Dżuma atakuje w Rosji? Biały Dom reaguje na doniesienia

Redakcja Redakcja Rosja Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Biały Dom i Departament Stanu oficjalnie zareagowały na doniesienia o możliwym ognisku dżumy w rosyjskimobwodzie irkuckim. Waszyngton monitoruje sytuację po śmierci pracownicy instytutu badawczego, a w działania zaangażowano ekspertów z Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak Biały Dom i Departament Stanu reagują na doniesienia z Syberii
  • Co wiadomo o śmierci Darii Szipiłowej
  • Ilu mieszkańców regionu objęto obserwacją medyczną
  • Co o przyczynie śmierci mówią rosyjskie władze

Amerykańskie służby w gotowości

Przedstawiciel administracji Donalda Trumpa w rozmowie z portalem Axios podkreślił powagę sytuacji. Jak stwierdził, Biały Dom "wie o tej sytuacji, monitoruje ognisko zachorowania i analizuje możliwości”. Do sprawy odniósł się również Departament Stanu. Jego rzecznik przekazał stacji CNN, że amerykańskie władze ściśle monitorują sytuację we współpracy z CDC i partnerami z innych agencji.  

- Wiele szczegółów nie zostało potwierdzonych. Zachęcamy rosyjskie władze, by szybko i jawnie przekazały rzetelne informacje – skomentował rzecznik Departamentu Stanu w rozmowie z CNN. Apel dotyczy przede wszystkim wyjaśnienia okoliczności śmierci pracownicy instytutu i ustalenia, czy faktycznie doszło do zakażenia.

Śmierć w laboratorium w Irkucku

Daria Szipiłowa zmarła po ciężkim zachorowaniu. Kobieta pracowała w instytucie badawczym w obwodzie irkuckim. Zmarła w nocy z 1 na 2 października 2026 roku.

29 września trafiła do szpitala w Szelechowie z objawami ciężkiego zapalenia płuc i została podłączona do respiratora. Jej śmierć stała się przedmiotem doniesień rosyjskich mediów o możliwym zakażeniu patogenem dżumy płucnej. Według jednej z opisywanych przez rosyjskie media wersji Szipiłowa rozbiła w laboratorium probówkę zawierającą patogen. Wschodnia prasa informowała także o możliwości zakażenia podczas wyjazdu służbowego do Buriacji, czemu władze tej republiki zaprzeczały.

- Źródło zakażenia jest wyjaśniane. Rosyjskie media podają dwie wersje: wypadek w laboratorium przy pracy z żywym materiałem albo zakażenie podczas wyjazdu służbowego do Buriacji, czemu władze tej republiki zaprzeczają. Opieram się na doniesieniach medialnych i komunikatach władz regionu, a na pełny raport epidemiologiczny strony rosyjskiej wciąż czekamy - tak sytuację w Irkucku skomentowała dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska.  


Masowa kwarantanna i blokady

Po śmierci pracownicy instytutu władze objęły kwarantanną kilka placówek medycznych w regionie. Wśród nich znalazł się szpital w Szelechowie, gdzie wcześniej hospitalizowano Szipiłową. Około 200 osób, które miały kontakt ze zmarłą, objęto obserwacją medyczną. Według przekazanych przez władze informacji nie wykazują one objawów choroby, a wyniki ich badań pod kątem zakażenia są negatywne.  

Oficjalne komunikaty rosyjskich służb nie potwierdzają dżumy płucnej. Władze w Moskwie potwierdzili jedynie o "zapaleniu płuc o nieznanej etiologii”. Tamtejsze służby sanitarne zapewniły, że badania próbek pobranych od zmarłej nie wykazały obecności patogenów związanych z jej pracą zawodową.  

Zagrożenie u granic

Doniesienia z obwodu irkuckiego pojawiają się w regionie, w którym występują naturalne ogniska dżumy. To kontekst epidemiologiczny, ale sam w sobie nie potwierdza, że choroba była przyczyną śmierci Szipiłowej ani że doszło do jej rozprzestrzenienia w Rosji. W 2023 roku w Mongolii zidentyfikowano 137 ognisk dżumy w 17 regionach kraju. Część znajdowała się w rejonach położonych blisko granicy z Rosją.    


Fot. Laboratorium/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka