Szpital odcina się od Dawida Kacprzyka. "Nie wiem, dlaczego to robi"

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 33
Dawid Kacprzyk podawał w jednym z popularnych serwisów medycznych, że pracuje w Szpitalu św. Anny w Warszawie. Pojawiło się dementi, a przedstawiciele lecznicy nie wiedzą, dlaczego były radny KO podaje się za lekarza wspomnianej placówki. Kacprzyk świadczy na pewno usługi medyczne w Jaktorowie.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Szpital św. Anny odcina się od Dawida Kacprzyka i gdzie obecnie pracuje bohater głośnej afery
  • Nowe miejsce pracy medyka w Jaktorowie
  • Jaką kwotę zwrócił lekarz po korekcie kilkudziesięciu spornych faktur
  • Czego dotyczą dwa śledztwa prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie

Cztery dyżury i koniec współpracy

W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia sugerujące, że Dawid Kacprzyk znalazł zatrudnienie w Szpitalu św. Anny, nadzorowanym przez Mazowieckie Centrum Rehabilitacji "Stocer”. Do tych informacji odniosła się prezes placówki Jolanta Wiśniewska. - Absolutnie to dementuję - podkreśliła Wiśniewska w rozmowie z Wirtualną Polską, ucinając medialne spekulacje na temat obecności lekarza w zespole.

Jak wyjaśniły władze placówki, Dawid Kacprzyk przepracował w tej placówce zaledwie cztery dyżury na izbie przyjęć w 2025 roku, jeszcze przed wybuchem afery. Po tym krótkim, epizodycznym kontakcie współpraca z medykiem została definitywnie zakończona i nie była wznawiana.

Jolanta Wiśniewska zapowiedziała również, że spółka oficjalnie wystąpi o sprostowanie informacji o rzekomej pracy Dawida Kacprzyka. Placówka kategorycznie nie chce być łączona z jego obecną aktywnością zawodową ani przeszłością w warszawskim szpitalu. 


Dyżury Kacprzyka w Jaktorowie

Mimo stanowczego stanowiska podwarszawskiej lecznicy, Dawid Kacprzyk nie zniknął z rynku medycznego i kontynuuje pracę w zawodzie. Jak informował portal Niezalezna.pl, lekarz podjął pracę w jaktorowskim Centrum Medycznym. W nowym miejscu pracy medyk przyjmuje pacjentów jako lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Informacja ta wywołała poruszenie, biorąc pod uwagę, że lekarz wciąż znajduje się w centrum zainteresowania organów ścigania. 

Dziennikarze próbowali uzyskać komentarz w ośrodku zdrowia i zapytać o powody zatrudnienia chirurga obciążonego aferą. Kierownictwo Centrum Medycznego w Jaktorowie odmówiło jednak jakiejkolwiek oficjalnej rozmowy z mediami na ten temat. Redaktorzy widzieli Kacprzyka, wsiadającego już nie do Porsche Panamera, a Mazdy. 

Wcześniej media informowały również o próbach formalnego uregulowania dalszego szkolenia specjalizacyjnego medyka w innym województwie. - Taki wniosek u mnie na biurku był, ale go odrzuciłem - poinformował w rozmowie z Wirtualną Polską wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar.

Milionowe zarobki w stołecznej lecznicy

Dawid Kacprzyk stał się postacią powszechnie znaną po ujawnieniu skali jego zarobków w Szpitalu Południowym na warszawskim Ursynowie. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego oraz danych przekazanych przez stołecznych radnych, jako lekarz w trakcie specjalizacji zarobił w 2025 roku ok. 1,6 mln zł. Tak wysokie wynagrodzenie pochodziło z jego działalności medycznej.

Ujawnienie tych danych przez Zero.pl wywołało falę oburzenia i wymusiło natychmiastową kontrolę rozliczeń ze strony warszawskiego Ratusza. Audyt wykazał, że kwoty wypłacane lekarzowi były rażąco wysokie w stosunku do standardów rynkowych i czasu pracy. Kontrole w placówce wykazały również istnienie tak zwanego saloniku VIP. Według doniesień medialnych na oddziale prowadzonym przez Kacprzyka politycy Koalicji Obywatelskiej i ich rodziny mieli być przyjmowani poza kolejką i kierowani na ekspresowe badania. Urząd Miasta stwierdził później, że lekarz bez uprawnień korzystał w tym celu z pomieszczeń Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa.

W konsekwencji kontroli, jak poinformował warszawski ratusz, Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 500 tysięcy złotych nienależnie pobranych środków. Warszawscy urzędnicy podkreślają jednak, że zwrot pieniędzy nie zamyka sprawy, która rzuca cień na system nadzoru nad miejskimi szpitalami. Kontrole wykazały liczne uchybienia w sposobie akceptowania rachunków przedkładanych przez medyków.

Prokuratura bada miliony ze szpitala

Finansami i procedurami w miejskim szpitalu zajmują się obecnie śledczy, a sprawa ma charakter rozwojowy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa odrębne, wielowątkowe postępowania. Pierwsze z nich dotyczy oszustwa i doprowadzenia placówki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości. Kwota wskazana przez śledczych to co najmniej 558 558,70 zł.

Drugie postępowanie uderza w osoby decyzyjne i kadrę zarządzającą lecznicą. Prokuratorzy badają wątek niedopełnienia obowiązków i nadużycia uprawnień przez urzędników i dyrekcję, którzy dopuścili do tak gigantycznych wypłat.

Mimo wszczętych postępowań, Dawid Kacprzyk nie został dotychczas przesłuchany w charakterze podejrzanego i nie usłyszał żadnych zarzutów. Mało tego, przez niektórych polityków KO jest oceniany jako "ofiara nagonki".

Prokuratura zapowiedziała publikację wstępnego komunikatu w tej sprawie na pierwszą połowę października 2026 roku. Mimo kontynuowania pracy w Jaktorowie, medyk musi liczyć się z konsekwencjami zawodowymi. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej prowadzi wobec niego postępowanie wyjaśniające, które dotyczy m.in. zarzutu opuszczenia dyżuru medycznego. Zdaniem rzecznika NIL Piotra Pisuli do czasu decyzji sądu lekarskiego Kacprzyk formalnie może wykonywać zawód.   


Fot. Dawid Kacprzyk, były radny Ursusa z ramienia KO i do 2026 r. lekarz bez ukończonej specjalizacji w Szpitalu Południowym/screen TVN24

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj33 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Rozmaitości