Sikorski pewny zwycięstwa Polski nad Rosją. Te słowa wywołały burzę

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 118
Szef MSZ Radosław Sikorski, wizytując Kijów, zapewnił, że w razie ataku na sojusz NATO pokonałoby Rosję w krótkim czasie. Wypowiedź szefa polskiej dyplomacji wywołała natychmiastową reakcję rzeczniczki rosyjskiego MSZ Marii Zacharowej.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak szef polskiej dyplomacji ocenia potencjał militarny NATO, gdyby doszło do wojny z Rosją.
  • Co Maria Zacharowa odpisała ministrowi na Telegramie i jakimi słowami go określiła
  • Relacja z incydentu pod Dorohuskiem, gdzie rosyjskie maszyny spadły tuż przy granicy
  • Jak na eskalację zareagowały polskie wojsko, służby i rząd Donalda Tuska

Sikorski o potencjale NATO. "Pokonalibyśmy ją dość szybko"

Szef polskiej dyplomacji pojawił się na konferencji Yalta European Strategy w stolicy Ukrainy. W trakcie wystąpienia minister odniósł się do relacji militarnych między Moskwą a państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego.

- Gdyby Rosja nas zaatakowała, pokonalibyśmy ją dość szybko. Mamy przytłaczającą przewagę nad Rosją w zakresie sił powietrznych - oświadczył Radosław Sikorski podczas kijowskiego forum.

Minister wskazał jednocześnie na możliwe scenariusze zakończenia trwającego konfliktu zbrojnego. - Negocjacje są jednym ze sposobów zakończenia tej wojny. Ale innym sposobem jest to, że wojna po prostu sama wygaśnie, kiedy Putinowi zabraknie zasobów, aby ją kontynuować. Aby tak się stało, Ukraina musi skoncentrować się przede wszystkim na uderzeniach w rafinerie - ocenił Sikorski.  

Dziś doprecyzował na portalu X: - Żeby było jasne co powiedziałem w Kijowie. Że w wypadku rosyjskiej agresji na NATO, dzięki przewadze w powietrzu, lotnictwo europejskiej części NATO byłoby w stanie, nawet bez udziału USA, zniszczyć połowę rosyjskich rafinerii szybciej niż Ukraina - oświadczył. - Nadal tak uważam - potwierdził. 



Maria Zacharowa odpowiada na Telegramie

Wypowiedź ministra spotkała się z błyskawiczną reakcją władz w Moskwie. Oficjalny komentarz w mediach społecznościowych opublikowała rzeczniczka rosyjskiego resortu dyplomacji, Maria Zacharowa, która zamieściła krótki wpis na platformie Telegram. - Minister Spraw Zagranicznych Polski Sikorski: "Gdyby Rosja zaatakowała Polskę, bardzo szybko byśmy wygrali". Rusofobia mózgu - napisała w swoim knajackim stylu Zacharowa na Telegramie, komentując wystąpienie Sikorskiego z Kijowa. 

Pomijając wynurzenia szefowej MSZ Rosji, faktem jest, że polski minister nie sprecyzował, czym byłoby zwycięstwo NATO - w domyśle Polski - nad Kremlem. Czy chodziłoby o odparcie pełnoskalowej inwazji na Warszawę, jak to uczynili Ukraińcy, broniąc Kijowa? Czy skuteczną kontrofensywą na terenie Federacji Rosyjskiej? Zwrócił na to uwagę były szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, dr Sławomir Dębski.  

Jaka strategia Polski? 

- Jednym z osobliwych uroków X jest to, że przytłaczająca większość osób komentujących strategię wydaje się być strategicznymi analfabetami. Reakcje na oświadczenie ministra spraw zagranicznych Sikorskiego w Kijowie – że Rosja zostałaby dość szybko pokonana, gdyby zaatakowała NATO – stanowią kolejny wspaniały przykład. Mam własne zastrzeżenia. Co dokładnie rząd, który reprezentuje, uważa za zwycięstwo nad Rosją? Odrzucenie inwazji? Zniszczenie rosyjskiej zdolności do jej odnowienia? Zmusić Moskwę do porzucenia jej celów politycznych? I jak proponuje osiągnąć ten rezultat? Prawie trzy lata po objęciu władzy przez ten rząd wciąż czekam na wyraźnie sformułowaną teorię zwycięstwa. „Dość szybko” to spekulacyjna prognoza, a nie strategia - komentował wystąpienie Sikorskiego historyk. Badacz dziejów zwrócił uwagę, że broń nuklearna nie doprowadziła do wygranych mocarstw na polu bitwy - tak np. Amerykanów w Wietnamie, jak i Sowietów w Afganistanie czy Rosji, która napadła na Ukrainę. 

- Teraz spójrzmy na Rosję. Po latach wojny wciąż nie udało jej się podporządkować Ukrainy: kraju z ułamkiem jej zasobów ekonomicznych, znacznie mniejszą populacją i silną zależnością od zewnętrznej pomocy. Ukraina cierpi okropnie. Rosja również zużywa swoich żołnierzy, sprzęt i zasoby ekonomiczne na ogromną skalę. Ocena, która liczy tylko ukraińskie wyczerpanie, to propaganda przebrana za strategię. Broń nuklearna czyni eskalację niebezpieczną. Nie czyni swoich właścicieli niepokonanymi. Pokonanie rosyjskiego ataku nie musi oznaczać zajęcia Moskwy czy zniszczenia państwa rosyjskiego. Może oznaczać odmowę Kremlowi osiągnięcia jego celów i uczynienie dalszej agresji nie do utrzymania. Centralnym problemem Zachodu jest jego niepowodzenie w zdefiniowaniu zwycięstwa i zorganizowaniu swojej znacznej mocy w celu jego osiągnięcia. Rzeczywiste luki w zdolnościach muszą zostać zamknięte. Ale zdolności potrzebują politycznego celu, strategii i woli działania - zauważył Dębski. 

 


Zmasowany atak i uderzenie 800 metrów od granicy

Wymiana zdań między Sikorskim a Zacharową odbywa się w warunkach gwałtownej eskalacji działań wojennych w zachodniej Ukrainie. Rosja uderzyła w nocy z 12 na 13 września, wysyłając 450 dronów oraz cztery drony-rakiety Banderol. Bilans jest tragiczny: co najmniej trzy osoby zginęły, a ok. 40 odniosło obrażenia.

Jeden z bezzałogowców uderzył po stronie ukraińskiej w odległości około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Maszyna eksplodowała niespełna kilometr od szlabanów w Dorohusku, trafiając w stację paliw lub stojącą obok ciężarówkę. Wybuch wywołał pożar pojazdów.

Polskie systemy radiolokacyjne wykryły wówczas atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej części Ukrainy. Jedna z maszyn spadła 1 km od granicy z Polską, a kolejna już 5 km od linii granicznej. Rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło w niedzielę, że celem ataków w zachodniej Ukrainie była infrastruktura kolejowa służąca do przewozu ładunków wojskowych z Europy.

Eskalacja wpłynęła bezpośrednio na ruch międzynarodowy. Pociąg pasażerski relacji Kijów-Warszawa dotarł ze znacznym opóźnieniem do stacji Warszawa Wschodnia w niedzielę około godziny 16. Wśród podróżnych, na szczęście, nikt nie odniósł obrażeń.  


Fot. Radosław Sikorski, szef MSZ/East News 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj118 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (118)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo