Tak, tak nie wieszczę katastrofę, lecz o niej informuję. Od czasu do czasu ze względu na słabą pamięć patrzę o czym to ostatnio pisałem i ze zdumieniem stwierdzam, że mój dar proroctwa jest coraz mocniejszy. A więc pisałem ostatnio o kryzysie demograficznym Europy, czyli o jej wymieraniu, tymczasem na jaw wychodzą zatrważające fakty o wymiarze globalnym. Rok 2026 będzie pierwszym w historii, kiedy globalnie poziom rozrodczości, czyli statystycznej ilości dzieci rodzonych przez jedną kobietę, spadnie poniżej 2,1 – minimalnego wskaźnika odnawialności pokoleń! Czyli mamy punkt przegięcia na sinusoidzie liczbowego rozwoju ludzkości. Jeszcze z jakieś 30 lat ilość ludzi na Ziemi będzie rosła, a to dzięki nierównej jodełce demograficznej: będziemy odczuwali skutki baby boom z lat 40-60, czyli w populacji będzie stosunkowo duża ilość kobiet w wieku rozrodczym, które jeśli nawet każda z osobna nie będą tak dużo rodzić, to suma summarum noworodków będzie dużo. A potem to już z górki na pazurki.
Najbardziej zadziwiające jest to, że okazuje się, iż w ostatnich latach w wielu biednych i bardzo biednych krajach takich jak np. Meksyk, Iran, Egipt, Tunezja czy Senegal ilość dzieci rodzonych przez miejscowe kobiety jest niższa niż … w USA czy Europie! Tego demografowie i różni lewicowi ideolodzy nie przewidzieli karmiąc nas lękami, że w biednych krajach dzieci rodzą się jak grzyby po deszczu i niedługo będzie nas tak dużo, że wyżremy całą trawę i zaczniemy jeden drugiego spychać do oceanu. Tymczasem biedni, których jedynym lekarstwem na biedę miało być kompulsywne płodzenie potomstwa, rozmnażać się już nie chcą. Przyczyna? Tutaj eksperci nie są pewni, ale bez wątpienie ludzi w krajach III świata doszli do wniosku, że w obecnym systemie społeczno-ekonomicznym dzieci nie są gwarancją spokojnej starości.
Myślę, że socjologowie i ekonomiści z przyczyn ideologicznych nie chcą zauważyć przyczyn duchowych będących przyczyną wymierania populacji homo sapiens. Ludzkość od kilkudziesięciu lat wychowywana jest w kulturze aborcyjnej, w której ludzki zarodek jest wrogiem, a celem życia indywidualne używanie. Motorem ginięcia ludzkości są Chiny i Indie, czyli 1/3 mieszkańców naszego globu, gdzie władza od dziesięcioleci używała aborcji do rozwiazywania problemów ekonomicznych i społecznych. Ciekawe jest, że biedni, którzy dawniej byli bardziej biedni i mieli dużo dzieci, teraz kiedy są mniej biedni tych dzieci mają także mniej. Zaryzykuję pogląd, że przyczyny tego nie są ekonomiczne, tylko ideowe. Ciekaw jestem np. jak w ciągu ostatnich lat wzrosła populacja psów i idę o zakład, że odwrotnie proporcjonalnie do spadku współczynnika dzietności. I co to dla nas oznacza? Otóż za parę lat nie będzie komu siać, żąć i piec chleba. W Japonii średnia wieku już dzisiaj wynosi 50 lat, a liczba ludności spadła do 120 mln, czyli tyle ile było Japończyków w 1984.
Pisałem o agonii inwalidy, którym jest NFZ. A dziś okazuje się, że rząd rozpaczliwie przesuwa słupki w budżecie, aby zakryć dziurę w kasie NFZ. Jeśli wirtualna księgowość nie pomoże, to mamy dziurę w służbie zdrowia na kilkadziesiąt miliardów złotych i już latem przyszłego roku wielu z nas zamiast do lekarza i apteki, będzie iść do znachorki i do lasu po zioła. Rząd nie podjął żadnych realnych kroków, aby ukrócić takie patologie jak gigantyczne zarobki w służbie zdrowia, przy równoczesnym zdychaniu samej opieki zdrowotnej. Nie zrobił i nic nie zrobi. Nie zrobi też nic PiS, gdyby doszedł do władzy, ponieważ jest to partia socjalistyczna i etatystyczna jak KO, więc żadna z nich fundamentu socjalizmu jakim jest NFZ nie będzie podkopywać, raczej wszyscy umrzemy na gruźlicę i dur brzuszny. Socjalizm (NFZ), albo śmierć!
O końcu Europy piszę w trybie ciągłym. Tymczasem są dwie apokalipsy Europy: realna i mniemana. W kwestii realnej weźmy pod lupę europejską młodzież i dzieci. Po COVIDzie, kiedy to wskutek lewicowej histerii dzieci zamknięto w klatkach ich pokoi i zagnano przed ekrany LCD i smartfony, pojawiło się nam chore psychicznie pokolenie. 10 letnia dziewczynka leczona antydepresantami, 6 letni chłopiec uczęszczający na psychoterapię, morze dzieci z spektrum autyzmu i ADHD, wzrastająca ilość samobójstw wśród młodych, masowy problem w nawiązywaniu jakichkolwiek relacji międzyludzkich, nie mówiąc już o trwałych związkach niezbędnych do rodzenia dzieci. W 2020-21 dwukrotnie wzrosła ilość dziewczynek i chłopców, którzy zmianę płci uważają za najlepszy sposób na swoje duchowe cierpienia. O homoseksualizacji młodego pokolenia i feminizacji chłopców wspomnieć nie trzeba – wszyscy to widzimy. Jeszcze straszniejsze jest to, że niektórzy młodzi nie chcą już być ludźmi i próbują transformować się w zwierzęta.
Zwróćmy uwagę, że problemy psychiczne dzieci zbiegają się z ich nieobecnością na lekcjach religii. Nowe pokolenie pozbawione jest Boga i jakiegokolwiek fundamentu duchowego. A czym to zastąpiono? Smartfon i media społecznościowe. W wielkich miastach na religię w szkole chodzi ułamek dzieci i jeszcze mniej młodzieży? Co im proponuje się w zamian? Ideologię LGBT, ekologizm itp. Oczywiście Kościół jest winny sam sobie, bo stracił wspólny język z młodym i zamknął się w bezpiecznym getcie ludzi starszych, ale propagandowy atak na chrześcijaństwo w Polsce, kraju, którego historii i kultury bez katolicyzmu nie można sobie wyobrazić, jest obsesyjny, szalony i samobójczy. Nie lepiej jest na poziomie planety. Weźmy pod lupę taki Neflix, gdzie chrześcijaństwo jest programowo ośmieszane, deprecjonowane i wyszydzane. Jakikolwiek krwawy i nieludzki kult pogański jest prezentowany w serialach tej platformy jako uduchowiony, autentyczny i głęboko humanistyczny. Natomiast chrześcijaństwo jest niezmiennie okrutne, zakłamane, zafałszowane, nieludzkie i pazerne. Zero z historycznych realiów, kiedy to mnisi iroszkoccy nieśli po Europie cywilizację, szacunek dla życia, ludzi słabych, kobiet, ubogich. Kościół stopniowo wypierał krwawe kulty pogańskie, uczył Germanów i Wikingów żyć w pokoju, a rycerstwo wychowywał do wyższych ideałów.
Kiedy pada nasza eurochrześcijańska cywilizacja w tym samym czasie podsuwa się nam pod nos wymyślone katastrofy i zagrożenia. Byłem niedawno w Norwegii – tak, lodowce topnieją, ale … topnieją od drugiej połowy XVIII wieku. Zamiast zająć się realnymi katastrofami lewicowe elity śpiewają hymny na cześć zielonego ładu, który wykańcza europejską gospodarkę i jest dla Chińczyków powodem do drwin. Te same lewicowe elity walczą konsekwentnie od kilkudziesięciu lat z małżeństwem, rodziną i chrześcijaństwem. Do więzienia można trafić za modlitwę pod kliniką aborcyjną i to w czasach, kiedy Europa wymiera! Na miejsce chrześcijaństwa wtyka się nam za nasze podatki ideologię LGBT, islam, multikulti i braterstwo ze zwierzętami. Zwróćmy uwagę, że zazwyczaj ci, którzy użalają się nad losem dzików w Warszawie, to są ci sami, którzy wychwalają haniebne czyny Doktor Giseli. Lewicowa ideologia to antyintelektualny obłęd i religia bez Boga.
Nieodparcie dochodzę do wniosku, że za tymi zatrważającymi zjawiskami stoi inteligentny projekt, którego celem jest samolikwidacja rodzaju ludzkiego. Któż ma nas na celowniku, nas, którzy jesteśmy koroną świata uczynionego przez Stwórcę? Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego nienawidzi nas i Stwórcy w sposób niewyobrażalny. Boga zniszczyć nie może, ale Jego stworzenia może próbować, aby wywrzeć na Nim swoją zemstę.
A jaki jest mniemamy koniec Europy? Otóż ten wieszczony przez lewicowych polityków i dziennikarzy. Najpierw wygrana Meloni, Trump, teraz AfD, a na horyzoncie Le Pen i VOX w Hiszpanii. Lewicowy prorocy rwą szaty i włosy: apokalipsa nadchodzi! Apokalipsa Europy i demokracji. Jest to manipulacja na bardzo niskim poziomie, której autorzy traktują Europejczyków jako skretyniałych mieszkańców jakiegoś przytułku. Nadchodzi apokalipsa, ale w najlepszym wypadku dla UE, lub raczej dla UE w obecnym kształcie. Europie nie grozi nic więcej niż przebudzenie się z intelektualnego i duchowego letargu. Armagedon będzie, ale dla całej lewicowej klasy politycznej, która zostanie oderwana od koryta. Nie tylko w Polsce mamy POPiS, bo w Niemczech CDUSPD, we Francji gaulistówsocjalistów itd. Polityka w Europie po II wojnie światowej przesuwała się nieustannie na lewo i dzisiaj tzw. prawica to radyklana lewica, a radykalna lewica to ultralewica. Dzięki Bogu, co zdumiewa, ale demokracja działa. Wyborcy zaczynają zdejmować różowe okulary i widzieć Europę taką jaką jest: wymaltretowaną przez etatyzm i socjalistyczne eksperymenty w gospodarce, zastraszoną przez LGBT, nawadnianą islamem i tłamszoną przez ekologizm. Jeśli nawet nie we wszystkim zachwycam się AfD (naiwne poglądy na temat Rosji), to jednak ich zwycięstwo jest znakiem nadziei i szansą na koniec obłędu w jakim pogrążona jest Europa.
Co nam serwują wszelkiej maści lewacy? Otóż, abyśmy nie zrozumieli tego, co się wokół dzieje karmią nas nieustannie różnymi strachami: globalne przeludnienie, zdychające delfiny i ślimaki, maltretowani uchodźcy (szczególnie muzułmanie). Postmarksiści podrzucają nam bez końca jakieś konflikty: dzieci przeciw rodziców, kobiety przeciw mężczyzn, homo przeciw hetero, ludzie przeciw zwierząt. Niech się głupi ludek wyżywa w fikcyjnych wojnach, aby nie miał sił i czasu na refleksję nad tym, co się wokół dzieje. Pięknym przykładem jest u nas Zondacrypto. Nie, to nie gigantyczny deficyt w NFZ powinien martwić Polaków, tylko krach szemranej giełdy bitcoinów. Za parę miesięcy nikt o tym Zondacrypto pamiętać nie będzie i trzeba będzie jakieś nowe crypto wymyślić, aby tę dziurę w NFZ zakryć. Ale to jeszcze nic. Dziennikarze rzucili się na kolejną aferę: odszperali jakąś fakturę na … 500 zł wystawioną przez Konfederację Brauna. Tak na 500 zł, nie na 500 tyś., milionów czy miliardów! Poważna gazeta poświęciła tej fakturze całą stronę. Niech się gawiedź ekscytuje tym 500 zł, żeby mogła spać spokojnie i nie martwić się 50 mld. których zabraknie w NFZ za rok. Nie jestem fanem Brauna, ale ktoś tu kogoś ma za głupa. A publika łyka i łyka – jak pisał Kisiel.
I co tu robić w obliczu nadciągających katastrof? Braciszku biadolić to każdy potrafi, ale jaką masz praktyczną radę? Przewodniczący Mao w swojej Czerwonej Książeczce napisał, aby w czasach zagrożenia „kopać głębokie rowy, magazynować zboże i nie wywyższać się”. Pokora nam nigdy nie zaszkodzi, zboża wiadomo lepiej więcej w spichlerzu zgromadzić, kiedy nie będzie komu jeździć traktorem, natomiast kopać należy okopy św. Trójcy. W świecie, który zwariował oraz leci w przepaść na łeb i szyję Biblia, chrześcijaństwo i Kościół to mocne opory, aby nie dać się zwariować i nie runąć z stadem świń ze skarpy w odmęty otchłani. Tak, ludzie Kościoła nie zawsze dorastają do naszych oczekiwać, ale „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. To Kościół niesie przez historię słowa Prawdy i przez wieki wskazuje nam drogę do szczęścia broniąc przed mirażami różnych bożków, demagogów i ideologii.
Zadaniem Kościoła jest nieustanne ukazywanie na nowo prawdy o stworzeniu i zbawieniu. Prawda jest niezmienna, natomiast forma jej przepowiadania się zmienia, tak aby nowe pokolenia mogły ją zrozumieć. Jeśli ta Prawda blaknie, to wtedy mamy to, co mamy teraz: fałszywe ideologie zatruwają ludzkie umysły i serca. W rezultacie ludzie sami niszczą swoją cywilizację. Prawdę nie wszyscy lubią i nie wszyscy chcą według niej żyć, a to oznacza, że toczy się nieustanna walka między synami światłości i ciemności. Zadaniem Kościoła jest dawać jasne drogowskazy, które pomogą wszystkim, którzy prawdy szukają, tak aby nie ulegli pokusie ideologii, czyli współczesnych bożków. Kościół, a szczególnie papieże, powinien mieć jasną wizję tego, co się w świecie dzieje i jakie są najważniejsze miejsca, gdzie dochodzi do konfrontacji między cywilizacją życia i śmierci. Niestety Franciszek zajmował się sprawami drugo i trzeciorzędnymi, ważnymi, ale nie zasadniczymi. Zielona encyklika czy Fratelli Tutti nie były w korzeniu złe, lecz traciły energię Kościoła nie na to, co jest najważniejsze. Nazwę to „pobokalia”, rzeczy spoza głównego sporu, który toczy się w naszym świecie. Franciszek poruszał sprawy, za które większość mu spokojnie poklaskiwała, natomiast unikał kwestii, które budziły sprzeciw w kulturowym mainstreamie.
Z tego samego powodu niezbyt mnie poruszyła encyklika Leona o sztucznej inteligencji, ponieważ obawiam się, że to temat zastępczy, bezpieczny i generalnie jego postulaty wszyscy przyjmują jako słuszne. Jednak w zagrożeniu sztuczną inteligencją nie ma nic nowego: od wynalezienia maczugi nic się nie zmieniło – można nią rozłupać kokosa lub czyjąś czaszkę. Reakcja jądrowa może być wykorzystana dla produkcji taniej energii lub zrównania miasta z ziemią. Mamy już świadomość, że internet, smartphony i media społecznościowe mogą być dobre lub złe w zależności od ich użycia. Mam nadzieję, że Leon z czasem zajmie również głos w sprawach zasadniczych, które nie wzbudzą mu wielu sympatyków wśród lewicowych elit. Za dwa lata minie 60 rocznica Humanae vitae i aż się prosi, aby Kościół w nowej rzeczywistości powiedział nowymi słowami prawdy, które ciągle są podważane i których negacja prowadzi do katastrofy, o której wyżej pisałem.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)