Z artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegał protest i co działo się przed nocną ewakuacją duchownych
- Dlaczego diecezja nie ujawnia szczegółowych powodów odwołania proboszcza
- Jakie stanowisko w sprawie ks. Józefa Zborka zajęły władze kościelne w Watykanie
- W jaki sposób policyjni negocjatorzy z Krakowa rozwiązali nocny kryzys
Nocne zbiegowisko przed kościołem w Grojcu
Kilkaset osób zebrało się w niedzielny wieczór przy miejscowej świątyni w Grojcu, w powiecie oświęcimskim. Protestujący sprzeciwiali się odwołaniu proboszcza ks. Józefa Zborka i domagali się jego powrotu. Gdy na miejsce przybył biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, atmosfera stawała się coraz bardziej napięta.
Protestujący zablokowali wyjścia z kościoła oraz plebanii, uniemożliwiając biskupowi opuszczenie budynku. Wokół świątyni niosły się głośne okrzyki. Tłum skandował: „Oddajcie proboszcza”, „Chcemy proboszcza”, a także „Ucieka” i „Ty tchórzu”.
Biskup przyjechał na spotkanie o godzinie 19. Po rozmowie z radą parafialną do kościoła wtargnął agresywny tłum, który wykrzykiwał wulgaryzmy. W zakrystii kolejna grupa miała szarpać duchownych za ręce i wepchnąć ich z powrotem do wnętrza świątyni. Ksiądz Józef Zborek opuścił parafię w Grojcu już w sobotę, po porannej mszy świętej. Następnego dnia mieszkańcy przyszli pod kościół, by zaprotestować przeciwko jego odwołaniu.
Dlaczego odwołano proboszcza z Grojca?
Duchowny sprawował posługę proboszcza w Grojcu przez prawie 30 lat, co podkreślają lokalne media i sami mieszkańcy. Jego wieloletnia obecność w parafii sprawiła, że decyzja o odwołaniu wywołała silny sprzeciw. Wierni nie uznają przedstawionych przez diecezję wyjaśnień za wystarczające i uważają decyzję za niesprawiedliwą.
Diecezja bielsko-żywiecka podała, że ks. Zborek został odwołany z urzędu z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu obowiązków. Parafianie mają jednak za złe, że hierarchowie nie podają szczegółów uchybień, powołując się na kwestie prywatności kapłana.
Sprawa była rozpatrywana również w Watykanie. Dykasteria ds. Duchowieństwa potwierdziła decyzję o odwołaniu proboszcza, a Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej zakończył postępowanie i wydał dekret odwołujący go z urzędu. Mimo oficjalnych rozstrzygnięć wierni domagali się, by biskup zmienił decyzję.
Interwencja negocjatorów i ewakuacja
Wierni zgromadzeni przed kościołem zarzucali kurii brak dialogu. - Nie powiedział nam kompletnie nic. Ponoć jest jakieś prawo kanoniczne, że nie może się wypowiadać. Ale nam nie chodziło o to, żeby wyszedł i powiedział: „Jest taki zarzut czy taki.” Tylko żeby nas uspokoił: „Będzie dobrze, będzie fajnie” - mówiła jedna z parafianek.
Inna uczestniczka opisała spotkanie z ordynariuszem i sprzeciwiła się jego decyzji. - Niech ten biskup weźmie kamień i pierwszy rzuci, jak jest bez winy, bo ja sądzę, że nie ma człowieka bez winy, a nasza wiara przede wszystkim uczy przebaczenia i miłości. Jak powiedziałam w salce, gdzie spotkałam się z księdzem biskupem i z jego towarzyszami, że moim zdaniem Pan Jezus by tak nie postąpił, to kazał mi wyjść - relacjonowała w RMF FM.
Przed ewakuacją biskup wyszedł w asyście policjantów do wiernych i oświadczył, że decyzja o odwołaniu proboszcza jest ostateczna. Odmówił jednak podania jej szczegółowych powodów, powołując się na prywatność ks. Zborka. Wobec utrzymującej się blokady policjanci z Krakowa prowadzili negocjacje z protestującymi.
Ostatecznie biskup Pindel i towarzyszący mu duchowni opuścili kościół bocznym wyjściem. Około godziny 1 w nocy policjanci wprowadzili ich do radiowozów i w eskorcie wywieźli z terenu parafii. Protestujący nadal domagali się powrotu wieloletniego proboszcza. Spór trwa.
Fot. Facebook/FaktyOswiecim
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (24)