Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:
- Jakie nowe kategorie grzechów wiążą się z internetem i mediami społecznościowymi.
- Dlaczego z konfesjonałów znikają dawne lęki i skrupuły, a pojawia się troska o dobro wspólne.
- Z jakich powodów w ostatnich latach spada liczba spowiedzi w polskim Kościele.
- Gdzie przebiega granica między spowiedzią a psychoterapią.
Nowe technologie w konfesjonale
W polskich konfesjonałach pojawiła się kategoria grzechów, która trzy dekady temu w ogóle nie istniała w świadomości wiernych. Chodzi przede wszystkim o nadużywanie internetu, mediów społecznościowych.
"Mamy bardzo wyraźną kategorię nowych grzechów związanych z internetem i rozwojem nowych technologii. Trzy dekady temu media społecznościowe nie istniały w konfesjonałach. Nikt nie wyznawał marnowania czasu na TikToku. To częsty temat dzisiejszych wyznań. Niestety nowe technologie stwarzają nowe możliwości grzeszenia" wyjaśnił ks. Grzegorz Strzelczyk, teolog dogmatyczny i spowiednik.
Spadek liczby osób przystępujących do spowiedzi jest w Polsce faktem widocznym gołym okiem. Duchowny wskazuje, że mniejsza frekwencja wiąże się między innymi z okresem pandemii, postępującą sekularyzacją oraz malejącym zaufaniem do Kościoła jako instytucji.
W latach 90. konfesjonały wypełniały się w każdą pierwszą sobotę miesiąca, a kolejki potrafiły ciągnąć się przez całe popołudnie. Dziś taki widok należy do rzadkości, co potwierdzają statystyki dominicantes i communicantes w niemal każdej polskiej diecezji.
Mniej osób u spowiedzi, ale refleksja głębsza
Spadkowi liczby wiernych towarzyszy zmiana jakościowa. Osoby, które wciąż przystępują do spowiedzi, coraz rzadziej traktują ją jak wyuczony, powierzchowny rytuał z dzieciństwa. "Coraz częściej spotykam w konfesjonale osoby, które są do spowiedzi dobrze przygotowane. Te osoby idą nie tyle w stronę zewnętrznego wyliczania grzechów, które popełnili, ale w stronę głębszej refleksji, za co jestem rzeczywiście odpowiedzialny i z czego powinienem się nawrócić" ocenił teolog.
Takie podejście penitentów stawia nowe wymagania samym kapłanom. "Te pogłębione spowiedzi bardzo cieszą, choć jednocześnie są pewnym wyzwaniem dla spowiednika. Bo taki penitent nie oczekuje jedynie pojednania sakramentalnego, ale często chce także, aby spowiednik towarzyszył mu w procesie nawrócenia" dodał ks. Strzelczyk.
Dobro wspólne ważniejsze niż dawne lęki
Wraz ze zmianami cywilizacyjnymi przeobraziła się też wrażliwość moralna Polaków. Zdaniem księdza wzrosła świadomość odpowiedzialności za dobro wspólne. "Dawniej niewiele osób uważało, że grzechem jest wynoszenie czegoś z zakładu pracy. Dziś ludzie się z takich praktyk spowiadają" wskazał ks. Grzegorz Strzelczyk.
Równolegle z polskiego krajobrazu sakramentalnego zniknęły lub znacząco osłabły dawne lęki i skrupuły. Jeszcze w latach 90. wierni potrafili oskarżać się o to, że poszli do kościoła w niedzielę mimo choroby. Dziś takie wyznania należą do rzadkości. Ten zanik świadczy o głębszej zmianie: wierni przestali traktować Boga jak surowego egzekutora formalnych przepisów, a w zamian pojawiła się dojrzalsza, etyczna wrażliwość, skupiona na realnym wpływie czynów na innych ludzi. W konfesjonałach znacznie rzadziej słychać też o dawaniu łapówek, co świadczy o zmianie obyczajowej, jaka dokonała się w polskim społeczeństwie na przestrzeni minionych trzech dekad.
Spowiedź to nie psychoterapia
Współcześni wierni stają też przed wyzwaniem rozróżnienia sfery religijnej od problemów natury psychologicznej. Jak zauważa teolog, penitenci miewają kłopot z oddzieleniem sakramentu od terapii. "Penitenci mają czasem trudność, by odróżnić pracę nad pogłębieniem modlitwy i relacji z Bogiem od pracy nad, na przykład, stabilnością emocjonalną. Tam jest oczywiście szara strefa, w której te dwie sfery życia się przenikają" tłumaczył spowiednik.
Podkreślił przy tym, że same emocje nie podlegają ocenie moralnej i nie można zgrzeszyć samym ich odczuwaniem, choć mogą one sygnalizować obszary wymagające uwagi.
Relacje międzyludzkie wymagają często innego rodzaju wsparcia niż to, które oferuje konfesjonał.
"Bo kiedy się człowiek nawraca i chce na przykład rzadziej kłócić się z żoną, to powinien popracować nad emocjami. A nad tym nie pracuje się z księdzem, tylko z terapeutą. Ale motywacja duchowa może mu bardzo pomóc w terapii" wyjaśnił ks. Strzelczyk.
Rola spowiednika ma swoje ścisłe granice: księża nie stawiają diagnoz medycznych ani psychologicznych, mogą natomiast delikatnie zasugerować konsultację u specjalisty, gdy dostrzegą niepokojące symptomy zaburzeń, na przykład nerwicy natręctw, która objawia się chorobliwym i skrupulatnym wyliczaniem grzechów.
red.
Fot: Spowiedź w kaplicy szpitalnej/ East News







Komentarze
Pokaż komentarze (2)