Tragiczny wypadek w dżungli. Rządowy odrzutowiec leci po Polaka

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 5
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o rozpoczęciu operacji sprowadzenia Piotra Moczulskiego do kraju. Samolot G550 wystartował z bazy wojskowej w Warszawie i jest już w drodze na Filipiny.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiega misja ratunkowa z udziałem G550 
  • Jakie obrażenia odniósł Moczulski w wypadku na Filipinach
  • Jak rozwiązano problem długu wynoszącego około 400 tysięcy złotych
  • Kiedy i do jakiej placówki medycznej trafi po powrocie do Polski

Wojskowa misja ratunkowa. Kosiniak-Kamysz ogłasza start operacji

Informację o rozpoczęciu misji przekazał szef resortu obrony narodowej we wpisie na platformie X. - Rozpoczęliśmy operację powrotu z Filipin do Polski Pana Piotra Moczulskiego. Samolot wraz z wojskowym zespołem ewakuacji medycznej jest już w drodze. Niedługo powitamy Pana Piotra w kraju - napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wylot maszyny potwierdził rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej. Gulfstream G550 wystartował z warszawskiej bazy w poniedziałkowy poranek. Polskie służby po raz kolejny angażują transport powietrzny do pomocy obywatelom za granicą.


Podobną operację organizowano po wypadku autokaru na Węgrzech, gdy przygotowywano powrót poszkodowanych. To nie pierwsza tak daleka i skomplikowana operacja w ostatnich miesiącach.

Na początku czerwca wojskowy Zespół Ewakuacji Medycznej z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego w Krakowie sprowadził z Pekinu 24-letnią Klaudię z Wałbrzycha, absolwentkę sinologii. Studentka trafiła do pekińskiej kliniki w połowie kwietnia, a lekarze zdiagnozowali u niej ekstremalnie rzadkie powikłanie potworniaka jajnika - autoimmunologiczne zapalenie mózgu.

Ponieważ komercyjne ubezpieczenie nie pokryło kosztów terapii i transportu, w akcję zaangażował się polski rząd. Największym wyzwaniem okazały się chińskie procedury oraz zgoda na dojazd karetki bezpośrednio do samolotu.

W czerwcu specjalny samolot wylądował we Wrocławiu, skąd pacjentka trafiła do 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego. Towarzysząca jej matka powiedziała, że córka zniosła 14-godzinny lot spokojnie i dobrze.

Brat na pokładzie rządowego odrzutowca

Tomasz Moczulski, brat poszkodowanego, po otrzymaniu informacji o locie natychmiast udał się do bazy wojskowej w Warszawie. Znalazł się na pokładzie samolotu lecącego na Filipiny. Jego obecność ma ogromne znaczenie psychologiczne, ale przede wszystkim formalne. Po przylocie na Filipiny Tomasz Moczulski musi podpisać w szpitalu w Cebu dokumentację umożliwiającą przekazanie pacjenta wojskowym ratownikom.

- Po tak długim czasie i tylu bataliach ogromny kamień spadł mi z serca - powiedział Tomasz Moczulski, cytowany przez „Fakt”.

Na profilu zbiórki Siepomaga opisał też ulgę i obawy rodziny związane z transportem.


- Trudno wręcz opisać emocje, które nam dzisiaj towarzyszą. Przede wszystkim czujemy ogromną ulgę i wzruszenie - po 2,5 roku niepewności, strachu i walki z czasem, Piotrek będzie wreszcie blisko nas, w swojej ojczyźnie. Wciąż jednak towarzyszy nam ogromny stres, bo będzie to niezwykle trudna i wyczerpująca podróż, a stan Piotra wymaga pełnej uwagi i skupienia - napisał.

Dramatyczna historia z Cebu. Wypadek zmienił wszystko

Dramat Polaka rozpoczął się 18 kwietnia 2024 roku. Podczas podróży po Filipinach Piotr Moczulski, jadąc skuterem ze swoim kolegą Danielem, zderzył się czołowo z innym jednośladem na górskiej drodze w dżungli. W wyniku wypadku Polak doznał rozległego urazu głowy, obrzęku mózgu, obrażeń wewnętrznych oraz licznych złamań.

Pomoc dotarła z opóźnieniem i ranny czekał na karetkę w lesie bez dostępu do tlenu przez około dwie godziny. Od tamtej pory Moczulski przebywa w szpitalu w Cebu. Ponad dwa lata po wypadku jego stan pozostaje ciężki, a powrót wymaga specjalistycznego transportu medycznego.

Ciężki stan i opieka w filipińskim szpitalu

Piotr Moczulski oddycha przez rurkę tracheostomijną podłączoną do respiratora lub koncentratora tlenu. Jest żywiony przez zgłębnik PEG i ma ograniczony kontakt z otoczeniem. Właśnie ze względu na stan pacjenta do transportu zaangażowano wojskowy zespół ewakuacji medycznej. Podróż na tak dużą odległość wymaga zapewnienia mu opieki i sprzętu medycznego także podczas lotu.

Porozumienie ze szpitalem i wsparcie ze zbiórki Siepomaga

Zadłużenie z tytułu dotychczasowego leczenia Piotra Moczulskiego wobec szpitala Chong Hua w Cebu wyniosło około 400 tysięcy złotych. Placówka zgodziła się odroczyć spłatę i wydać pacjenta polskim służbom medycznym. Środki na leczenie pokryje Fundacja Siepomaga z internetowej zbiórki, która zgromadziła ponad 2 miliony złotych. Pieniądze trafią na konto placówki zaraz po przylocie mężczyzny do Polski.


Przylot w środę i transport do Białegostoku

Według planu misji powrót Piotra Moczulskiego do Polski zaplanowano na środę. Po wylądowaniu na płycie lotniska będzie czekać specjalistyczna karetka. Przewiezie pacjenta bezpośrednio do szpitala w Białymstoku, gdzie będzie kontynuowana jego opieka medyczna. 

red

 Fot. Piotr Moczulski w szpitalu na Filipinach i rządowy Gulfstream G550 w drodze do Azji.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj5 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości