Medyczni szarlatani
Głośnym przykładem zagrożeń związanych z pseudomedycyną była sprawa 40-letniej pacjentki chorej na raka jajnika, która korzystała z usług naturopaty z Bielska-Białej. Mężczyzna miał diagnozować ją za pomocą biorezonansu i zalecać m.in. tzw. perły księżniczki, czyli tampony nasączone chińskimi ziołami. Podczas przeszukania jego gabinetu śledczy zabezpieczyli dane blisko 900 osób, które mogły korzystać z jego usług.
Takim praktykom mają przeciwdziałać nowe uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta. Ustawa określana jako „lex szarlatan” ma chronić pacjentów przed oszustami oferującymi niesprawdzone i potencjalnie niebezpieczne metody. Jednocześnie przepisy nie mają ograniczać stosowania m.in. ziołolecznictwa, masaży czy akupunktury. Ustawa czeka na decyzję prezydenta, który ma na nią czas do 21 sierpnia.
– Ustawa ma chronić przed osobami, które oszukują pacjentów, wmawiając im nieprawdziwe informacje związane z metodami leczenia, ma bronić pacjentów przed naciągaczami, którzy mają zawsze bardzo proste odpowiedzi: bardzo łatwo da się wyleczyć, wszystko da się wyleczyć, w porównaniu do medycyny akademickiej, która mówi jasno, że często ten proces jest bardzo długi – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
„Lex szarlatan”. Kogo obejmą nowe przepisy?
Praktyki pseudomedyczne są często prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, m.in. w ramach zwykłej działalności gospodarczej. W efekcie nie podlegają takim samym zasadom nadzoru jak podmioty lecznicze.
W Polsce zarejestrowanych jest blisko 40 tys. działalności gospodarczych związanych z działalnością paramedyczną oraz medycyną tradycyjną, uzupełniającą i alternatywną. Nie oznacza to jednak, że wszystkie z nich stosują praktyki pseudomedyczne. Kryteria takich praktyk może spełniać od kilku do kilkunastu tysięcy osób i podmiotów.
– Ustawa „lex szarlatan” nie będzie dotyczyła osób, które leczą ziołami, masażystów, leczenia akupunkturą, medycyny chińskiej. Wszystkie te metody, które są stosowane dzisiaj jako medycyna komplementarna, będą oczywiście możliwe i dalej będą mogły być stosowane. To jest ustawa, która ma za zadanie przestrzegać pacjentów przed osobami, które polecają leczenie hormonalne, na przykład na zasadzie picia płynu Lugola, który jest skrajnie niebezpieczny przy leczeniu tarczycy – mówi Konrad Madejczyk.
Zgodnie z ustawą za praktykę pseudomedyczną będzie mogło zostać uznane przypisywanie metodzie lub substancji właściwości leczniczych niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić m.in. do pogorszenia stanu zdrowia, opóźnienia właściwej diagnostyki lub leczenia albo rezygnacji z terapii o potwierdzonej skuteczności. Nowe regulacje mają również obejmować publiczne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
Nawet milion złotych kary
Rzecznik Praw Pacjenta ma otrzymać możliwość prowadzenia odrębnych postępowań dotyczących praktyk pseudomedycznych. Będzie mógł żądać od kontrolowanych osób i podmiotów informacji oraz dokumentów, a także korzystać z opinii ekspertów. Co istotne, w sytuacji, w której RPP uzna, że określona praktyka może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjentów, będzie mógł nakazać jej natychmiastowe zaprzestanie jeszcze przed zakończeniem postępowania.
Rzecznik ma również prowadzić jawny rejestr podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną. W przypadku stron internetowych będzie mógł wystąpić do operatora telekomunikacyjnego o przekierowanie użytkowników z oznaczonej domeny na stronę RPP zawierającą ostrzeżenie o dezinformacji medycznej. – Ustawa będzie też broniła pacjentów przed osobami, które nieprawnie używają tytułu zawodowego lekarza – dodaje Konrad Madejczyk.
Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje ponadto podniesienie maksymalnej kary za naruszanie zbiorowych praw pacjentów do 1 mln zł. Kara za brak współpracy z rzecznikiem, np. nieprzekazanie wymaganych informacji lub dokumentów, będzie mogła natomiast wynieść do 100 tys. zł.
Ustawa budzi emocje. Decyzja należy do Karola Nawrockiego
Nowe przepisy od początku prac legislacyjnych wywołują spory. Do prezydenta zwracają się zarówno zwolennicy regulacji – w tym przedstawiciele środowisk lekarskich, naukowych i organizacji pacjenckich – jak i jej przeciwnicy. Krytycy wskazują przede wszystkim na ryzyko zbyt szerokiej interpretacji nowych kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta. Wątpliwości dotyczą m.in. tego, gdzie dokładnie przebiegać będzie granica między dozwolonym stosowaniem metod komplementarnych a praktyką uznaną za pseudomedyczną.
Instytut Ordo Iuris zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego o skierowanie ustawy do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. W swojej analizie organizacja wskazuje m.in. na – jej zdaniem – niejednoznaczne definicje praktyk pseudomedycznych oraz dezinformacji medycznej. Ostateczna decyzja dotycząca nowych przepisów należy teraz do prezydenta.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/East News
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (23)