Rutkowski rusza z odsieczą. Skandalista chce złapać Romanowskiego i oferuje fortunę

Redakcja Redakcja Celebryci Obserwuj temat Obserwuj notkę 15
Krzysztof Rutkowski włącza się w poszukiwania byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Celebryta wyznaczył wysoką nagrodę finansową za wskazówki dotyczące miejsca zamieszkania polityka i twierdzi, że przebywa on na terenie Rumunii.

Z artykułu dowiesz się:

  • Krzysztof Rutkowski oferuje 10 tys. dolarów nagrody za wskazanie miejsca pobytu Marcina Romanowskiego
  • Były detektyw twierdzi, że polityk ukrywa się w Rumunii, co kłóci się z ustaleniami rządu
  • Donald Tusk wskazywał na Naddniestrze, jednak pod wskazanym adresem prokuratura zastała pusty plac
  • Biuro Rutkowski nie posiadało latami wymaganej licencji MSWiA na świadczenie usług detektywistycznych

Nagroda w twardej walucie. Rutkowski ruszy tropem polityka

Krzysztof Rutkowski ogłosił włączenie się w poszukiwania Marcina Romanowskiego, podejrzewając początkowo, że polityk może ukrywać się w Naddniestrzu, Mołdawii lub na Słowacji - informował "Super Express”. Na deklaracjach się jednak nie skończyło.

Celebryta właśnie ufundował nagrodę w wysokości 10 tysięcy dolarów za wyznaczenie lub precyzyjne wskazanie konkretnego miejsca pobytu Marcina Romanowskiego. Aby zachęcić potencjalnych informatorów, gwarantuje pełną dyskrecję. - Oferuję wspomnianą kwotę osobie, która wskaże konkretne miejsce jego pobytu. Informator może liczyć na 100-proc. anonimowość - zapewnił Rutkowski. 

Prywatny detektyw zapowiedział także wyjazd ze swoją grupą operacyjną do Kiszyniowa. Na miejscu zamierza prowadzić działania wywiadowcze oraz śledztwo dziennikarskie, a wszelkie zebrane ustalenia przekazać organom ścigania. Jednocześnie w rozmowie z "Faktem” przedstawił zupełnie nowy trop. - Romanowski jest w Rumunii. Wiemy, gdzie przebywa i zawstydzimy polskie służby - oświadczył. Wersję tę powtarza od maja tego roku. 

Detektyw przekonuje, że sytuacja w Rumunii wygląda inaczej, a jego ludzie dysponują możliwością zatrzymania polityka na miejscu. Wskazał na doskonałe kontakty z miejscową policją w Bukareszcie oraz sukces ostatniej realizacji przeprowadzonej w stolicy Rumunii. - Tak sądzę będzie również w tym przypadku - dodał w wypowiedzi dla tabloidu. 

Rutkowski ostro ocenił dotychczasowe działania polskich organów ścigania. W wywiadzie dla tygodnika "Wprost” nazwał poszukiwania Marcina Romanowskiego nieudolnymi i określił je mianem drogiej pokazówki pod publikę. 


Chaos w ustaleniach rządu

Legendarna już pewność siebie Rutkowskiego kontrastuje z chaosem informacyjnym wokół miejsca pobytu polityka. Wokół oficjalnych działań państwa pojawiły się wyraźne rozbieżności.

Premier Donald Tusk przekazał niedawno, że służby państw partnerskich z regionu oceniają prawdopodobieństwo pobytu Marcina Romanowskiego w Tyraspolu "na 99 procent". Informacja ta miała wskazywać na ukrywanie się byłego wiceministra w kontrolowanym przez Rosjan Naddniestrzu.

Ustalenia śledczych rysują jednak zupełnie inny obraz sytuacji. Według informacji "Rzeczpospolitej”, o których pisaliśmy wczoraj, prokuratura nie posiada obecnie dowodów na pobyt polityka w Naddniestrzu. Co więcej, podany przez Romanowskiego oficjalny adres w Tyraspolu po weryfikacji okazał się pustym placem. 


Sprawa ma również poważny wymiar prawny. Sąd wydał za Marcinem Romanowskim Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) w związku z jego niestawiennictwem na wezwania oraz uchyleniem immunitetu.  

Kontrowersje i brak licencji Rutkowskiego

Celebryta w swoich medialnych wypowiedziach regularnie przypomina o dawnych osiągnięciach zespołu. Jego ludzie ujęli w Budapeszcie członka łódzkiej grupy przestępczej znanego jako "Jędrzej”, czyli cyngla tzw. Ośmiornicy Łódzkiej. Zespół ma na koncie także pomoc przy zatrzymaniu w Czechach zabójcy notariusz z Oświęcimia. Na terenie Wielkiej Brytanii jego ludzie zlokalizowali z kolei poszukiwanego za zabójstwo krakowskiego kibica Piotra K.

Działalność znanego celebryty od lat budzi jednak poważne wątpliwości formalno-prawne. Prokuratura oraz Departament Zezwoleń i Koncesji MSWiA potwierdziły, że Biuro Doradcze Rutkowski nie posiadało przez lata rejestracji do świadczenia usług detektywistycznych. Licencję uzyskał dopiero w lipcu 2026 r. Rutkowski w 2018 r. został nawet prawomocnie skazany za bezprawne prowadzenie działalności detektywistycznej. W sprawie chodziło o ponad 200 umów zawartych z klientami. 

Wokół działalności Rutkowskiego przypomina się również kontrowersje drogowe z 2024 roku. Głośnym echem w sieci odbił się incydent, na który uwagę zwrócił profil "Bandyci Drogowi”. Twórcy profilu opublikowali 5 grudnia 2024 roku nagranie z przejazdu samochodu BMW serii 7 o charakterystycznych numerach rejestracyjnych E7 ZORRO. Pojazd należał do Krzysztofa Rutkowskiego. Kierowca wykorzystał korytarz życia na autostradzie A2, by sprawniej przejechać w stronę Warszawy.

Policja potwierdziła autentyczność nagrania z trasy na terenie powiatu grodziskiego. Funkcjonariusze analizują materiał pod kątem złamania przepisów ruchu drogowego, choć sam Rutkowski skierował wcześniej pismo do policji, informując o swoim udziale w zdarzeniu.   


Fot. Krzysztof Rutkowski/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj15 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości