Prąd wsteczny porwał turystów nad Bałtykiem. Nie żyje ksiądz

Redakcja Redakcja Wypadki Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Nie milkną echa tragicznej śmierci ks. Rafała Cieszyńskiego, proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Lęborku. 53-letni duchowny utonął w Bałtyku w Darłówku po tym, jak wraz ze znajomą został porwany przez prąd wsteczny. W sieci pojawiły się informacje, że wszedł do morza mimo czerwonej flagi. Tego jednak nikt nie wie, bo w chwili tragedii nieczynne było strzeżone kąpielisko.

Tragedia nad Morzem Bałtyckim

Do tragedii doszło w poniedziałek, 17 sierpnia, na plaży w Darłówku w województwie zachodniopomorskim. Ks. Rafał Cieszyński przebywał tam z większą grupą znajomych.

Jak przekazała prok. Ewa Dziadczyk wp.pl, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, tego dnia Bałtyk był niespokojny. W pewnym momencie duchowny zdecydował się wejść do wody razem ze znajomą. Pozostali uczestnicy spotkania mieli ich przed tym ostrzegać. – Pozostali uczestnicy spotkania byli temu przeciwni. Prosili ich, by tego nie robili. Ostatecznie mieli rację, bo dwójkę ich przyjaciół porwał prąd wsteczny. To osoby, które zostały na lądzie, wezwały pomoc – relacjonowała prokurator.

Oboje zostali odnalezieni i wydobyci z morza. Kobietę udało się uratować i przetransportować do szpitala. W przypadku 53-letniego księdza podjęto resuscytację, nadleciał nawet śmigłowiec LPR, jednak jego życia nie udało się uratować.

Ksiądz utonął w Darłówku. Czy na plaży była czerwona flaga?

Jedną z najważniejszych kwestii, które mają zostać wyjaśnione, jest to, czy w momencie wejścia duchownego do morza na plaży znajdowała się czerwona flaga oznaczająca zakaz kąpieli. Prokuratura Rejonowa w Sławnie wszczęła śledztwo dotyczące okoliczności tragedii. Wiadomo, że przez znaczną część dnia w Darłówku obowiązywał zakaz kąpieli.

– Na pewno te flagi wisiały przez większość poniedziałku – powiedziała prok. Dziadczyk. Jak zaznaczyła, około godz. 17 ratownicy WOPR zakończyli jednak pracę. Śledczy mają dopiero ustalić, czy po zamknięciu kąpieliska flagi zostały zdjęte.

Podobnie sytuację przedstawia Przemysław Soiński, rzecznik Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. – Zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami w ciągu dnia na kąpielisku w Darłówku obowiązywała czerwona flaga, oznaczająca zakaz kąpieli. Należy jednak zaznaczyć, że do zdarzenia doszło po godzinach funkcjonowania strzeżonego kąpieliska – powiedział „Faktowi”.

Po zakończeniu pracy ratowników oznakowanie flagowe jest zazwyczaj zdejmowane. Z tego powodu nie można jednoznacznie stwierdzić, że w chwili tragedii czerwona flaga nadal była wywieszona. Pojawiały się głosy, że w momencie zdarzenia flaga miała znajdować się na plaży. Rozbieżność tę będą musieli wyjaśnić śledczy. Wiadomo, że jeśli na czynnym kąpielisku znajduje się czerwona flaga, to oznacza całkowity zakaz kąpieli. Nie należy jej interpretować jako pozwolenia na wejście do morza jedynie na niewielką głębokość. 


Prąd wsteczny - zagrożenie na Bałtyku

Według przekazanych dotychczas informacji dwie osoby zostały porwane przez prąd wsteczny. To szczególnie niebezpieczne zjawisko, ponieważ dla osoby znajdującej się na plaży może być niemal niewidoczne. Fale transportują wodę w kierunku brzegu, która następnie musi wrócić w stronę otwartego morza. W niektórych miejscach tworzy się wąski i szybki strumień płynący od brzegu. Taki prąd może być na tyle silny, że odciągnie od plaży nawet sprawnego pływaka.

– Trzeba również podkreślić, że strefa przybrzeżna nie jest strefą pozbawioną zagrożeń. Przy silniejszym falowaniu mogą występować prądy, w tym prądy wsteczne, które mogą bardzo szybko odciągnąć kąpiącą się osobę od brzegu. Niebezpieczne mogą być również same fale i silny ruch wody w płytkiej strefie – tłumaczył Przemysław Soiński "Faktowi".

W przypadku porwania przez prąd wsteczny nie należy próbować za wszelką cenę płynąć bezpośrednio pod prąd w stronę brzegu, ponieważ może to szybko doprowadzić do wyczerpania. Zaleca się zachowanie spokoju, utrzymywanie się na powierzchni oraz próbę wypłynięcia z nurtu równolegle do linii brzegowej. Należy również wzywać pomoc. Warunki na Bałtyku mogą zmieniać się bardzo szybko. Dlatego ratownicy zalecają korzystanie ze strzeżonych kąpielisk w godzinach ich funkcjonowania i stosowanie się do obowiązującego oznakowania.

Śledztwo po śmierci ks. Rafała Cieszyńskiego

Prokuratura ma teraz odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń. Jednym z kluczowych elementów będzie ustalenie, jakie oznakowanie znajdowało się na plaży w chwili wejścia dwóch osób do morza i czy kąpielisko było już formalnie nieczynne.

Tragedia zwróciła uwagę również na problem kąpieli po zakończeniu dyżurów ratowników. W wielu nadmorskich miejscowościach WOPR kończy pracę około godz. 17 lub 18. Osoby wchodzące później do wody nie znajdują się już pod bezpośrednim nadzorem ratowników. Ks. Rafał Cieszyński miał 53 lata i był proboszczem parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Lęborku. Pogrzeb duchownego odbędzie się w piątek 21 sierpnia.  

Fot. Ks. Rafał Cieszyński/UM w Lęborku

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości