Ogień w samolocie ze 133 osobami. Laptop pasażera zapalił się w locie

Redakcja Redakcja Wypadki Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Ogień na pokładzie samolotu. Laptop pasażera stanął w płomieniach Laptop jednego z pasażerów zapalił się w trakcie lotu American Airlines z Atlanty do Dallas. Kapitan jednostki zgłosił kontrolerom "pożar w tylnej części kabiny", co wymusiło natychmiastową interwencję załogi i uruchomienie procedur awaryjnych na lotnisku docelowym.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaki był przebieg incydentu w trakcie lotu do Dallas
  • Sposób, w jaki załoga zdusiła ogień
  • Jak wielu pasażerów mogło odnieść poparzenia
  • Skalę podobnych zdarzeń notowanych w USA od stycznia

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w piątek. Maszyna, na pokładzie której znajdowały się 133 osoby, wylądowała bezpiecznie, a jeden z podróżnych wymagał pomocy medycznej. 

Dramatyczne chwile w powietrzu. Pożar z tyłu pokładu

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w piątek na pokładzie samolotu tego przewoźnika. Maszyna realizowała rejs o numerze 2398 z międzynarodowego lotniska w Atlancie do Dallas-Fort Worth, mając na pokładzie 133 pasażerów oraz członków załogi. W trakcie lotu w kabinie szybko pojawił się dym po tym, jak laptop jednego z pasażerów zaczął dymić i stanął w ogniu. O skali zagrożenia świadczy relacja kapitana, który natychmiast poinformował kontrolerów o sytuacji.

Jak relacjonowały media, w tym brytyjski serwis BBC, pilot zgłosił kontroli ruchu lotniczego pożar w tylnej części kabiny. Jednocześnie przekazał, że około czterech lub pięciu pasażerów mogło zostać poparzonych. Komunikat przekazany kontrolerom uruchomił procedury alarmowe na lotnisku docelowym. Wszyscy czekali na rozwój wypadków w powietrzu, podczas gdy załoga przystąpiła do gaszenia ognia. 


Błyskawiczna reakcja załogi. Użyto specjalistycznego sprzętu

Kluczową rolę w opanowaniu zagrożenia odegrał personel pokładowy. Załoga samolotu natychmiast przystąpiła do procedur awaryjnych przewidzianych na wypadek pożaru urządzeń elektronicznych. Załoga umieściła palące się urządzenie w specjalnej torbie termicznej, co pozwoliło na opanowanie sytuacji. Tego typu torby są odporne na wysoką temperaturę i zaprojektowane tak, by pomieścić w całości sprzęt, w którym doszło do zapłonu baterii.

Dzięki temu ogień nie objął foteli ani innych elementów wyposażenia wnętrza. Samolot wylądował bezpiecznie na międzynarodowym lotnisku Dallas-Fort Worth w Teksasie. Na płycie lotniska na maszynę czekały już służby ratunkowe i zespoły medyczne. Pomocy udzielono jednej osobie, którą ratownicy wypisali do domu po krótkim badaniu. Obyło się w tym przypadku bez hospitalizacji. 


Zagrożenie ze strony akumulatorów. Niepokojące statystyki FAA

Incydent na pokładzie lotu American Airlines 2398 ponownie zwrócił uwagę na kwestię bezpieczeństwa przewożonej przez pasażerów elektroniki. Sprawą zajmują się odpowiednie organy nadzorcze. Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) przypomina, że akumulatory litowo-jonowe wykorzystywane m.in. w laptopach i telefonach mogą ulec przegrzaniu i zapłonowi. Do najbardziej niebezpiecznych sytuacji dochodzi zwykle wtedy, gdy ogniwo jest uszkodzone, wyeksploatowane albo nieprawidłowo przechowywane.

Skalę problemu pokazują oficjalne dane amerykańskiego regulatora. Od początku roku FAA odnotowała w USA od 56 do 58 incydentów w powietrzu związanych z tego typu ogniwami. W każdym z tych przypadków doszło do pożaru, dymu lub silnego nagrzania sprzętu. Dlatego linie lotnicze i urzędy nadzoru przypominają o zasadach przewozu elektroniki z bateriami litowymi. Urządzenia tego rodzaju należy trzymać w bagażu podręcznym, a nie w luku bagażowym, gdzie reakcja na ewentualny zapłon byłaby znacznie utrudniona.  


Fot. Samolot American Airlines/East News

Red.



Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości