Krwawe ataki na Rijad. Dlaczego Trump odmawia pomocy Saudyjczykom?

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
Jemeńscy rebelianci Huti przeprowadzili zmasowane uderzenia rakietowe na międzynarodowe lotnisko Króla Chalida w Rijadzie. W najkrwawszym ataku od dekady zginęło kilkanaście osób, a setki odniosły obrażenia – wynika z danych agencji Reuters. Saudyjski następca tronu apeluje do Waszyngtonu o interwencję militarną, lecz Biały Dom odmawia. W obliczu eskalacji konfliktu polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podwyższyło ostrzeżenie dla podróżujących do królestwa do najwyższego, czwartego stopnia. Rynki naftowe zareagowały wzrostem cen.

 Z artykułu dowiesz się:

  • Jaki był bilans weekendowych ataków na stołeczny port lotniczy
  • Dlaczego systemy Patriot i THAAD nie powstrzymały wszystkich pocisków
  • Dlaczego Donald Trump odrzucił prośbę księcia Mohammeda o naloty na Huti
  • Jak eskalacja w rejonie Morza Czerwonego przełożyła się na skok cen ropy naftowej na globalnych giełdach

Dramatyczny weekend w Rijadzie. Lotnisko pod ostrzałem

Do najtragiczniejszego uderzenia doszło w sobotę, kiedy pocisk manewrujący trafił w terminal pasażerski stołecznego portu lotniczego. Jak podaje agencja Reuters, w ataku zginęło 13 osób, a ponad 300 zostało rannych. Wśród zabitych znaleźli się m.in. obywatele Arabii Saudyjskiej, USA, Bangladeszu, Egiptu i Syrii.


W niedzielę niezidentyfikowany pocisk uderzył w terminal 4, wywołując pożar, a obrona powietrzna zniszczyła inny pocisk manewrujący w pobliżu lotniska. Rzecznik wojskowy Huti Yahya Saree ostrzegł linie lotnicze oraz pasażerów, ogłaszając saudyjskie lotniska teatrem działań wojennych. W odpowiedzi na zagrożenie dla cywilów polski resort dyplomacji wydał komunikat.

Polskie MSZ podwyższyło poziom ostrzeżenia dla Arabii Saudyjskiej do stopnia 4, odradzając Polakom wszelkie podróże do tego kraju.

Dlaczego tarcza nad Rijadem zawodzi? Słabość giganta

Skuteczność ataków odsłoniła luki w saudyjskiej obronie. Arabia Saudyjska dysponuje jedną z najnowocześniejszych armii na świecie, a jej system obrony powietrznej bazuje na amerykańskich bateriach Patriot i THAAD.

Ryszard Wilk, poseł Konfederacji gościem Algorytmów Władzy w Salon24. Oglądaj:


Saudyjczykom dramatycznie brakuje rakiet przechwytujących, które w dużej mierze wyczerpały się w pierwszych miesiącach konfliktu z Iranem. Ograniczenia tarczy tłumaczą też eksperci wojskowi.

- Niezależnie od tego, jak wielowarstwowy jest system obrony powietrznej, i tak zdarzają się sytuacje, gdy obiekt latający przedostanie się przez niego - ocenia Nawaf Obaid z King’s College London.

Trump mówi „nie”. Kulisy rozmów z Rijadem

Jeszcze przed uderzeniami w stolicę saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman dwukrotnie dzwonił do Donalda Trumpa, prosząc o bezpośrednie naloty USA na pozycje Huti. Amerykański prezydent odrzucił prośbę Rijadu o zaangażowanie sił zbrojnych.

Waszyngton zaproponował monarchii wymianę danych wywiadowczych oraz wsparcie logistyczne dla samodzielnych operacji Saudów. Wysoki rangą urzędnik amerykański wyjaśnił, że USA nie będą interweniować bezpośrednio, dopóki Huti przestrzegają rozejmu z 2025 roku i nie atakują jednostek pod banderą USA.

Prezydent USA zwrócił uwagę, że rebelianci przepuszczają większość statków przez cieśninę Bab el-Mandeb, a jedynym krajem, z którego nie są zadowoleni, pozostaje Arabia Saudyjska.


Jak oceniła Longley Alley, administracja USA ma do dokończenia sprawy wokół cieśniny Ormuz i unika otwierania nowego frontu przed wyborami połówkowymi. Inspektor generalny Pentagonu przyznał ponadto, że amerykańskie siły zbrojne same borykają się z niedoborami pocisków przechwytujących.

Ropa drożeje, inwestorzy wstrzymują oddech

Eskalacja wokół Półwyspu Arabskiego wywołała szok na rynkach surowcowych. Ceny ropy naftowej wzrosły w poniedziałek o ponad 4 proc., a notowania ropy Brent przebiły barierę 109 dolarów za baryłkę – podaje agencja Reuters.

Uderzenia w infrastrukturę transportową uderzają w plany gospodarcze Rijadu. Zwracają na to uwagę eksperci z regionu. - Problem polega na tym, że Saudyjczycy ponoszą większe szkody w wyniku uderzeń Huti w ich infrastrukturę niż odwrotnie - podkreśla F. Gregory Gause, specjalista ds. Arabii Saudyjskiej w Middle East Institute.

- Uderzenie w lotnisko w Rijadzie może skłonić kogoś myślącego o inwestowaniu w tym kraju do ponownego przemyślenia sprawy - ocenił Gause.


Jak podaje „The New York Times”, seria uderzeń w stolicę stawia pod znakiem zapytania plany księcia Mohammeda bin Salmana. Następca tronu dążył do przekształcenia monarchii w centrum biznesu i turystyki. Analitycy cytowani przez gazetę podkreślają, że saudyjski przywódca ma niewiele opcji manewru w tym asymetrycznym starciu. Amerykański dziennik zauważa, że Huti urośli w siłę od czasu wybuchu wojny sprzed dekady. Ostatnie ataki odebrały saudyjskim cywilom poczucie bezpieczeństwa.

Red.

Fot. Atak na lotnisko/East News Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka