Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego służby badają hipotezę o celowym podpaleniu bazy pod Grójcem
- Jaką rolę w wyjaśnianiu incydentu odgrywa ABW
- Dlaczego mazowiecka baza ma strategiczne znaczenie dla Ukrainy
- Co uległo zniszczeniu na terenie zarządzanym przez spółkę Exatel
Ogień w punkcie Starlinków na Mazowszu
Do groźnego zdarzenia doszło w środę 23 września wieczorem na Mazowszu, położonej - według doniesień RMF FM - około 40 kilometrów od Warszawy. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło od właściciela posesji około godziny 21. Do akcji skierowano trzy zastępy straży pożarnej. Strażacy ugasili pożar.
W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Uszkodzeniu uległ agregat prądotwórczy, obudowa skrzynki zasilającej oraz anteny. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną mogło być podpalenie rozdzielni. Śledczy biorą pod uwagę również zwarcie instalacji elektrycznej. Na miejsce skierowano policjantów oddziałów prewencji oraz funkcjonariuszy z komendy wojewódzkiej. O incydencie niezwłocznie powiadomiono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralne Biuro Śledcze Policji.
Służby w pełnej gotowości. ABW i policja na miejscu
Akcja zabezpieczania śladów w Woli Krobowskiej trwała wiele godzin. Poza zastępami straży pożarnej w mazowiecką bazę skierowano policjantów oddziałów prewencji oraz funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Ze względu na strategiczny charakter obiektu o incydencie natychmiast powiadomiono ABW oraz CBŚP.
Funkcjonariusze sprawdzają monitoring i przesłuchują świadków, którzy mogli widzieć podejrzane osoby w pobliżu ogrodzenia przed wybuchem ognia. Służby badają też, czy w okolicach Grójca nie dochodziło wcześniej do mniejszych incydentów, mogących być rekonesansem przed atakiem. Obecność policji prewencji ma zapewnić ochronę infrastruktury, wciąż narażonej na kolejne próby sabotażu. Od początku agresji rosyjskiej na Rosję coraz częściej mamy do czynienia z podpaleniami hal produkcyjnych czy zakładów wojskowych, a także sabotażami na kolei.
Gawkowski: To rosyjskie modus operandi
Do sprawy w ostrych słowach odniósł się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. W rozmowie z TVN24 ocenił, że incydent wpisuje się w serię wrogich działań wymierzonych w bezpieczeństwo państwa.
- Dużo wskazuje na to, że mamy element kolejnej fazy wojny hybrydowej - zaznaczył wicepremier. - Mamy do czynienia z celową próbą zakłócenia możliwości działania ważnej stacji, która jest takim hubem internetowym też zapewniającym bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie - dodał. Gawkowski wspomniał, że sposób przeprowadzenia ataku nie pozostawia złudzeń co do potencjalnych mocodawców. Stwierdził, iż doszło do podpalenia mającego uderzyć w infrastrukturę krytyczną kraju.
- Modus operandi tej sprawy przypomina to, jak działają dzisiaj Rosjanie. - Mamy podpalenia miejsc kluczowych dla infrastruktury państwa, mamy sabotaże na infrastrukturze krytycznej - komentował minister cyfryzacji.
Rola Starlinków na froncie
Znaczenie mazowieckiej stacji dla obronności Ukrainy jest trudne do przecenienia. Terminale Starlink stały się ogromnie ważnym środkiem komunikacji ukraińskiej armii od pierwszych dni rosyjskiej inwazji. Umożliwiają koordynację działań na froncie, sterowanie dronami oraz utrzymanie łączności tam, gdzie zniszczono tradycyjną infrastrukturę. Polska, jako główny hub logistyczny, pełni kluczową rolę w przesyłaniu tego sygnału.
Stacja pod Grójcem, zarządzana przez Exatel, jest jednym z ogniw łańcucha, który Rosja od dawna stara się zerwać. Uszkodzenie bazy w Polsce ma być sygnałem ostrzegawczym dla sojuszników Kijowa oraz próbą wywołania chaosu informacyjnego.
Mazowiecka baza to newralgiczny punkt na telekomunikacyjnej mapie regionu. Za zarządzanie tym obiektem odpowiada państwowy podmiot telekomunikacyjny Exatel. Mazowiecka instalacja, współpracując z podobną bazą naziemną koło Kowna na Litwie, zapewnia dostęp do internetu dużej części Europy Środkowo-Wschodniej. To właśnie przez ten węzeł łączności internet trafia z Polski na Ukrainę. Dla ukraińskich służb i wojska łączność satelitarna stanowi zatem niezbędny element obrony przed rosyjską agresją.
Zainteresowanie wschodnich reżimów tą technologią trwa od dawna. Dziennikarskie śledztwo ujawniło tajne dokumenty wskazujące, że Rosja i Chiny rozwijały wspólne projekty wojskowe wymierzone w sieć Starlink. Zakładały one łączenie cyberataków z fizycznym niszczeniem satelitów oraz naziemnych terminali.
Fot. Zdjęcie ilustracyjne/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (24)