Z artykułu dowiesz się:
- Dowiesz się, o ile spadną stawki za benzynę i olej napędowy
- Kogo obejmie podatek windfall tax i jaka będzie jego stawka
- Jakie były źródła sporu między rządem a prezydentem Karolem Nawrockim
- Co oznacza skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego
Są kwoty obniżek na stacjach
Zapowiedź nadeszła ze strony ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Szacunki wskazują, że obniżka wyniesie od 1,2 do 1,3 zł za litr. Pierwsze zmiany kierowcy mają zobaczyć w najbliższą sobotę i niedzielę. - Ustawa o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych właśnie wpłynęła do RCL. Jeszcze dziś będzie ogłoszona. Oznacza to, że już w weekend ceny na stacjach paliwowych będą niższe. Szacunkowo o około 1,2-1,3 zł na litrze. I po co były te gierki, Panie Prezydencie? – napisał Domański w czwartek wieczorem na platformie X.
Rząd zapowiada obniżenie stawek VAT i akcyzy na paliwa. Niższe podatki mają przełożyć się na kwoty widoczne na pylonach, a koszt tych działań ma pokryć nowa danina. Ministerstwo Finansów szacowało wpływy z windfall tax na około 4 mld zł.
Donald Tusk skomentował decyzję prezydenta w krótkim wpisie: "To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa”.
Orędzie prezydenta i podpisanie ustawy
Karol Nawrocki ogłosił w telewizyjnym orędziu, że podpisał rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Dokument wpłynął do Rządowego Centrum Legislacji. Rząd opublikował go w Dzienniku Ustaw tego samego dnia około godziny 22. Dzięki temu przepisy mogły wejść w życie, a zapowiadane zmiany podatkowe stały się podstawą do obniżenia cen.
Nowe prawo przewiduje stawkę 60 proc. podstawy opodatkowania. Obciążenie obejmie przedsiębiorstwa wytwarzające paliwa ciekłe oraz firmy zbywające paliwa pochodzące z importu lub wewnątrzwspólnotowego nabycia. Podstawą wyliczenia daniny jest nadwyżka przychodów ponad marżę referencyjną.
Przepisy obejmują okres od 1 marca 2026 roku do 31 marca 2027 roku. Prezydent zapowiedział jednak skierowanie podpisanej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Czyli przepisy wchodzą w życie i stają się obowiązującym prawem, a badanie ich zgodności z ustawą zasadniczą nie wstrzymuje ich stosowania.
Spór między pałacami
Podpisanie ustawy poprzedziły ogromne spory między Pałacem Prezydenckim a rządem o tempo obniżania cen. W orędziu głowa państwa zażądała, by każda złotówka uzyskana z nowej daniny została przeznaczona na obniżki na stacjach. Karol Nawrocki domagał się również natychmiastowego zejścia do poziomu cen obiecanego w kampanii wyborczej - po 5,19 zł, zgodnie z deklaracjami Donalda Tuska.
Prezydent przypomniał także o własnym projekcie ustawy obniżającym marże koncernów. Według niego propozycja oznaczałaby spadek cen paliwa o ponad 2 zł na litrze. Projekt jest obecnie "mrożony” przez marszałka Sejmu, jak inne inicjatywy głowy państa.
Minister Domański krytykował zwłokę w podpisaniu rządowej ustawy. – Prezydent zupełnie niepotrzebnie zwlekał wiele, wiele tygodni z podpisaniem ustawy, bo przypomnę, że tę ustawę mógł podpisać znacznie, znacznie wcześniej i wtedy ceny na stacjach benzynowych byłyby już od wielu tygodni niższe – mówił podczas konferencji prasowej w Milwaukee w USA, na marginesie posiedzenia G20.
W orędziu prezydent zwracał uwagę na wysokie ceny paliw. Benzyna kosztowała ponad 8 zł za litr, a olej napędowy przekroczył 9 zł. To właśnie do tej sytuacji odnosi się rządowa zapowiedź obniżek oraz ponownego uruchomienia programu CPN. Pakiet wprowadzono po raz pierwszy pod koniec marca 2026 roku. Była to reakcja na konflikt USA i Izraela z Iranem, który rozpoczął się 28 lutego. Program obowiązywał do końca czerwca, a kolejna odsłona działała w drugiej połowie sierpnia 2026 roku.
Fot. Stacja paliw/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)