brat Damian brat Damian
176
BLOG

Mieczem po czerwonych czapeczkach

brat Damian brat Damian Społeczeństwo Obserwuj notkę 25
Harakiri postcywilizacji

11 kwietnia 1079 w kościele na Skałce w Krakowie biskup Stanisław ze Szczepanowa został zamordowany przy pomocy mieczy siepaczy króla Bolesława Śmiałego. Choć niektórzy historycy próbowali oskarżyć biskupa o zdradę, to jednak wszystko wskazuje na to, że nie był to żaden sąd (król nie miał prawa sądzić biskupa!), tylko mord polityczny spowodowany gwałtownym temperamentem Bolesława, który wściekł się na biskupa stającego w obronie jego poddanych. Ten mord odbił się szerokim echem w całej Europie, a Bolesław uciekł na Węgry, gdzie zmarł na wygnaniu. Jeszcze większy wpływ miało to tragiczne wydarzenie na polską kulturę, gdzie biskup stał się ucieleśnieniem sprawiedliwości i walki o prawdę nawet za cenę życia. Z tych to por autorytet biskupa w Polsce był niezwykle wysoki. 

12 listopada 1623 grekokatolicki arcybiskup Jozafat Kuncewicz został zamordowany przez prawosławnych mieszczan Witebska. Okrutna śmierć bezbronnego biskupa spowodowała oburzenie w całej Rzeczypospolitej, tak że nawet ci, którzy wcześniej krytykowali męczennika za zapalczywy prozelityzm wobec prawosławnych (on sam urodził się w prawosławnej rodzinie, a Unię z Rzymem przyjął już jako mnich), żądali surowej kary na mordercach – 19 z nich skazano na śmierć. Po raz drugi śmierć biskupa w Polsce spowodowała wzrost autorytetu hierarchii wśród Polaków. I choć nie wszyscy biskupi godni byli szacunku, to jednak cieszyli się oni wielkim poważaniem, jak choćby zesłaniec, arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński, czy kard. Ledóchowski – uwięziony i wyrzucony z kraju przez Prusaków. Hitlerowcy zamordowali 4 biskupów, a wielu, także przyszłych biskupów, więzili w obozach koncentracyjnych. W czasach komunizmu polski episkopat cieszył się niekwestionowanym autorytetem, co musieli uznać nawet pierwsi sekretarze: Gomułka, Gierek, Jaruzelski.

5 października 2026 w Grojcu miejscowy ordynariusz Roman Pindel był szarpany i wyzywany przez mieszkańców, kiedy podtrzymał swoją, popartą przez Watykan, decyzję o usunięciu z funkcji proboszcza ks. Józefa Zborka, który dopuścił się poważnych przestępstwa kanonicznych. Jakich nie wiemy, bo biskup jako ordynariusz ks. Zborka nie może tego ujawnić, a ksiądz Zborek … nie ma na to chęci. Nie wątpię, że ks. Zborek mógł być lubiany przez swoich parafian. Wielu księży pedofili lub żyjących w konkubinacie było bronionych przez swoich parafian – jedno drugiemu nie przeczy. Jednak to biskup, i jeszcze poparty przez Stolice Świętą, ma władzę sądzenia duchownych i egzekwowania swoich decyzji. Sam fakt usunięcia proboszcza nie dziwi – takie rzeczy zdarzają się od czasu do czasu, natomiast zdumiewa mnie to, że biskupa wyzywano, szarpano i zablokowano w kościele. W czasach komunizmu SB często organizowało prowokacje związane z usunięciem księdza z parafii, które miały na celu osłabienie autorytetu biskupa, a co za tym idzie całego Kościoła. Ale nawet w tamtych czasach, w czasach kiedy zamordowano Popiełuszkę, esbecja nie dopuściłaby do tego, żeby biskupa obrażono – to dało by odwrotny od spodziewanego społeczny efekt. Tym razem biskupa znieważono i o dziwo ten fakt nie wywołał oburzenia mediów, a nawet przeszedł dosyć głucho wśród wierzących. 

Jak to możliwe, że w Polsce w kraju tradycyjnie katolickim, chamskie zachowanie wobec biskupa nie powoduje ostrej reakcji? Nawet skrajni, prawicowi publicyści, zamiast ująć się za biskupem snują rozważania, że proboszcza usunięto za … niepłacenie podatku na rzecz kurii. Jest to według mnie ewidentna bzdura, bo to nie jest według Prawa Kanonicznego żadne poważne przestępstwo, Watykan by w takiej błahej sprawie nie poparł biskupa, a biskup nie ryzykowałby skandalu. Dlaczego biskupa się szturcha, obrzuca wyzwiskami i mało to kogo obchodzi? Wydaje mi się, że jest to efekt długoletniej kampanii dyskredytacji, obśmiewania i wyszydzania biskupów w Polsce. Z osób powszechnie szanowanych stali się oni podejrzanymi i pozbawionymi szacunku. W mediach słowo „biskup” ma już wręcz zasadniczo negatywne konotacje. Wielką zasługę mają w tym tacy znamienici, katoliccy publicyści jak Pan Terlikowski, który wielką część swoich publikacji w ostatnich latach poświęcił gwałtownej, nieustannej krytyce biskupów. Kiedy pośmiertnie oskarżono Wojtyłę o krycie księży pedofili mało kto spośród autorytetów zabrał w tej sprawie głos. Kiedy opublikowano materiały dobitnie wskazujące, że Wojtyła w tych sprawach zachował się bardziej niż właściwie, nikt nikogo nie przeprosił i mało kto zwrócił na to uwagę. 

Biskupi nie są doskonali i nieraz w ostatnim czasie boleśnie tego doświadczaliśmy. Niedawno trzech moich znajomych księży zostało biskupami i żaden z nich nie jest absolutnym ideałem, a każdy ma jakieś słabości, bo są ludźmi jak my, ale Chrystus żyjący w Kościele ustanowił ich, aby nim zarządzali i z tego powodu należy się im posłuszeństwo oraz szacunek. Zbieramy dziś więc owoce agresji słownej, szczucia i mowy nienawiści, hejtu powszechnego i bezkarnego. I co my katolicy na to? „Uderzą w pasterza i rozproszą się owce” – jesteśmy świadkami kolejnego kroku, kiedy wali się w naszych pasterzy. Gryzą go własne owce, a owczarki udają niewiniątka. Lecz to nie biskupi są głównymi ofiarami, lecz my wszyscy, katolicy. Kościół zawsze niszczono od góry, wyśmienicie stosowali tą taktykę bolszewicy przy ataku najpierw na Kościół Prawosławny, potem Katolicki. Jeśli pasterze będę zastraszeni, zagonieni w kąt, to z nami już łatwo będzie zrobić co się zachce.    

Przejdźmy jednak od miecza, którym zarąbano biskupa Stanisława do noży, którymi rżną się polskie dzieci. Po pierwsze nie ma się czemu dziwić. Polskie dzieci i młodzież są w bardzo złym stanie psychicznym. Ilość różnego rodzaju zaburzeń jest zatrważająca. Kiedyś jeśli i była w szkole pani psycholog, to głównie piła herbatę i interweniowała jak chłopcy ciągnęli dziewczynki za warkocze, a teraz w każdej szkole mamy cały zespół terapeutów, psychologów i pedagogów specjalnych. Dzieci polskie są zaburzone psychicznie z kilku powodów, z których jednym z najważniejszych są rozwody, brak jednego z rodziców (głównie ojca), rodziny „potworkowe” itp. Szczególnie nieobecność ojca, fizyczna lub emocjonalna, powoduje poważne zaburzenia w rozwoju psychicznym i osobowościowym. Do tego rodzice rozwodząc się „robią to dla dobra dziecka”, czyli dodatkowo swój egoizm i brak odwagi w walce o zachowanie małżeństwa przerzucają na dziecko i robią je odpowiedzialnym za jego własną tragedię. 

Następna przyczyna zaburzeń psychicznych polskich dzieci to nieograniczony dostęp do internetu, a szczególnie mediów społecznościowych. Kilkuletnie dziecko ku uciesze rodziców spędza całe dnie wpatrzone w niebieski ekran uszkadzając sobie przy okazji korę mózgową. Nieodłączną częścią kontaktu ze smartfonem jest ocean absorbowanej przemocy. A spróbuj takiemu małoletniemu smartfonoholikowi telefon zabrać – może cię ugryźć! Dziecko nie uczy się relacji z rówieśnikami na podwórku czy w piaskownicy, lecz w Tik-toku i na Instagramie. Przy pomocy lajków trudno wyrosnąć na osobę wrażliwą, empatyczną i otwartą na innych.

Wróćmy do niszczenia autorytetów i to nie tylko biskupów, ale wszelakich jakie tylko powinny być u młodego człowieka. Przez dziesięciolecia atakowano rodziców, którzy albo byli zacofani, albo wrogami Polski Ludowej. I teraz nic się nie zmieniło: rodzice są głupi, staroświeccy, nic nie rozumieją, wymagają, karzą i wtrącają się do życia młodych. Tak samo systematycznie obniża się autorytet nauczycieli, w rezultacie czego wielu z nich już nie śmie dziecku zwrócić uwagę i odgrywać w jakikolwiek stopniu rolę wychowawcy. Częścią procesu wychowawczego jest nie tylko pouczanie czy dawanie dobrego przykładu, ale również karcenie. Jaki nauczyciel odważy się dzisiaj zwrócić dziecku uwagę, kiedy to może być zaraz skontrowane jako dręczenie, mowa nienawiści itp. Jeden z katechetów mówił mi niedawno, że słowo „hejt”, tak promowane przez media, jest używane przez młodzieży, aby np. uciszyć nauczyciela reagującego na konkursy pierdzenia podczas lekcji. Jeśli kiedyś mieliśmy nadmierne używanie autorytetu, to teraz mamy jego rugowanie z procesu wychowawczego, tak jakby z definicji dziecko wszystko wiedziało i zawsze postępowało właściwie. Mamy co prawda nowe autorytety: celebrytów i influenserów. Ludzie psychicznie chwiejni, omijający wszelkie normy moralne, infantylni, wyrachowani, egotyczni, prymitywni, są wzorem do naśladowania i niekwestionowanym źródłem prawidłowych opinii i postaw. 


Religia i duchowość są podstawowym źródłem moralności, czyli określania co jest dobre, a co złe. Dzieci polskie w dużej mierze rosną obecnie bez odniesienia do Boga, a więc gdzie mają znaleźć twardy fundament moralności? Atakując chrześcijaństwo atakuje się pojęcie dobra i zła. Co dzieci mają dzisiaj zamiast Boga i ustanowionego przez niego Dekalogu? W pustce aksjologicznej, czyli w postcywilizacji, gdzie niezmienne dobro i zło nie istnieją, każdy sam ustala co mu służy, a co mu szkodzi. Jeżeli doktor Gisela, krojąca na kawałki małego Felka, jest ukazywana jako bohaterka, to nie dziwmy się, że jakiś Kaziu nie ma problemu z zaszlachtowaniem nożem lub tasakiem swojego kolegi z klasy. Jeśli matka, babcia i siostra idą w czarnych marszach i pośród wulgarnych okrzyków domagają się „prawa” na mordowanie swoich dzieci, to czego możemy się potem spodziewać od ich dzieci i wnuków? Nihilizm moralny prowadzi do destrukcji. Pięknie, że Pan Owsiak zbiera pieniądze dla chorych dzieci, ale czy zarazem trzeba siać hasła „róbta co chceta”? Co posiałem, to pożnę, a kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Długotrwały proces niszczenia autorytetów, atakowania chrześcijaństwa, rugowania moralności, propagowania nihilizmu musi prowadzić do załamania norm społecznych i wszelkiego rodzaju wynaturzeń. Nie wystarczy teraz posadzić przy wejściu do szkoły policjantkę, która z braku zajęcia gapi się w ekran smartfona, tylko należy podjąć wysiłek określenia przyczyn patologii, a nie tylko reagować na skutki destruktywnych procesów.   


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo