Z artykułu dowiesz się:
- Ile kosztują benzyna i diesel we Wrocławiu
- Jak decyzja Donalda Trumpa wpłynęła na notowania ropy
- Jakie ceny paliw prognozuje e-petrol.pl
- O co spierają się rząd i Kancelaria Prezydenta
Szokujące ceny na stacjach
Poniedziałkowy poranek przyniósł kierowcom potężne uderzenie po kieszeni. Na jednej ze stacji we Wrocławiu benzyna 98 kosztowała 8,99 zł za litr, a za litr oleju napędowego trzeba było zapłacić 9,34 zł. Wśród zmotoryzowanych narasta frustracja. - Dosłownie płacimy i płaczemy. Koszty dojazdu do pracy są dwukrotnie wyższe - powiedział reporterce RMF FM jeden z kierowców.
Analitycy portalu e-petrol.pl przewidują, że od 28 września do 4 października litr benzyny Pb98 może kosztować od 8,85 do 8,99 zł. W przypadku Pb95 prognozowany przedział wynosi od 7,97 do 8,09 zł. Za olej napędowy kierowcy zapłacą od 8,99 do 9,29 zł, a LPG może kosztować od 3,14 do 3,24 zł za litr.
Geopolityka uderza w polskie portfele
Za poniedziałkowym ruchem cen ropy stoją wydarzenia na arenie międzynarodowej. Jak poinformował portal Interia, w poniedziałek rano kontrakty na ropę Brent zyskały ponad 3 proc., osiągając 107,75 dol. za baryłkę. Ropa WTI podrożała o 2,32 proc. do 94,55 dol. za baryłkę.
Impulsem była decyzja Donalda Trumpa z soboty, podjęta podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Prezydent USA odrzucił propozycję rozejmu przedstawioną przez Iran. Teheran zakładał otwarcie cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie blokady irańskich portów i sankcji na eksport ropy.
Prezydent USA w rozmowie z portalem Axios w dosadnych słowach podsumował negocjacje z Teheranem. - Oni chcą zawrzeć umowę, ale to nie jest umowa, którą ja chcę zawrzeć. To umowa, na którą zgodzilibyśmy się może rok temu. Przelicytowali - powiedział i dodał, że rozważa powrót do bombardowania Iranu.
Polityczna wojna o pakiet CPN
Wysokie koszty tankowania stały się zarzewiem sporu na szczytach polskiej władzy. Donald Tusk oraz ministrowie energii i infrastruktury obarczają Karola Nawrockiego odpowiedzialnością za wysokie ceny paliw. Zarzucają mu zablokowanie wcześniejszego projektu podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych przez skierowanie go do Trybunału Konstytucyjnego.
W sobotę premier opublikował nagranie, w którym apelował do prezydenta o podpisanie ustawy. Tymczasem Senat uchwalił nową ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych bez poprawek 24 września 2026 roku. Przewidziano w niej rozliczenie za okres od marca 2026 do marca 2027, a dokument trafił do podpisu prezydenta. Donald Tusk zapowiedział, że po wejściu ustawy w życie rząd natychmiast uruchomi pakiet CPN. Ma on obejmować obniżkę VAT i akcyzy na paliwa oraz przywrócenie maksymalnej ceny detalicznej.
W ubiegły piątek minister infrastruktury Dariusz Klimczak apelował o podpis prezydenta. - Prezydent wraca ze Stanów Zjednoczonych, liczymy, że niezwłocznie tę ustawę podpisze - powiedział. Klimczak przekonywał, że nie ma merytorycznego uzasadnienia, by blokować przepisy, które - według rządu - mają pozwolić obniżyć ceny paliw.
Kancelaria Prezydenta zgłasza zastrzeżenia do nowej daniny. Jej przedstawiciele wskazują, że naliczanie podatku od marca 2026 roku może naruszać konstytucyjną zasadę niedziałania prawa wstecz. Prezydenccy urzędnicy ostrzegają również, że firmy mogą przerzucić dodatkowy koszt na konsumentów oraz że sam podatek nie daje gwarancji obniżki cen przy dystrybutorach.
Fot. Ceny na stacjach paliw/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (66)