Ceny paliw dają popalić kierowcom. Miało być taniej, jest coraz drożej

Redakcja Redakcja Paliwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 10
Według obwieszczenia Ministerstwa Energii w poniedziałek 12 października kierowcy musieli zmierzyć się z najwyższymi limitami cenowymi od początku trzeciej edycji programu "Ceny Paliwa Niżej”. Maksymalna stawka za litr benzyny Pb95 wynosiła 6,97 zł, a oleju napędowego – 8,06 zł. Kierowcy zbliżają się do psychologicznych progów 7 zł za benzynę i 8 zł za diesla. A niewykluczone, że z każdym tygodniem będą płacić coraz więcej.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie maksymalne stawki za benzynę i olej napędowy obowiązują od 12 października
  • O ile wzrosną średnie ceny paliw według prognoz na najbliższy tydzień
  • Jaki ma być koszt programu CPN i ile może przynieść podatek od nadzwyczajnych zysków
  • Ilu kierowców aut na LPG w Polsce nie zostało objętych rządowym programem CPN

Drogie tankowanie mimo limitów

Trzecia odsłona programu „Ceny Paliwa Niżej” ruszyła w sobotę 3 października i zgodnie z planem ma potrwać do 31 grudnia. Jeszcze przed jej startem minister finansów Andrzej Domański zapowiadał obniżki cen, o czym informowaliśmy w materiale o zapowiadanym spadku cen przy dystrybutorach. W pierwszych dniach obowiązywania tarczy stawki podlegały jednak wyraźnym wahaniom.

W środę 7 października maksymalne stawki wynosiły 6,86 zł za litr benzyny 95 oraz 7,80 zł za litr oleju napędowego. W czwartek 8 października limity chwilowo spadły do 6,83 zł dla Pb95 i 7,74 zł dla diesla. Spadki okazały się jednak krótkotrwałe i urzędowe stawki natychmiast powróciły do tendencji wzrostowej.

Już w piątek 9 października maksymalna cena Pb95 podskoczyła do 6,90 zł, a oleju napędowego do 7,82 zł. Następnie od 10 do 12 października dopuszczalna cena za oba rodzaje paliw była codziennie wyższa niż dzień wcześniej. Na weekend i poniedziałek 12 października limity sięgnęły rekordowych 6,97 zł za litr Pb95 oraz 8,06 zł za litr oleju napędowego. Z każdym kolejnym obwieszczeniem, odkąd ogłoszono wielką obniżkę na stacjach, rosną ceny za diesla i benzynę. 

Prognozy nie dają nadziei

Opublikowana przez analityków rynkowych prognoza średnich cen detalicznych na tydzień 12–16 października zakładała dalsze wzrosty. Dla Pb95 przewidywano 6,99 zł za litr, a dla benzyny Pb98 – 7,89 zł. Średnia cena diesla miała sięgnąć 8,05 zł.

W porównaniu z wcześniejszym okresem prognozowane podwyżki wynosiły 20 groszy na litrze obu rodzajów benzyny i 35 groszy w przypadku oleju napędowego. Analitycy e-petrol ostrzegali, że Pb95 może przekroczyć zdecydowanie 7 zł, a diesel – 8 zł za litr. Limity nie oznaczają więc zamrożenia cen - są górną granicą, która zmienia się wraz z kosztami paliwa w hurcie. 


Kto zapłaci za "tanie” paliwo?

Według szacunków Ministerstwa Finansów rządowy pakiet ma kosztować budżet państwa około 5 miliardów złotych. W niektórych publikacjach pojawiały się także szacunki sięgające 10 miliardów złotych. Część wydatków ma pokryć podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, którego stawkę ustalono na 60 proc. podstawy opodatkowania.

Ministerstwo Finansów szacowało, że danina od koncernów może przynieść około 4 miliardów złotych. Nie oznacza to jednak, że cały koszt tarczy zostanie sfinansowany z tego źródła. Ustawa obejmuje zyski z działalności paliwowej, a jej przepisy mają przynieść wpływy do budżetu równolegle z obniżkami podatków.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, a następnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Wcześniej podpisaniu ustawy paliwowej towarzyszyły jego zastrzeżenia prawne.

Wojciech Labuda, ekspert rynku energii, zwracał uwagę na wpływ obciążeń podatkowych na ostateczny rachunek kierowców. – W cenie paliwa około połowy stanowią podatki i pakiet CPN polega tylko i wyłącznie na tym, że rząd z części z tych podatków rezygnuje i dzięki temu ta cena jest niższa – wskazał Labuda.

O możliwym przeniesieniu kosztów na klientów mówił również w kontekście nowych danin. – Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której jednak te podwyżki podatków w którymś momencie jednak nie przełożą się też na ceny, które będą płacili konsumenci, użytkownicy stacji paliw – oceniał ekspert. 


LPG poza tarczą

Z rządowej tarczy wykluczono kierowców tankujących gaz. Według danych przywoływanych przez Polską Organizację Gazu Płynnego (POGP), w Polsce z około 3,2 miliona aut przystosowanych do takiego zasilania aktywnie użytkowanych jest około 2,47 miliona pojazdów. Ich właściciele nie korzystają z limitów cenowych ani obniżek przewidzianych dla benzyny i diesla.

Mimo braku rządowego wsparcia kierowcy wciąż szukają oszczędności. Warsztaty montujące instalacje gazowe przyjmują zapisy na styczeń 2027 roku. To sygnał, że zainteresowanie autogazem rośnie w czasie, gdy kolejne podwyżki zwiększają koszt codziennych dojazdów.

Według raportów rynkowych wzrost cen paliw wiąże się z drożejącą ropą i produktami naftowymi. Po przejściu pierwszego w sezonie huraganu ograniczenia produkcji w Zatoce Meksykańskiej przekroczyły 60 proc. Zakłócenia w tym regionie mają znaczenie dla Europy, która sprowadza ze Stanów Zjednoczonych blisko jedną piątą importowanej ropy.

Znaczenie mają również dostawy gotowych paliw. Diesel z USA stanowi ponad połowę europejskiego importu tego produktu, a eksport diesla z Bliskiego Wschodu do Europy zmniejszył się od wybuchu wojny o 80 proc. Do napięć podażowych dochodziły ataki rebeliantów Huti na terytorium Arabii Saudyjskiej. Jeśli ceny hurtowe pozostaną wysokie, stawki maksymalne ogłaszane przez resort energii również mogą dalej rosnąć.   


Fot. Tankowanie/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj10 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Gospodarka