Wjechał z impetem w rodzinę. Rodzice nie żyją, niemowlę walczy o życie

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
32-letnie małżeństwo zginęło w sobotni wieczór na krakowskim Podgórzu po tym, jak w idącą chodnikiem rodzinę z impetem wjechał osobowy Volkswagen. Kierowca pojazdu stracił panowanie nad maszyną na zakręcie, uderzając w spacerujących rodziców i ich roczne dziecko. Osierocił niemowlę.

Z artykułu dowiesz się:

  • W jakim wieku byli rodzice, którzy zginęli na chodniku w Krakowie
  • W jakim stanie znajduje się roczne niemowlę przetransportowane do szpitala
  • Informacje o sprawcy tragedii i działaniach prokuratury wobec Huberta B.
  • Co według policji i biegłych było bezpośrednią przyczyną tragedii

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę około godziny 17:40 w rejonie skrzyżowania ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie. Tymczasem najpilniejszą walkę toczyli ratownicy, którzy zabezpieczali funkcje życiowe poszkodowanych. Dziecko natychmiast przekazano do szpitala.


Dramat na chodniku. Rodzice zginęli na miejscu

Na skrzyżowaniu Solnej z Nadwiślańską piesi poruszają się wąskim chodnikiem biegnącym wzdłuż jezdni. Trasa układu drogowego w tym miejscu zmusza kierowców do pokonania długiego, wygiętego łuku, który wymaga wyraźnego zwolnienia.

W sobotni wieczór zakręt ten okazał się pułapką dla nadjeżdżającego samochodu osobowego. Kierujący nim mężczyzna wypadł z łuku i z pełnym impetem wbił się w grupę pieszych idących przy krawężniku. W wyniku potrącenia śmierć ponieśli 32-letnia kobieta i 32-letni mężczyzna prowadzący wózek z dzieckiem. – Reanimacja nie przyniosła rezultatu. Pomimo wysiłku lekarzy zmarła kobieta i mężczyzna – przekazała Iwona Szerkiewicz.

Obrażenia 32-latków były zbyt rozległe. Ratownicy musieli stwierdzić zgon na miejscu. W tym samym czasie służby przejęły opiekę nad rocznym niemowlęciem, które znajdowało się w wózku. – Ratownicy przewieźli do szpitala także roczne dziecko, które w chwili przekazania było przytomne – relacjonował Hubert Ciepły. Stan niemowlęcia lekarze określili jako ciężki i bezpośrednio zagrażający życiu. 


Szaleniec na zakręcie. 26-letni Hubert B. zatrzymany

Za kierownicą Volkswagena siedział 26-letni Hubert B. W aucie znajdowały się jeszcze trzy inne osoby. Funkcjonariusze przebadali młodego mężczyznę alkomatem, który nie wykazał obecności alkoholu w organizmie. Mimo to od kierowcy pobrano krew do szczegółowych badań laboratoryjnych pod kątem alkoholu oraz innych substancji niedozwolonych. Policjanci zatrzymali 26-latka, który trafił do aresztu. O dalszym losie Huberta B. zdecyduje prokurator.

Śledczy zabezpieczyli wszystkie ślady i ustalili prawdopodobny przebieg wypadku. Najważniejszym czynnikiem, który doprowadził do zjechania na chodnik, była prędkość. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Kierowca nie utrzymał panowania nad pojazdem i wypadł z zakrętu. Chwilę później uderzył w pieszych z wózkiem – poinformował Marcin Boroń na antenie Radia Kraków. Prokuratura przygotowuje kolejne czynności procesowe z udziałem zatrzymanego mężczyzny.  


Fot. zdjęcie ilustracyjne/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo