To ma być raport promujący Polskę. 200 tysięcy złotych za dzieło AI?

Redakcja Redakcja Rząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 17
Prof. Barbara Mróz-Gorgoń, niedawno powołana pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski, znalazła się w centrum krytyki za publikację raportu „Polaków Portret Własny. Raport o DNA marki Polska”. Dokument powstał pod jej kierunkiem i został dofinansowany ze środków publicznych. Internauci punktują błędy metodologiczne, językowe i edytorskie, a także fragmenty, które ich zdaniem mogą wskazywać na szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji.

Raport promujący Polskę 

Raport „Polaków Portret Własny” został przygotowany przez Fundację Marka Polska Think Tank i Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce. Prof. Barbara Mróz-Gorgoń kierowała pracami nad dokumentem, którego zadaniem miało być zdiagnozowanie mocnych stron polskiej tożsamości i stworzenie podstaw do budowy spójnej marki narodowej. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu informuje, że w projekcie uczestniczyło ponad 100 osób, przeanalizowano ponad 180 godzin nagrań i blisko 400 stron transkrypcji.

Sprawa nabrała rozgłosu dopiero po tym, jak 29 lipca prof. Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu ds. promocji marki Polski. Jej zadaniem jest m.in. przygotowanie strategii budowy i promocji marki Polski, opracowanie planu jej wdrażania oraz koordynowanie działań administracji w tym obszarze. 


„Despite” w polskim zdaniu i Katowice w „północnym centrum”

Krytyka raportu koncentruje się przede wszystkim na jego jakości redakcyjnej i metodologicznej. W mediach społecznościowych zwracano uwagę na fragmenty napisane językiem przypominającym automatycznie generowane treści, liczne hiperbole, niezręczności stylistyczne oraz pozostawione w polskim tekście angielskie słowa. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest zdanie: „HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM - Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”.

Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego komentował ironicznie na portalu X, że nie wie, czym jest „despite” w języku polskim, ale domyśla się, skąd mogło znaleźć się w dokumencie. Jego zdaniem zarówno język, jak i konstrukcja części raportu mogą sugerować wykorzystanie modeli językowych bez wystarczającej późniejszej redakcji. 


Krytycy wskazują również na błędy w danych. W dokumencie miało pojawić się m.in. stwierdzenie, że 95 proc. młodych Polaków mówi płynnie po angielsku, a część z nich posługuje się również językiem... mandaryńskim. Powszechne zdziwienie wzbudziło też przypisanie Katowic do „północnego centrum” Polski.

Pytania dotyczą również bibliografii. Według osób analizujących dokument numeracja przypisów jest niespójna, a część pozycji ma być niekompletna lub wręcz pusta.

Jaka metodologia raportu? 

Kolejnym źródłem kpin jest opis samego procesu badawczego. Według krytyków w różnych częściach dokumentu pojawiają się rozbieżne informacje na temat liczby grup fokusowych, warsztatów Design Thinking i miast objętych badaniem. Zwracano również uwagę, że liczba godzin materiału wynikająca z przedstawionego opisu poszczególnych spotkań ma nie zgadzać się z deklarowaną sumą ponad 180 godzin nagrań.

Oficjalny opis projektu przedstawia jednak badanie jako rozbudowane przedsięwzięcie jakościowe. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu podaje, że zespół zakodował wypowiedzi w 47 kategoriach tematycznych, a w badaniu uczestniczyli przedstawiciele biznesu, nauki, kultury, sektora kreatywnego i środowisk eksperckich. Jako proponowaną esencję marki Polski wskazano hasło „Siła w działaniu. Kreatywna odporność”.

Raport za publiczne pieniądze - to jakie

Dyskusję podgrzewa fakt, że opracowanie powstało w ramach zadania publicznego związanego z budowaniem marki Polski. Według informacji przywoływanych przez krytyków na projekt przeznaczono bowiem aż 200 tys. złotych ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Pytania o jakość dokumentu nabrały dodatkowego znaczenia po powołaniu prof. Mróz-Gorgoń na stanowisko pełnomocniczki rządu. Nowa funkcja daje jej istotny wpływ na przyszły sposób promocji Polski za granicą - tym za rządów PiS zajmowała się Polska Fundacja Narodowa. Donald Tusk, ogłaszając nominację, wskazywał, że rząd chce zakończyć wieloletni problem rozproszenia działań promocyjnych i stworzyć jeden system zarządzania marką Polski.   


Fot. Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocnik rządu ds. promocji Polski/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj17 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka