czy te indywidualne odmowy będą w jakiś sposób uzasadniane, czy po prostu prezydent da nam listę i powie: "tych chcę, tych nie chcę". Tak działał Król Słońce, a my jesteśmy republiką, która ma konstytucję i każde kompetencje organu są podzielone i opisane bardzo dokładnie - dodawał.
Działanie Karola Nawrockiego skomentował również przedstawiciel rządu. Adam Szłapka, rzecznik rządu, nazwał odmowę nominacji "uzurpacją uprawnień”. WSA stoi na zupełnie innym stanowisku - prezydent miał prawo odmówić awansów sędziowskich i leży to wyłącznie w jego prerogatywach.
Fot. Prezydent Karol Nawrocki/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (186)